sobota, 29 listopada 2014

Bento (vol.1) - zasady tworzenia bento

źródło:alualuna.wordpress.com
Bento z postaciami z anime studia Ghibli - Tonari no Totoro

Mieszkając w Japonii poznałam wiele zwyczajów żywieniowych mieszkańców Kraju Kwitnących Wiśni. Zachwyciło mnie to, jak zdrowa jest tradycyjna kuchnia japońska. Pełno jest w niej ryb i sezonowych warzyw, które często są tylko sparzane, co powoduje, że zachowują wartości odżywcze i uwielbianą przez Japończyków chrupkość. No i oczywiście każda potrawa wygląda jak miniaturowe dzieło sztuki.

Podczas pobytów w Japonii podpytywałam  ludzi o zwyczaje żywieniowe, a oni chętnie odpowiadali, ponieważ jedzenie jest tam jednym z ulubionych tematów rozmów, oraz telewizyjnych programów rozrywkowych.
W dużym uproszczeniu dowiedziałam się, że młodzież coraz bardziej lubi jadać w sieciowych fast foodach (jak wszędzie na świecie), ale wciąż bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się kuchnia rodzima. Dodatkowo w wypowiedziach pojawiały się różne prozdrowotne rady, jak ta, że każdego dnia należy spożyć co najmniej 30 różnych składników w co najmniej pięciu kolorach (biały, zielony, żółty, czerwony, brązowy).
Po powrocie do Polski najbardziej brakowało mi bento, dlatego zaczęłam je sobie sama przygotowywać. Bento to, jak dla mnie, kwintesencja japońskiej kuchni. Są to lunchboxy przygotowywane według ściśle określonych reguł. Jest tam bogactwo składników i często też cieszące oko kompozycje.
Bento jedzą wszyscy, bo to taki japoński odpowiednik suchego prowiantu. Chociaż dla Japończyków to tak naprawdę coś więcej. To wyraz miłości i troski o drugą osobę, gdyż niejednokrotnie w przygotowanie bento wkładane jest bardzo dużo serca i zaangażowania. Dlatego też najpiękniejsze są te przygotowywane przez mamy dla swoich pociech. Japonki potrafią z jedzenia wyczarować ulubione postacie z bajek, zwierzątka, czy pejzaże. Nie myślcie sobie, że to wrodzona zdolność mieszkanek Kraju Wulkanów i Ryżu. Te najbardziej dekoracyjne bento są efektem wielu kursów, a wygląd całego pudełka zaplanowany został wcześniej na papierze.

źródło: ssmama.blog4.fc2.com oraz balineko05.exblog.jp
Bento nawiązujące do Bożego Narodzenia

źródło: lesjones.com
Bento inspirowane twórczością Hokusai'a. Żeby stworzyć taki wizualny
majstersztyk, Japonki uczęszczają na szereg kursów

źródło: savagesteff.blogspot.com
Bento z ryżowym Totoro


Lunch boxy kupione w sklepach nie mają tyle fantazji, chociaż i tu zdarzają się niespodzianki. Wreszcie ekiben, to bento, które kupimy na dworcu lub w pociągu. Oczywiście ceny bento są zróżnicowane w zależności od użytych składników.

źródło: blogs.yahoo.co.jp
Ekiben, czyli bento, które kupisz w pociągu lub na dworcu.
Jak widać nawet kupne bento może mile zaskoczyć (ptak na tle Fuji-san).

źródło: seakayak.sailco.com
Witryna Bento-ya, czyli sklepiku z bento


Moim zdaniem bento jest fajną alternatywą dla kanapek. Przede wszystkim jest zdrowe, a kolorowa jadalna kompozycja zachęci do konsumpcji nawet największego niejadka. Co więcej z przygotowywania bento można uczynić zabawę włączając do gotowania, układania lub ozdabiania pozostałych członków rodziny.

Wbrew pozorom przygotowanie bento wcale nie musi być bardzo pracochłonne (jeśli nie porywasz się na odtworzenie słoneczników Van Gogha). Grunt, to poznać zasady komponowania japońskich lunch boxów.
  1. Proporcje

    Japończycy lubią wszystko wkładać w ściśle określone ramy. Tak samo stało się w przypadku komponowania bento. Po pierwsze prawidłowo przygotowany lunch box powinien zawierać zbilansowany posiłek. Musi więc składać się z węglowodanów, protein, warzyw i owoców.
    Japończycy poszli jednak o krok dalej i określili nawet w jakich proporcjach powinny być te składniki. Te proporcje to 4:2:1:1, czyli 4 części węglowodanów, dwie części protein i po jednej części warzyw i owoców. Podział ten wynika z tradycyjnej japońskiej kuchni, w której najważniejszym składnikiem posiłku jest ryż. Pozostałe składniki są jedynie dodatkami, które go dopełniają.
    Osobiście preferuję inne proporcje: 3 (węglowodany):2 (proteiny):2 (warzywa):1 (owoce), lub nawet 3 (węglowodany):2 (proteiny):3 (warzywa) plus do tego cały osobny pojemniczek owoców (^_^)

    Proporcje japońskie

    Proporcje stosowane przeze mnie

  2. Kolory

    W kuchni japońskiej bardzo ważny jest wygląd potrawy. Powinno być kolorowo, dlatego dodaje się wiele warzyw, a to jak wiadomo jest z korzyścią dla naszego zdrowia (^_^)
    Jeśli chcemy ułożyć z bento jakąś kompozycję poniżej zamieszczam ściągę kolorystyczną:


    źródło: JOC

    Czerwienie: pomidory, rzodkiewka, papryka czerwona, jabłka (niektóre gatunki), ciemne winogrona, truskawki, poziomki, maliny, śliwki (niektóre gatunki), nektarynki, umeboshi (marynowana śliwka ume), czerwona cebula itp. (na zdjęciu w sekcji czerwonej jest marchew, gdyż Japończycy zaliczają ją w kuchni do czerwieni)
    Oprócz warzyw i owoców: wędliny, parówki

    Żółty i pomarańczowy: kukurydza, pataty, żółta papryka, pomarańcze, mandarynki, cytryna, banan, dynia, niektóre gatunki pomidora, takuan (marynowany daikon), kurki, marchewka (według mnie), itp.
    Oprócz warzyw i owoców: sery żółte

    Zielony: jabłka (niektóre gatunki), sałata, ogórek, dymka, szparagi, edamame (strączki młodej soi), brokuły, szpinak, okra, pachnotka, natka pietruszki i inne zioła, bok choy, groszek zielony,  śliwki (ulena), brukselka, kiwi, gruszki, itp.

    Biały: ryż, pieczywo białe, daikon (biała rzodkiew), ziemniaki, cebula, sezam, nasiona słonecznika, niektóre gatunki grzybów (np. enoki)
    Oprócz warzyw i owoców: niektóre sery żółte, feta, mozarella

    Czarne i brązowe: grzyby, wodorosty (nori, Wakami, hijiki), czarny sezam, jagody itp.

    Jeśli używasz do jednego bento składników  w tym samym kolorze np. ogórek i brokuły, dla  uzyskania lepszego efektu wizualnego należałoby je rozdzielić składnikiem w innym kolorze lub umieścić w kolorowych pojemniczkach. Japończycy używają też często furikake (posypka do ryżu), szczypiorku, czy posiekanych ziół, aby uatrakcyjnić wygląd potrawy.
    Oczywiście Japończycy bardzo często korzystają z barwników do ryżu.

    źródło: hagoromofoods.co.jp
    Takie barwniki można w Japonii kupić w sklepach typu wszystko po 100¥

  3. Ciasne pakowanie

    Wszystkie składniki bento należy ciasno spakować w pudełku. Zapobiegnie to przemieszczaniu się jedzenia podczas transportu. Sugerowana kolejność pakowania składników to:
       *
    Najpierw spakuj to co było specjalnie formowane, lub zajmuje dużo miejsca
       * Następnie pozostałą przestrzeń wypełnij jedzeniem bardziej "elastycznym"
       * I wreszcie na końcu wypełnij maleńkie luki - jeśli takie zostały - czymś w rodzaju różyczek brokułu, czy pomidorkami cherry.
Poza tymi trzema regułami dodam jeszcze kilka uwag końcowych:
- Zwróćcie uwagę na to, że nie każdy rodzaj pożywienia nadaje się do bento – wykluczcie wszystko co może nie przetrwać do momentu spożycia, np. surowe ryby.
- Sezonowość składników i prezentacji. Najlepiej jeśli wybieramy produkty sezonowe. Są one najzdrowsze i najtańsze. Japończycy dodatkowo w swoich kompozycjach nawiązują wizualnie do pory roku lub nadchodzącego święta. Jest to dodatkowy akcent, szczególnie lubiany przez dzieci.
- Aby przygotowanie bento było frajdą, a nie uciążliwym obowiązkiem można w nie zaangażować dzieci. Bardzo ważny jest też tzw. timeline, czyli odpowiednie zaplanowanie czynności w kuchni
- Przygotowanie bento nie opiera się jedynie na porannym gotowaniu potraw. Wiele z nich jest przygotowywanych z wyprzedzeniem i starcza na 2-3 dni. Bardzo często do bento pakowane są też resztki z kolacji.

Pisząc ten post strasznie zgłodniałam. A Wy?

~_(^O^ )

czwartek, 27 listopada 2014

Fabryka Świętego Mikołaja (vol. 1) - Dział Pakowania Prezentów

źródło: snapcreativity.com

W Japonii opakowanie jest równie ważne co sam prezent. Gotowe torebki są absolutnym faux pas! Chodzi o to, że wkładając wysiłek w estetyczne opakowanie upominku okazujemy obdarowanemu szacunek. Polacy, na ogół, nie przywiązują aż takiej wagi do pakowania, jednak dla mnie jest ono swego rodzaju świąteczną tradycją. Z wyprzedzeniem wymyślam jak chcę żeby prezentowały się paczki pod choinką i kupuję niezbędne papiery, sznurki, czy wstążki.

W ostatnich latach najchętniej wykorzystuję zwykły papier pakowy, który wbrew pozorom stwarza mnóstwo możliwości. Poniżej przedstawię Wam kilka pomysłów, które mi się spodobały.
  1. Zacznę oczywiście od propozycji wykorzystującej papier pakowy. Na opakowanych w niego paczkach odciśnięto inicjał obdarowywanego (stempel najłatwiej zrobić z ziemniaka), co przy okazji zlikwidowało problem przygotowania bileciku. 
    Jeśli w Twojej rodzinie imiona kilku domowników zaczynają się na tą samą literę, proponuję inną wersję tego pomysłu, czyli odciśnięcie (zamiast inicjału) całego imienia. W tym celu warto się zaopatrzyć w stempelkowy alfabet (do kupienia w sklepach z artykułami do prac ręcznych i dekoracji).

    Pozostaje już tylko pakunek przewiązać. Do papieru pakowego pasują zarówno dekoracyjne wstążki jak i zwykły sznurek.


