środa, 25 marca 2015

10 pomysłów na dekorację pisanek

źródło:larecetadelafelicidad.com

Mam wrażenie, że dopiero co pisałam o Bożym Narodzeniu, a tu już czas na Wielkanocne inspiracje. A jak Wielkanoc to... jajka! Może w tym roku wypróbujecie jakiś nowy sposób na ich dekorację.  

Nie ma się co oszukiwać - najwięcej możliwości daje nam użycie jajek o białej skorupce. Myślę, że raz w roku można się "szarpnąć" na wytłoczkę jajek od kurki zielononóżki. Mało tego, bardzo prostą dekoracją naszego koszyczka będą jajka przepiórcze, które są tak ładne, że nie wymagają już żadnych ozdób.

źródło:pl.123rf.com

Wracając do tematu. Dzisiaj chciałbym Wam pokazać kilka inspirujących pomysłów na pisanki.

  1. Tradycyjnie zaczynam od najprostszego pomysłu: białe jajka malujemy wodoodpornym flamastrem. Może być symetrycznie, graficznie, albo w stylu doodle. Ogranicza Cię tylko Twoja fantazja.

    źródło:obviouslysweet.com

  2. Urocze pisanki w groszki.
    Pomysł jest banalny: do jajka przyklejamy okrągłe nalepki (można kupić w sklepach z artykułami biurowymi, a następnie zanurzamy jajko w barwniku. Pozostaje już tylko odkleić nalepki i gotowe!

    źródło:family.disney.com

  3. Akwarelowe pisanki z literkami
    Zasada jest podobna jak przy pisankach w groszki. Przylepiamy nalepkę w kształcie literki i malujemy jajko akwarelą lub mocno rozwodnioną temperą. Na koniec odklejamy literkę.

    źródło:ohhappyday.com

  4. Włosy ombre, paznokcie ombre, czemu więc nie pisanki ombre? Ten efekt został uzyskany przy użyciu farby w sprayu, dlatego mam wątpliwość co do jadalności tak ozdobionego jajka. Ewentualnie można ten pomysł wykorzystać na wydmuszkach.
    Zwróćcie uwagę na podstawkę z ciastoliny (^_-).

    źródło:ashbeedesign.com

  5. Pisanki koronkowe i w koronkach
    Koronki możemy wykorzystać na dwa sposoby: zabarwione jajka możemy zawinąć w koronkę (ten efekt bardzo mi się podoba) lub zanurzyć w barwniku jajko ciasno przewiązane koronką. Podobny pomysł widziałam z wykorzystaniem natki pietruszki i innych listków - do jajka przykłada się listek a następnie całość ciasno obwiązuje się pończochą i macza w barwniku.

    źródło:celebratingeverydaylife.com
    źródło:diytilwedie.blogspot.com

  6. Jeśli ktoś potrafi ozdabiać techniką decoupage, to czemu nie wykorzystać tego do dekoracji jajek? A jeśli nie znasz tej techniki, to świetna okazja by się jej nauczyć.
    Jedyne "ale": z uwagi na użycie kleju zastanawiam się, czy takie jajko będzie jadalne?

    źródło:dizzymaiden.tumblr.com

  7. Wąsate pisanki
    Motyw wąsów nie traci na popularności dlatego tutaj też muszą się znaleźć wąsate pisanki. Na zabarwione jajka wystarczy przylepić wąsy wycięte z taśmy washi lub arkusza samoprzylepnego.

    źródło:number-2-pencil.com

  8. Pajacyk
    Być może zainspirują Cię Twoje kieliszki do jajek. Tutaj pasiaste kieliszki zostały bardzo fajnie zgrane z dekoracją pisanki.

    źródło:abitofpillipilli.blogspot.com


  9. Jeśli nie brak Ci zdolności artystycznych możesz pomalować wydmuszki w ulubione postaci z kreskówki lub gry. Dzieci na pewno będą zachwycone.

    źródło:instructables.com

  10. Wzory wydrapywane dremelem
    W zeszłym roku na zafarbowanych barwnikiem spożywczym jajkach wydrapywaliśmy wzory dremelem. Jeśli ktoś ma w domu dremel to polecam wypróbować.
    Jeśli natomiast wolisz wydmuszki, to dremel powszechnie używany jest do robienia ażurowych wzorów.  

    źródło:ciriiii.pinger.pl
    źródło:pinterest.com



    A jak T dekorujesz pisanki?






 

poniedziałek, 23 marca 2015

Shunbun-no hi - jedno z najważniejszych japońskich świąt

źródło:sutemi.ru

Właśnie zawitała do nas wiosna i to zarówno ta astronomiczna, jak i kalendarzowa. Z tej okazji w Polsce mamy wesoły i barwny zwyczaj topienia Marzanny. W Japonii natomiast celebruje się Wiosenne Zrównanie Dnia z Nocą - Shunbun-no hi [czyt.: siunbun-no-hi]. Jest to jedno z icważniejszych świąt, jednak nie jest obchodzone tak widowiskowo i spektakularnie jak większość pozostałych świąt.
Wiosenne Zrównanie Dnia z Nocą jest w Japonii świętem narodowym od 1948 roku. Jest to święto ruchome, ponieważ równonoc wypada 20 lub 21 marca. Data Shunbun-no hi jest ustalana nie wcześniej jak w lutym poprzedniego roku i jest poprzedzona wyliczeniami astronomicznymi. 


Przed rokiem 1948 tego dnia obchodzono Shunki korei-sai [czyt.:siunki koreesaj] - święto wywodzące się z shintoizmu. Był to cesarski festiwal podczas, którego czczono przodków. Wizerunek tego święta został zmieniony ze względu na, tworzoną po drugiej wojnie światowej, nową konstytucję rozdzielającą religię od państwa, i od tego momentu oficjalnie polega na celebracji natury i wszelkiego życia. Mimo wprowadzonych zmian tego dnia tak naprawdę wciąż jeździ się odwiedzać groby przodków. Japończycy oddają cześć zmarłym bliskim, myją nagrobki, palą kadzidła, przynoszą kwiaty, sake i botamochi (kulki ryżowe ze słodką fasolą, która zgodnie z wierzeniami ma odganiać złe duchy). Z tego względu w okolicach cmentarzy tego dnia jest duże natężenie ruchu - podobnie jak w Polsce na Wszystkich Świętych.

źródło:letsjapan.wordpress.com
Shunbun-no hi Japończycy myją groby swoich przodków i zostawiają im sake i/lub jedzenie.

Shunbun-no hi jest też kojarzony z Kusamochi [czyt.: kusamoci], czyli ryżowymi kulkami barwionymi na zielono przy pomocy liści Bylicy Japońskiej. Jest to ta sama roślina, której używa się do barwienia jednej z warstw Hishi-mochi (o których pisałam już TUTAJ).
Popularnymi potrawami na Wiosenne Zrównanie Dnia z Nocą są też Gomoku C
hirashi zushi [czyt.: gomoku cirasi dzusi], czyli sushi w formie "jednogarnkowej" z co najmniej pięcioma składnikami, oraz Inarisushi [czyt.: inarisusi], czyli ryż zawinięty w "kożuszek" powstały przy produkcji tofu.

źródło:the350dereeoven.com
Kusamochi, czyli dosłownie trawiaste mochi.

źródło:delectabledarlings.com
Inarisushi

źródło:japancentre.com
Chirashi zushi.


W Japonii s
hintoizm i buddyzm doskonale ze sobą koegzystują, dlatego buddyści też celebrują ten dzień. Buddyści świętują przez 7 dni. Zaczynają 3 dni przed Shunbun-no hi i kończą 3 dni po nim. Ta tygodniowa celebracja nosi nazwę Haru no Higan (wiosenny higan)  i wywodzi się z VIII w.

Słowo 
Higan oznacza "drugi brzeg". Jest to buddyjski termin, który wywodzi się z idei, że istnieje rzeka, która oddziela ten świat od zbawienia. Rzeka ta jest pełna iluzji, pasji, bólu i żalu i tylko przekraczając ją (walcząc z tymi uczuciami) można dostąpić oświecenia. Mówi się, że kiedy noc i dzień są równe Budda pojawia się na ziemi, aby ocalić zbłąkane dusze i pomóc im w przekroczeniu rzeki, czyli dostąpieniu nirwany (dlatego wizyta na cmentarzu tego dnia jest radosnym wydarzeniem).