    źródło:beautiful-dopeness.tumblr.com


    źródło:thehaystackneedleonline.com

  2. Kilka lat temu zrobiłam swój własny świąteczny papier: na papierze pakowym (jak już wspomniałam od kilku lat z powodzeniem go wykorzystuję) odcisnęłam dekoracyjne stemple złotą farbą akrylową.


    żródło: makecreatedo.com
    Stemplowany papier w wersji na bogato (dolepione kryształki i dekoracyjny kwiat)


    Podobny pomysł znalazłam dzisiaj w internecie. Jest on jednak jeszcze prostszy.
    Po pierwsze wykorzystano tu gotowe pudełka, co jest bardzo dobrym pomysłem szczególnie, jeśli prezent ma nietypowy kształt lub po prostu masz dwie lewe ręce. Zamiast wymyślnych stempli (można użyć gotowych lub wyciąć z ziemniaka) użyto tu gumki znajdującej się na końcu ołówka. I voila! Pudełeczko w złote groszki gotowe!

    Pełną instrukcję ze zdjęciami znajdziesz TUTAJ.

    źródło: snapcreativity.com
    Zwróć uwagę na wykorzystane tutaj malutkie bombki. Według mnie opakowanie prezentowałoby się równie atrakcyjnie gdyby po prostu jednobarwne pudełko zostało przewiązane sznureczkiem z doczepionymi bombkami.


    źródło: anyonecandecorate.blogspot.com

  3. Jeśli do zapakowania masz słodycze możesz paczkę zamienić w barwne sanie z prezentami. Jedyne co jest tu niezbędne to dwie sztuki świątecznych lizaków tzw. candy cane. Dwa lata temu kupiłam je w sklepie cosslodkiego.com.pl . W tym roku jeszcze nie pojawiła się u nich świąteczna oferta więc nie wiem czy będą.W każdym razie candy cane będą stanowiły płozy naszych słodkich sań. Do nich przyklejamy gorącym klejem pozostałe wiktuały - warstwa po warstwie. Candy cane nie są zbyt długie dlatego najlepiej jako pierwszą warstwę użyć batonik wielkości KitKat'a. Najbardziej estetycznie będą wyglądały sanie, na których słodkie "pakunki" będą się układać w piramidę. Aby sanie wyglądały jeszcze bardziej świątecznie na koniec można przewiązać je wstążką. Szczegółowy opis ze zdjęciami znajdziecie TUTAJ.
  4. źródło:ellynsplace.blogspot.com

    Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się karty podarunkowe, ale nawet taką kartę wypada jakoś zapakować. Proponuję zrobić zabawną reniferową kopertę. Do zwykłej brązowej koperty przyklej oczy, rogi i czerwony nos. 
    Szczegółową instrukcję ze zdjęciami znajdziesz TUTAJ.

    źródło: puertabella.blogspot.com

  5. Prezent bez kokardy to jak Kubuś Puchatek bez miodku, a więc dorzucam kilka propozycji ich wiązania (źródło).







  6. Całość opakowania powinna ze sobą współgrać. Papier, wstążka i bilecik powinny stanowić harmonijne połączenie. Jeśli już pokusiliśmy się o samodzielne zrobienie papieru kupny bilecik nie będzie do tego pasował. Możesz ręcznie wyciąć bilecik (w sklepach z artykułami do dekorowania można kupić dziurkacz w kształcie bileciku) i wykaligrafować na nim imię. Dobrze też sprawdzą się bileciki do wydrukowania na drukarce.

    Znalazłam ogromną bazę bilecików (w języku angielskim) i myślę, że każdy znajdzie w niej coś odpowiedniego.

    Świąteczne bileciki vol. 1

    Świąteczne bileciki vol. 2

    Świąteczne bileciki vol. 3

    Świąteczne bileciki vol. 4 (monochromatyczne, czarno-białe)

    Świąteczne bileciki vol. 5


    Jeśli te pomysły Cię nie zainspirowały, to zachęcam do zapoznania się z japońską metodą pakowania prezentów, o której napiszę już wkrótce.

niedziela, 23 listopada 2014

Uporządkuj wspomnienia! (vol. 2)– czyli jak zrobić porządek w zdjęciach cyfrowych

fot: cnet.com
Odkąd do powszechnego użytku weszły aparaty cyfrowe i w dodatku aparat znajduje się w każdym telefonie komórkowym, ludzie zaczęli robić zdjęcia wszędzie i wszystkiemu. Bardzo często zdjęcia nie są drukowane, a na komputer zgrywane są byle gdzie. Wakacje dobiegły końca i z pewnością karty pamięci w Waszych aparatach pękają w szwach.
Poniżej przedstawię kilka wskazówek jak poradzić sobie ze zdjęciami cyfrowymi (o zdjęciach analogowych pisałam TUTAJ).
  1. Ustaw w aparacie prawidłową datę i godzinę

    Ten prosty zabieg oznaczy każde zdjęcie właściwą datą, co ułatwi segregację w kolejności chronologicznej.
  2. Na bieżąco kasuj zbędne zdjęcia

    Sama wiem jak trudno jest wybrać jedno idealne ujęcie, ale wierz mi, nie pot
    rzebujesz pięciu ujęć synka w kąpieli, a tym bardziej trzech zdjęć kota bawiącego się wstążeczką. Zostaw tylko te najciekawsze/najlepsze ujęcia. Najlepiej kasować nieudane zdjęcia od razu po ich zrobieniu.
    Ponadto po podróży, z której przywiozłaś tysiące zdjęć, wybierz te najlepsze (max 100) i skopiuj do podfolderu „Best of the Best” (czy jakkolwiek go nazwiesz). Na spotkaniach z rodziną czy znajomymi wyświetl tylko najlepsze fotografie, w końcu nikt by nie wytrzymał pokazu składającego się z tysiąca (lub więcej) zdjęć. 
    Niektóre programy do przechowywania zdjęć dają możliwość oznaczenia fotografii gwiazdką. Wówczas zamiast tworzyć folder z najlepszymi fotografiami, oznacz je gwiazdką.
  3. Załóż jeden folder na zdjęcia