W Japonii mówi się, że po Shunbun-no hi zimowe chłody wreszcie znikają, a sakura zakwita (kwitnienie wiśni uznawane jest za symbol wiosny).

W Warszawie sakura zakwita przeważnie dopiero na początku maja, ale krokusy już się pojawiły (^_^)


środa, 18 marca 2015

Sekrety piękna Japonek (vol.1)

źródło:pinterest.com

Podczas pobytów w Japonii miałam okazję poznać wiele aspektów życia mieszkańców tego kraju - w tym kwestie bardzo dla kobiet interesujące, czyli sposoby na pielęgnację urody.
Po pierwsze i najważniejsze pamiętajmy, że na jakość naszej skóry, a tym samym powstawanie zmarszczek ma wpływ mnóstwo czynników. Japonki są świadome ich niszczycielskiego wpływu i robią wiele, by proces starzenia zahamować.

  1. Zacznijmy chociażby od diety.

    Japończycy w większości przypadków jedzą naprawdę zdrowo (pisałam o tym TUTAJ). Podstawą ich diety jest ryż, który z pewnością jest zdrowszy od naszych rodzimych "pyr".

    Ze względu na buddyzm mięso w Japonii spożywa się dopiero od końca XIXw. Dodatkowo biorąc pod uwagę, że jest to kraj wyspiarski oczywistością jest to, że ich kuchnia obfituje w dania z ryb, lub innych owoców morza. Ryby bogate są w witaminę E (usuwa z organizmu wolne rodniki), witaminę A (przyczynia się do odbudowy i regeneracji skóry), witaminę D (wzmacnia zęby i kości oraz reguluje cykl odbudowy biologicznej naskórka), czy kwasy omega 3 (opóźniają proces starzenia się skóry). Dodatkowo podobno spożycie ryb nie jest bez znaczenia dla naszej wagi i nastroju (możecie przeczytać o tym TUTAJ). Warto jednak wiedzieć, że częste spożywanie surowych ryb może powodować niedobory biotyny i tym samym powodować łysienie.

    Przez całe wieki Japończycy mieli też ograniczony dostęp do warzyw dlatego zaadaptowali do swojej diety glony i wodorosty. Algi usuwają toksyny, wiążą toksyczne substancje, wnikają w komórki tłuszczowe i stymulują przemianę materii.

    Poprawiają gładkość i elastyczność naszej skóry oraz posiadają właściwości przeciwutleniające (o medycznych właściwościach alg przeczytacie TUTAJ.

    Kiedy w końcu dotarło do Japonii całe owocowo-warzywne bogactwo, to wykorzystali je oni w swojej kuchni w sposób imponujący. Używają warzyw i owoców sezonowych, koniecznie w dużej ilości, a o zaletach ich spożywania pisać nie trzeba.

    źródło:hotelclub.com

    Nie bez znaczenia jest też oczywiście sposób przygotowywania potraw. Japończycy zamiast gotować warzywa, przeważnie ograniczają się do ich sparzenia (3 minuty we wrzątku).

    Ogólnie Japończycy dużo gotują na parze, chociaż też zdarzają się potrawy smażone na głębokim tłuszczu. Japończycy smażą jednak krótko i w wysokiej temperaturze, by ograniczyć ilość tłuszczu, który wnika do potrawy.

    Jak wiadomo Japończycy spożywają tez sporo soi (np. tofu, sos sojowy, miso, natto, edamame). Przez wiele lat soja była u nas zachwalana, jednak obecnie dostrzega się raczej więcej wad jej spożywania niż zalet (przeczytasz o tym TUTAJ).

    Nie zapominajmy również, że Japończycy piją dużo zielonej herbaty, która jest bogata w witaminy A, E, C i mikroelementy takie jak wapń, potas, miedź, cynk, czy mangan. Dodatkowo zawiera katechiny, które przeciwdziałają wolnym rodnikom, oczyszczają organizm z toksyn, wyrównują teksturę skóry, a nawet zmniejszają cellulit.

  2. Ekspozycja na słońce.
    Jednym z czynników najbardziej szkodliwych dla skóry jest promieniowanie ultrafioletowe (UVA i UVB). W skórze wystawianej na działanie promieni słonecznych znacznie zmniejsza się ilość włókien kolagenowych, a włókna elastyny stają się kleiste i tracą sprężystość. Pogarsza się elastyczność skóry i powstają zmarszczki. Skóra narażona na działanie słońca szybciej się starzeje, gdyż procesy degradacji zaczynają przeważać nad procesami odbudowy.
    Ekspozycja na słońce może również powodować czerwone „pajączki”, czy przebarwienia. Do tego dochodzą jeszcze zmarszczki mimiczne spowodowane mrużeniem oczu i marszczeniem czoła (więcej informacji o szkodliwości słońca znajdziesz TUTAJ).

    Japonki nie od dziś wiedzą o szkodliwości promieni UVA i UVB i skutecznie się przed nimi chronią. Latem na ulicach Tokyo sporo kobiet osłania się parasolkami przeciwsłonecznymi. Zdarzają się nawet Japonki zakładające "rękawki" osłaniające ramiona od pach, aż po same nadgarstki. Większość dostępnych na rynku kremów i podkładów zawiera też filtry przeciwsłoneczne. Jasna - wręcz biała - cera jest w Japonii na tyle pożądana, że firmy kosmetyczne prześcigają się w wymyślaniu preparatów, które ją delikatnie rozjaśnią. Co więcej kiedy będąc w Japonii doznałam poparzenia słonecznego stopnia drugiego, ekspedient w aptece (typu drugstore) widząc schodzącą płatami skórę nie zaproponował mi balsamu z d-pantenolem (o co go prosiłam), lecz tonik do ciała, który dzięki zawartemu w nim pudrowi miał rozjaśnić czerwoną skórę na ramionach.

    Ponadto w Japonii można znaleźć w sprzedaży takie gadżety jak przywieszka do telefonu z koralików zmieniających kolor pod wpływem działania promieni UV.

    źródło:aliexpress.com
    Przywieszka z koralików reagujących na promienie UV.
    Im większe promieniowanie, tym intensywniejsze stają się kolory.

  3. Nawilżanie.
    Japonki na punkcie nawilżania mają prawdziwego "hopla". Jak wiadomo na skórze przesuszonej szybciej powstają zmarszczki i są bardziej widoczne. Konieczne jest więc jej nawilżanie od środka, czyli przyjmowanie dużej ilości płynów. Ale nie każdy napój da pożądany efekt.
    Jak już wspomniałam Japonki piją sporo zielonej herbaty. Zielona herbata, czy woda faktycznie nawilżą skórę. Podobno herbata rooibos też jest dobra z uwagi na brak kofeiny oraz wysoką zawartość minerałów i antoksydantów. Unikać natomiast należy napojów słodzonych (cukier przyśpiesza starzenie się skóry między innymi poprzez niszczenie kolagenu) i zawierających kofeinę (może powodować łojotok i wypryski).

    Jednak Japonki nie tylko dużo piją. Nawilżają one również skórę od zewnątrz. Z jednej strony w Tokyo panuje bardzo wysoka wilgotność - latem czujesz się jak w łaźni parowej, ponieważ przy temperaturze sięgającej 35°C w cieniu, wilgotność wynosi nawet 90%, z drugiej jednak strony standardem zarówno w mieszkaniach, jak i sklepach, biurach i centrach handlowych jest klimatyzacja, która potwornie przesusza cerę.
    Japonki radzą z tym sobie w dwojaki sposób. Po pierwsze używają dużych ilości toników oraz innych kosmetyków nawilżających. Po drugie w walce z suchym powietrzem wspierają je wynalazki dużych koncernów produkujących elektronikę.
    Przykładowo firma Panasonic, wiedząc jak ważne dla Japonek jest nawilżanie skóry, w porozumieniu z japońską marką kosmetyczną Shiseido, stworzyła elektroniczne urządzenie emitujące nawilżającą mgiełkę (więcej informacji TUTAJ). Urządzenie to napełnia się specjalnym nawilżającym tonikiem Shiseido i jest ono na tyle małe, że bez problemu mieści się w torebce. Koszt takiego urządzenia to ok. 14.000 yenów (czyli ok. 451zł). Zresztą Panasonic to nie jedyna firma produkująca urządzenia typu handy mist. W dużych marketach z elektroniką znajdziemy całe działy z urządzeniami pomagającymi dbać o urodę. Są tam nie tylko handy mist, ale również masażery do twarzy, czy urządzenie masująco-nawilżająco-oczyszczające.