    Załóż jeden folder o jednoznacznej nazwie np. ZDJĘCIA, czy FOTY. Najlepiej jeśli dodatkowo utworzysz do niego skrót na pulpicie. Chodzi o to, aby dostęp do tego folderu był na tyle łatwy, abyś już nigdy nie stworzyła nowego folderu przegrywając zdjęcia. Jeśli wszystkie fotografie będą w jednym miejscu łatwiej będzie robić ich kopie zapasowe, oraz odnaleźć konkretne zdjęcia.
  4. Używaj podfolderów

    Osobiście polecam segregowanie zdjęć po datach, dlatego w folderze ZDJĘCIA utwórz nowy folder i nazwij go danym rokiem, np. 2014. W folderze dotyczącym roku 2014 powinny znaleźć się wszystkie fotografie wykonane w tymże roku, podzielone na podfoldery według miesięcy (możesz użyć cyfr zamiast nazw miesięcy), a w nich foldery dotyczące wydarzeń. Na przykład:

    - 2013
    - 2014
       *styczeń
       *luty
          >Urodziny Basi
          >Ferie
  5. Rób kopie zapasowe
    Upewnij się, że zdjęcia zapisane masz co najmniej w dwóch miejscach, np. na komputerze oraz na dysku zewnętrznym. Można też dodatkowo przechowywać zdjęcia on-line (np. Dropbox, Flickr), ale osobiście tego nie praktykuję – minimalizuję ilość danych przechowywanych online. 

  6. Użyj programu do zarządzania zdjęciami

    Wprawdzie sama nie korzystam z Picasa, czy Windows Live Photo Gallery, ale to ze względu na kwestię przywiązania do używanej od lat metody segregacji i przechowywania cyfrowych zdjęć. Warto jednak rozważyć użycie programu do zarządzania zdjęciami, gdyż dają one dodatkowe możliwości. Każdy program ma inne funkcje, ale podobno są i takie cuda jak tagowanie, rozpoznawanie twarzy, czy oznaczanie pozycji (GPS). Myślę, że szczególne użyteczne może być rozpoznawanie twarzy w połączeniu z tagowaniem, gdyż można by wówczas otagować zdjęcia imionami znajdujących się na nich osób.

  7. Raz do roku wydrukuj zdjęcia

    Kiedy robiłam dla męża album ze zdjęciami z ostatnich dziesięciu lat, zdałam sobie sprawę, że w ogóle nie zaglądamy do fotografii, które przechowujemy na komputerze. Dlatego od tego momentu postanowiłam co roku drukować fotoksiążkę. Tak naprawdę drukuję dwie: jedną dla nas (obrazującą jak nam minął rok), a drugą z najważniejszymi zdjęciami córki (tę drukujemy w kilku egzemplarzach i dajemy w prezencie dziadkom).
    Na rynku jest wiele firm wykonujących tę usługę. Ja korzystam z najlepszefoto.pl i jak dotąd nie mam żadnych zastrzeżeń.
  8. Wyrób w sobie nawyk

    Tak jak we wszystkim najważniejsza jest systematyczność. Zdjęcia z wakacji zgrywaj od razu po powrocie, pozostałe, np. z telefonu komórkowego zgrywaj co miesiąc. Pamiętaj, że robiąc to na bieżąco tracisz mniej czasu, niż gdybyś po roku próbowała dojść do tego z którego miesiąca, czy miasta są dane zdjęcia.
    Psychologowie i eksperci w dziedzinie behawioryzmu twierdzą, że wprowadzenie nowego nawyku w życie trwa około 20 do 70 dni, więc konieczna jest konsekwencja.
Przyznam, że lubię robić porządki w fotografiach, ponieważ przy okazji mogę sobie trochę powspominać (*^_^*)




 



piątek, 21 listopada 2014

Uporządkuj wspomnienia! (vol. 1)– czyli jak zrobić porządek w wydrukowanych zdjęciach

fot: earth911.com

Prawie rok temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Byłam wówczas w ósmym miesiącu ciąży, dlatego w przeprowadzce pomagała cała rodzina. Kilka kartonów pozostało nierozpakowanych, gdyż wymagało dodatkowych zabiegów z mojej strony. W tej grupie znalazł się karton ze zdjęciami, ponieważ wiedziałam, że jak już go rozpakuję, to nigdy nie zrobię porządku w fotografiach. 

W końcu, po roku, stwierdziłam, że dłużej już nie mogę tego odwlekać, tym bardziej, że niedługo wrócę do pracy i czasu na tego typu zadania będzie jeszcze mniej. Dodatkową motywacją jest Di, której chciałabym kiedyś pokazać te zdjęcia i móc bez wahania odpowiedzieć na pytania o to kiedy i gdzie zostały zrobione. Ponieważ zdjęć do uporządkowania zebrał się cały karton trzeba do tego podejść jak do projektu. Zacznę więc od teorii.
W przypadku zadań długodystansowych należy rozpocząć natychmiast. Nie można odwlekać startu, bo zawsze znajdzie się jakaś wymówka. Kolejnym ważnym punktem jest poinformowanie innych o podjętym wyzwaniu. Gdyż wtedy mamy dodatkową motywację i możemy liczyć na krzepiące słowa bliskich. Dlatego właśnie informuję Was, ze oto rozpoczynam projekt – „uporządkuj wspomnienia”, czyli segregację wydrukowanych zdjęć!
Plan jest prosty. Codziennie zamierzam zrobić chociaż odrobinę, by przybliżyć się do zakończenia zadania (kolejna zasada celów długodystansowych) i obiecuję Was o tym informować.