    źródło:global.rakuten.com
    Jedno z dostępnych na rynku urządzeń typu handy mist.

  4. Makijaż.
    Kolejną urodową oczywistością dla Japonek jest niewielka ilość makijażu. Zasada ta nie tyczy się młodych Japonek z niektórych subkultur, które nakładają bardzo grubą warstwę podkładu, czy cieni oraz na co dzień przyklejają sztuczne rzęsy.

    źródło:pinterest.com
    Młode Japonki malują się dosyć mocno.

    Jednak kobiety rozpoczynające karierę zawodową zmieniają makijaż na delikatny, podkreślający urodę. Ograniczają ilość kosmetyków  kolorowych stawiając przede wszystkim na pielęgnację. Przykładowo popularnością w Japonii cieszą się podkłady typu BB. Trzeba jednak wiedzieć, że składy japońskich kremów BB różnią się od tych dostępnych u nas. Same Japonki uwielbiają koreańskie kosmetyki, ponieważ to Koreanki wśród Azjatek słyną z urody (mimo, że bardzo często swój wgląd zawdzięczają licznym operacjom plastycznym).

    źródło:shersuki.blogspot.com
    Instrukcja jak wykonać makijaż naturalny.

    Japonki dobrze wiedzą co robią, ponieważ ciężki makijaż zapycha pory i obciąża skórę. Ponadto jest to swego rodzaju zanieczyszczenie, którego na noc trzeba się  w całości pozbyć.

  5. Demakijaż.
    Japonki już dawno odkryły rolę demakijażu w pielęgnacji skóry. Na demakijaż poświęcają one tyle samo (o ile nie więcej) czasu co na wykonanie pełnego makijażu.
    Podczas demakijażu nie tylko oczyszczamy skórę z kosmetyków, kurzu, czy zanieczyszczeń fizjologicznych, ale również przygotowujemy skórę twarzy do przyjęcia i wchłonięcia składników bogatych kremów nakładanych na noc. Niedokładnie usunięte kosmetyki z okolic oczu przesuszają delikatną skórę, powodując powstawanie zmarszczek. Dodatkowo pozostałości tuszu, czy innych kosmetyków kolorowych mogą podrażnić spojówki.

    Oczywiście oprócz odpowiedniego preparatu do mycia twarzy i temperatury wody (koniecznie zimna), Japonki chętnie sięgają przy demakijażu po wspomniane już urządzenia, które emitując jony dodatnie wspomagają usuwanie brudu.

    źródło:japan2shop,com
    Urządzenie oczyszczająco-masująco-nawilżające.

To ciekawe, że Japonki wdrożyły tak wiele prourodowych zwyczajów w życie. Spójrzcie jak różne jest wschodnie i zachodnie podejście do urody. Podczas gdy na zachodzie stawia się na mocny makijaż tuszujący niedoskonałości cery, na wschodzie kobiety zdają się działać bardziej od środka, próbując zlikwidować te niedoskonałości. Na zachodzie często stawiamy na drogie kremy z bogatymi składami, podczas gdy Japonki wolą poświęcić więcej czasu skupiając się na dokładnym demakijażu, czy odpowiednim sposobie aplikacji kosmetyku, którego głównym zadaniem jest nawilżenie.