Do takich projektów warto się wcześniej przygotować, zastanowić się jak chcemy, aby wyglądał zbiór naszych zdjęć po zakończeniu porządków. Pomocne mogą się okazać poniższe pytania:
  1. Wolisz trzymać zdjęcia w albumach, pudełkach, czy może chcesz podziwiać je w ramkach?

    Ja jestem zwolenniczką albumów z miejscem na notatki. Uważam, że kiedy zdjęcia są w pudełku, to po prostu się do nich nie wraca. W ramkach natomiast można umieścić zaledwie kilka ujęć.
  2. W jaki sposób chcesz się cieszyć oglądaniem zdjęć?

    Jak już wspomniałam lubię albumy. Uważam, że są przejrzyste i wygodnie się je ogląda. Zdjęcia w pudełkach zajmują mniej miejsca i można je podpisać na odwrocie, ale jak już wspomniałam powyżej, myślę, że rzadziej sięga się do pudełek, a poza tym takie zdjęcia bardziej się niszczą ponieważ dotykamy ich palcami.
  3. Czy Twoim celem jest tylko sklasyfikowanie zdjęć i zabezpieczenie dla przyszłych pokoleń?

    Może wtedy warto je zeskanować i dodatkowo zabezpieczyć na dysku. Jeśli ktoś ma sejf ognioodporny i naprawdę mu zależy na zachowaniu fotografii, to taki dysk bez problemu zmieści się w sejfie, a kilkanaście albumów - nie.
  4. Czy planujesz dodawać do zdjęć szersze komentarze, a może całe historyjki?

    Jeśli tak, to chyba najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie będzie scrapbook. Do scrapbooka możesz dodatkowo wkleić bilet, czy inną pamiątkę związaną z uwiecznionym na zdjęciu wydarzeniem. To rozwiązanie jest jednak bardziej pracochłonne.
    Dłuższe komentarze możesz tez pisać w albumie na wklejane zdjęcia z kartonowymi stronnicami. Innym rozwiązaniem jest zeskanowanie zdjęć i zrobienie fotoksiążki. 
Jeśli już zdecydujesz się na formę przechowywania zdjęć pozostaje zdecydować o schemacie według, którego ułożysz fotografie.
  • Najbardziej naturalna wydaje się kolejność chronologiczna, ale w przypadku, kiedy uważasz, że nie jesteś w stanie odtworzyć chronologii warto pomyśleć o innym rozwiązaniu
  • Zamiast układać zdjęcia w dokładnie takiej kolejności w jakiej zostały zrobione, możesz posłużyć się luźną chronologią, jak np. dekady, sezony, dzieciństwo, dorastanie, studia, etc.
  • Inną metodą segregacji jest układanie zdjęć latami, ale w obrębie konkretnych wydarzeń, np. śluby i wesela, Boże Narodzenia, wakacje itp.

Ponieważ z okazji dziesiątej rocznicy przygotowałam dla męża fotoksiążkę ze zdjęciami z ostatniej dekady, stwierdziłam, że nie ma potrzeby drukować zdjęć cyfrowych z tego okresu. Porządki, więc ograniczyłam do tego co już zostało wydrukowane (o porządkowaniu zdjęć cyfrowych napiszę wkrótce). A więc moje założenia to:
- zdjęcia ułożone chronologicznie
- podpisane
- zachowanie tylko tych zdjęć, które coś wnoszą

A więc plan przedstawia się następująco:
  • Podzielić zdjęcia na okresy (np. szkoła podstawowa, liceum, studia), wyrzucając od razu te fotografie, które nic nie wnoszą, albo się powtarzają. Zachować tylko najlepsze ujęcie. Swoją drogą dzisiejsza młodzież pewnie by się zdziwiła, że masz np. 3 ujęcia jednej sceny i w dodatku wszystkie są nieostre – ot uroki zdjęć analogowych, których efekty mogliśmy zobaczyć dopiero po wywołaniu kliszy(^_^).

    Warto się również zastanowić, czy na pewno chcesz zatrzymać wszystkie zdjęcia. Może znajdziesz fotografie, które bardziej dotyczyć będą kogoś innego? Zdjęcia dla siebie segreguj standardowo. Te, które chcesz oddać odłóż osobno, a na kolejną kupkę kładź te, które chcesz wyrzucić.
  • Kupić albumy dostosowane do formatów i liczby zdjęć
  • Zająć się każdym okresem z osobna. Np. na pierwszy ogień wziąć zdjęcia wykonane do końca szkoły podstawowej. Ułożyć je chronologicznie i na bieżąco podpisywać. Podpisy i ustalenie chronologii mogą wymagać więcej czasu i zaangażowania w to rodziny i/lub znajomych.
  • Punkt trzeci powtórzyć z każdym kolejnym okresem. Aż wszystkie zdjęcia zostaną uporządkowane.

Niby tylko 4 punkty, a już widzę ogrom pracy, który mnie czeka i przyznaję, że trochę mnie to przeraża. Liczę jednak na Wasz doping (^_^).

Jak już oderwę się od porządków, to obiecuję, że napiszę, jaki jest mój sposób na zdjęcia cyfrowe.

środa, 19 listopada 2014

Jak urządzić pokój maluszka


źródło: designkastle.com
Urządzanie pokoju dla noworodka nie należy do łatwych zadań, szczególnie biorąc pod uwagę, że pokój ten powinien być bezpieczny  dla maluszka, ale również – przynajmniej przez pierwsze lata – wygodny dla osób opiekujących się niemowlakiem.

O ciąży dowiedziałam się w momencie, kiedy urządzaliśmy z eM nowe mieszkanie. Mieliśmy jedno niezagospodarowane pomieszczenie dlatego oczywistym wyborem było dla nas przeznaczenie go dla dziecka. Trwający remont powodował, że byliśmy ograniczeni finansowo, ale z drugiej strony mieliśmy „pod ręką” profesjonalną ekipę, która, za niewielką dopłatą, wykonała nam drobne prace w pokoju dziecka.

Z pomocą, czy bez remont należy rozpocząć odpowiednio wcześniej (ok. 3 miesiące przed terminem porodu), aby zapach farby i innych chemikaliów dobrze wywietrzał. Oczywiście w miarę możliwości warto wybrać farby z jak najniższą zawartością LZO, czyli lotnych związków organicznych (według normy unijnej z 2010 dopuszczalne maksimum to 30g/l). Najlepsze będą farby z certyfikatem ELF. Mają one zaledwie ok. 0,7g/l. Mimo, że stosując taką farbę wietrzenie pomieszczenia nie jest konieczne (ich głównym składnikiem jest woda), to i tak doradzam solidnie przewentylować pokój.

ZAŁOŻENIA
Do projektu takiej skali należy się dobrze przygotować. Proponuję zacząć od spisania założeń. Na wstępie zdecyduj ile chcesz wydać na cały projekt. Być może dysponujesz taką kwotą, że możesz sobie pozwolić na architekta i wymarzone meble zrobione według własnego projektu. Jeśli nie, zastanów się na czym Ci najbardziej zależy, a na czym możesz zaoszczędzić.
Zmysł praktyczny (i oszczędność) podpowiadały mi, że wystrój pokoju powinien być jak najbardziej uniwersalny, tak aby minimalnym kosztem i wysiłkiem dostosować go w późniejszym czasie do zmieniającego się gustu dziecka. Dlatego zdecydowałam się na pastelowe ściany i proste mebelki w kolorze białym. Urządzając pokój dla noworodka trzeba pamiętać, że dziecko rosnąc zaczyna potrzebować kolejnych mebli: stolika, biurka, miejsca do przechowywania zabawek, książek, a w końcu przyborów szkolnych itd. Planując ustawienie mebli uwzględniłam już miejsce dogodne dla biurka i łóżka. W moim przypadku wybór był dosyć prosty, ponieważ pokój jest nieforemny i mało „ustawny”. Mając wybrane miejsce pod te meble, mogłam od razu poprosić ekipę o zainstalowanie  kinkietu nad łóżeczkiem i kontaktów w miejscu, gdzie kiedyś stanie biurko.
Jeśli już wiesz jak chcesz, by wyglądał pokój, możesz zacząć polować na używane meble, co da Ci możliwość zainwestowania zaoszczędzonej kwoty w inny element wystroju. Nam udało się kupić używaną komodę z przewijakiem. Wykorzystaliśmy również wiszącą półkę ze starego mieszkania i przerobiliśmy ją na ławę z funkcją przechowywania zabawek. Dzięki tym oszczędnościom mogliśmy zamówić upatrzone naklejki na ściany, ale zacznijmy od początku.

ŚCIANY
Jak już wspomniałam marzyły mi się pastelowe ściany – najlepiej, aby na jednej ze ścian były romby lub pasy. Po chwili zastanowienia zmieniłam jednak zdanie. Z psychologii rozwojowej wiem, że po pierwsze noworodek widzi bardzo niewyraźnie – nawet 30 razy gorzej niż dorosły człowiek (dopiero siedmiomiesięczne niemowlę widzi prawie tak jak człowiek dorosły), a po drugie dziecko powinno ćwiczyć zmysły, a więc potrzebuje bodźców wzrokowych, dlatego najlepsze będą kontrastowe dekoracje w intensywnych barwach. Postanowiłam więc zmienić podejście i faktycznie urządzić pokoik dla córki, a nie taki, który odpowiada gustom moim, czyli dorosłego człowieka.

źródło: murator
źródło: infor.pl
Pastele nie są widoczne dla niemowlaka oraz go nie pobudzają.

źródło: point.fm
Do pokoju dziecięcego najlepiej wybierać dekoracje w kontrastowych kolorach

źródło: buildingscheme.com

Po przemyśleniu sprawy zdecydowaliśmy się na pomalowanie ścian farbą, która została po remoncie salonu (kolejna oszczędność) w kolorze kawy z mlekiem. Aby dobrać resztę kolorów skorzystałam ze strony http://design-seeds.com/. Przy wyborze naklejek do dekoracji ściany poruszałam się więc w obrębie wybranej palety. Zaletą naklejek, podobnie jak obrazków (wieszanych na gwoździku),  jest łatwość zmiany dekoracji. Odradzam natomiast malowanie wybranych motywów bezpośrednio na ścianie.

źródło: design-seeds.com

Ostatnio odkryłam też na rynku nową usługę: projekt dekoracji ścian wykonany przez architekta i wykonanie farbkami akrylowymi (szczegóły poznacie TUTAJ). Może to kogoś zainteresować, chociaż jak już wspomniałam powyżej, osobiście jestem zwolenniczką naklejek.

ŁÓŻECZKO
Łóżeczko należy ustawić w miejscu, w którym nie ma przeciągu,  ostrego światła, ani źródła ciepła, a więc unikać należy linii okno-drzwi, jak również okolic samego okna i grzejnika. Za to w kwestii wyboru łóżka jest znacznie więcej swobody.
Ze względów praktycznych chciałam drewniane łóżeczko, które będzie dorastało z dzieckiem: dwie wysokości i zdejmowany bok (jego zaletą jest możliwość późniejszego przerobienia). Jednak znajomi, którzy właśnie teraz urządzają pokój dla maluszka, wybrali łóżeczko turystyczne. Kierowali się obawą przed tym, że dziecko się poobija oraz tym, że zaoszczędzą na jednym meblu (łóżeczko turystyczne i tak planowali zakupić na wyjazdy).

KOMODA & PRZEWIJAK
Przewijak powinien znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie łóżeczka, by nie nosić dziecka przez pół pokoju tylko po to by zmienić pieluchę.
Myśmy zdecydowali się na mebel dwa w jednym – komoda z przewijakiem – trzymamy w niej ubranka i pieluchy oraz artykuły do pielęgnacji dziecka (też powinny być blisko przewijaka).
Ponownie kluczem przy wyborze tego mebla była możliwość modyfikacji komody. Kiedy dziecko jest już za duże na przewijak, wystarczy go zdemontować – zostaje nam wtedy normalny mebel, który może służyć przez kolejne lata.

FOTEL DO KARMIENIA
Fotel do karmienia, tak naprawdę jest też fotelem do czytania bajek, miejscem w którym przez kilka najbliższych lat nawiązywać będziemy więź z dzieckiem, dlatego ważne jest aby wybrać wygodny mebel. W przeciwnym razie zamiast czerpać radość ze wspólnie spędzanych chwil będziemy marzyć o tym, aby jak najszybciej wstać.
Wygodnie jest mieć przy fotelu jakiś mały stoliczek, na który będziemy mogli np. odstawić butelkę po karmieniu. Nie jest to jednak niezbędne. Ja ustawiłam fotel blisko ławy. Odstawiałam tam butelkę, czy książkę.

ŁAWA Z POJEMNIKAMI NA ZABAWKI
Jak już wspomniałam w tekście, ławę zrobiliśmy z półki ściennej, która była w starym mieszkaniu, dlatego koszt tego mebla był minimalny. Na razie w większości jest pusty, ale jak wiadomo z wiekiem dziecku przybywa zabawek.

OŚWIETLENIE
Nad łóżeczkiem sugeruję zamontować kinkiet (lampka ze zwisającym kablem może grozić uduszeniem). Światło w tym miejscu powinno być rozproszone: na tyle jasne, by w nocy móc przewinąć maluszka i zobaczyć co się z nim dzieje i jednocześnie na tyle słabe, by go nie raziło w oczy (np. 25W).
Górne oświetlenie też nie powinno być zbyt mocne. Dobrym pomysłem jest podwójny kontakt, którym możemy decydować ile żarówek chcemy w danej chwili zapalić.

ZASŁONY
W pokoju warto zainstalować rolety, żaluzje lub zasłony. Najlepiej aby były światłoszczelne, ponieważ będzie można dzięki temu zaciemnić pokoik w letnie wieczory, kiedy słońce zachodzi późno, lub ochronić pokój przed nadmiernym nagrzaniem. Zasłony z mięsistych, puszystych tkanin nie są polecane ze względu na kurz i roztocza, które łatwo się w nich mogą zagnieździć.

KOSZ NA ŚMIECI
Oczywiście powinien się znajdować blisko przewijaka. Zastanawiałam się nad zakupem kosza, który foliuje pieluszki, dzięki czemu mniej ulatnia się nieprzyjemny zapach, ale stwierdziłam, że najlepszą metodą na usunięcie smrodku pieluszek jest po prostu częste opróżnianie pojemnika (^_-). Dlatego kupiłam zwykły kosz niewielkich rozmiarów, co motywuje do częstego opróżniania.

DYWANIK
Z początku chciałam kupić mały dywanik, aby pokój stał się bardziej przytulny, a dziecko nie bawiło się na twardych deskach, ale za namową zaprzyjaźnionej architektki zrezygnowałam z tego pomysłu. Dziecku często się ulewa, kiedy zaczyna ząbkować, to zaczyna się ślinić na potęgę i wszystkie te wydzieliny, które są fantastyczną pożywką dla bakterii, wsiąkają w dywanik, na którym bawi się niemowlak. Dlatego wolałam kłaść dziecko na macie lub kocyku, ponieważ obydwie te rzeczy o wiele łatwiej jest wyprać niż dywanik lub wykładzinę.
Na zakup małego dywanika zdecydowałam się dopiero, kiedy Di zaczęła podejmować pierwsze próby raczkowania. Ewidentnie irytowało ją gdy ślizgała się na posadzce. Wystarczy wówczas kupić najtańszą końcówkę wykładziny w sklepie typu Komfort, gdyż, jak pokazał przykład małej Di, wystarczyły jej 3 dni na wykładzinie, by sprawnie zacząć się poruszać również po klepce. Jak widać nie ma sensu wydawać pieniędzy na coś co tak naprawdę potrzebne było tylko przez 3 dni.
  
SZAFA
Ktoś mógłby powiedzieć, że szafa w pokoju tak małego dziecka jest zbędna. Jednak jako maniak porządku zawsze organizuję więcej szaf niż aktualnie mam rzeczy. Także tym razem szafa szybko się zapełniła - głównie ubrankami odziedziczonymi po dzieciach koleżanek i zapasem pieluch.

PÓŁKI NA KSIĄŻKI
Na ścianie powiesiliśmy dwie półeczki na książki. Umieściliśmy je na tyle wysoko, by dziecko przy próbach chodzenia nie pozrzucało sobie nic na głowę. Nie obstawiajcie maskotkami, figurkami itp.  bzdetami półek w pokoju dziecka, ponieważ nie tylko będzie to dodatkowa rzecz do sprzątania, ale również będzie to „kurzo łap”, który może szkodzić małemu alergikowi.

źródło: plioz.com
Fantazyjny regał ze zwierzaczkami chroniącymi książki przed przewróceniem

Jeśli jest w pokoju wolna ściana można przy niej postawić wąski regalik z barierkami (lub z tekstylnymi kieszeniami). Konstrukcja tych regałów powoduje, że dziecko nie zrzuci na siebie książek. 
  
źródło: modernmagazin.com
Z takiego regału dziecko nie zrzuci na siebie książek.
  
źródło: amazon.com

Jak widać urządzenie pokoju dla noworodka nie jest łatwe, a co jeśli nie jesteśmy w stanie wygospodarować oddzielnego pomieszczenia? Niezależnie od tego, czy maluszek będzie mieszkał ze starszym rodzeństwem, czy z rodzicami  pokój trzeba z pewnością odnowić.

Jeśli noworodek będzie dzielił pokój z rodzeństwem być może warto pomyśleć o stworzeniu oddzielnych stref, dostosowanych do potrzeb dzieci. Starsze dziecko potrzebuje więcej miejsca, ale i tak może okazać się konieczne zredukowanie zabawek, czy innych jego  rzeczy.
Strefy rozdzielić można ażurową ścianką działową, drzwiami przesuwnymi, czy regałem (byle przykręconym do ściany lub sufitu). Ogólne zasady ustawiania i doboru mebli przedstawione powyżej pozostają niezmienne także w przypadku kiedy noworodek będzie mieszkał z rodzeństwem lub rodzicami. A zatem maluszek powinien przebywać z dala od okna i źródła ciepła, ale jednocześnie do jego strefy musi dochodzić światło słoneczne oraz świeże powietrze. Maluszek powinien mieć regał na swoje ubranka, lub chociaż wydzieloną półkę w szafie starszej siostry lub brata.
Ze względu na ograniczoną przestrzeń warto pomyśleć o meblach wielofunkcyjnych np. o przewijaku nakładanym na łóżeczko noworodka. Ze względów estetycznych nowe mebelki powinny pasować do tych zastanych.

Jeśli noworodek po urodzeniu ma zamieszkać w pokoju z rodzicami, zacznijcie od „odgracenia” sypialni – w końcu nie tylko trzeba znaleźć miejsce dla nowego lokatora, ale również należy się pozbyć wszelkich „kurzo łapów”.
Ze względu na ograniczoną przestrzeń warto rozważyć tzw. łóżeczko dostawne (przymocowuje się je otwartym bokiem do łóżka rodzica). Podobnie jak w przypadku pokoju dzielonego z rodzeństwem można pomyśleć o strefach rozdzielonych jakimś przepierzeniem. Jeśli brak miejsca na komodę, rozwiązaniem może okazać się przybornik wieszany na ramie łóżeczka, a dla ubranek trzeba będzie wygospodarować miejsce we własnej szafie.
Więcej sugestii na temat urządzania wspólnego pokoju dla noworodka znajdziecie na stronie Mjakmama24.pl
  

Obecnie moja córka ma jedenaście miesięcy i jak dotąd zastosowane przez nas rozwiązania się sprawdziły. Pamiętajcie, by urządzając pokoik dla maluszka nie tracić głowy lecz dobrze się bawić. Może odkryjecie w sobie talent do aranżacji wnętrz!

wtorek, 18 listopada 2014

Gdyby kózka nie skakała...

źródło: ubranienazlamanie.pl


Dni robią się coraz chłodniejsze. Wkrótce zaczną się przymrozki i spadnie pierwszy śnieg, a wówczas nasze rozbrykane pociechy w dwójnasób narażone będą na złamania.

Kiedy podczas wakacyjnych zabaw złamie się ręka lub noga dzieci dumnie prezentują gips jakby to był medal za odwagę. Zimą jednak gips trzeba jakoś "odziać" i tu na ogól pojawia się problem: Przez rękaw której bluzki przeciśnie się ręka w gipsie? Albo jak zabezpieczyć gips na stopie, przed deszczem lub śniegiem? Pamiętam jeszcze z czasów szkolnych te koszmarne frotowe skarpety naciągnięte na zagipsowane stopy, a do tego woreczek foliowy zaciśnięty recepturką, żeby na dworze gips nie zmókł. 
Ale o to odkryłam firmę, której produkty są alternatywą dla dresu, frotowej skarpety i woreczka foliowego. Ubranie na złamanie w swojej ofercie ma nie tylko ochraniacze na gips (zarówno na nogę jak i rękę), ale również ubrania z wszytym wzdłuż nogawki/rękawa suwakiem. "Ubranie na złamanie" to produkty dla dzieci, kobiet i mężczyzn. 

źródło: ubranienazlamanie.pl

Przyznaję, że firma musi jeszcze popracować trochę nad designem, szczególnie w przypadku ubrań, które powinny mieć, według mnie, prosty krój. Sprawiłoby to, że ubrania te byłyby bardziej uniwersalne i tym samym trafiały w gusta większej liczby potencjalnych klientów. 

źródło: ubranienazlamanie.pl

Mimo wszystko gratuluję pomysłu na biznes i dopinguję projektantów!