Zwolenniczkami, którego podejścia do pielęgnacji jesteście?

poniedziałek, 16 marca 2015

Bento: przekąski na Świętego Patryka

źródło:pinterest.com, creative-food.blogspot.com i coolmompicks.com

Już jutro Dzień Świętego Patryka. W Polsce obchodzony jest sporadycznie i najczęściej w formie wizyty w irlandzkim pubie, ale to świetna okazja by urozmaicić bento (suchy prowiant) dla dziecka. Dzisiaj wybrałam dla Was kilka zdrowych i zabawnych propozycji.
  1. Jak zwykle zaczynam od najprostszego pomysłu.
    Udekoruj kanapkę lub inną potrawę plasterkiem zielonej papryki. Możesz też dodać swojej koniczynie ogonek również z kawałka zielonej papryki.
    Jedyna trudność w tym projekcie to wybór papryki o odpowiednim kształcie, tak aby w przekroju przypominała koniczynę.

    źródło:pinterest.com

  2. Innym pomysłem na wykorzystanie motywu koniczyny jest użycie foremki w kształcie serca. Odpowiednio ułożone 3 kanapeczki - serduszka, będą wyglądały jak koniczyna.
    Szczegóły na temat wykonania zestawu widocznego na zdjęciu znajdziecie TUTAJ.

    źródło:creative-food.blogspot.com

  3. Moim drugim skojarzeniem z Dniem Świętego Patryka jest skrzat Leprechaun.
    Przy użyciu zielonego ogórka, żółtej papryki i sera żółtego jasnej barwy możesz wyczarować skrzaci kapelusik.
    Instrukcję znajdziesz TUTAJ.

    źródło:creative-food.blogspot.com

  4. Można pójść o krok dalej zrobić całą buzię skrzata.
    Wystarczy wyciąć okrągłą kanapkę, brodę i nos wyciąć z pomarańczowej papryki, lub sera żółtego w kolorze pomarańczowym. Oczy możesz zrobić z ziarenek pieprzu, a usta namalować pisakiem spożywczym, ale równie dobrze oczy i usta możesz wyciąć z nori.

    źródło:creative-food.blogspot.com

  5. Buzię skrzata można też zrobić z owoców.
    W roli głównej występuje tu zielone jabłko. Usta są z truskawki, a broda z mandarynki. Oczy wykonano z drażetek, zaś koniczynkę ze słodkiej posypki.
    Ja jednak pominęłabym słodkie dodatki i oczy zrobiłabym chociażby z rodzynek.

    źródło:kitchenfunwithmy3sons.com

  6. Dzień Świętego Patryka kojarzony jest również z tęczą. Czemu więc nie zrobić tęczy na talerzu?
    Najprostszą tęczę zrobisz wybierając kolorowe owoce.

    źródło:coolmompicks.com

    źródło:jewelmaker.livejournal.com
    Genialne tęczowe bento warzywno-ryżowo-owocowe.
    Autor wspomagał się barwnikami spożywczymi, ale uwielbiam efekt.

  7. Na koniec bodaj najbardziej artystyczna propozycja. Z plasterków kolorowych papryk ustaw tęczę nad łąką z guacamole, czy tak jak w oryginalnym przepisie, z zielonego hummusu. Do tego dodaj chmurki z kalafiora i gotowe.
    Pamiętaj by wybrać równe wielkością kawałki papryki, wtedy tęcza będzie się prezentować najlepiej.

    Jeśli zastanawiacie się jak zrobić zielony hummus, przepis znajdziecie TUTAJ.

    źródło:kidsactivitiesblog.com


    A jakie propozycje kulinarne na Dzień Świętego Patryka macie Wy?

piątek, 13 marca 2015

Biały Dzień, czyli Dzień Kobiet po japońsku

źródło:aionline-japan.com

Ósmego marca obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Kobiet. Mimo że Święto to obchodzone jest w co najmniej trzydziestu krajach, Japończykom ta koncepcja jest zupełnie obca. Jednak zaledwie tydzień później jest w Japonii święto o charakterze zbliżonym do Dnia Kobiet. Chodzi o Howaito-de [czyt. Hołajto-dee], czyli Biały Dzień. 

Biały Dzień jest następstwem japońskiej wersji Walentynek (o tym jak są obchodzone pisałam TUTAJ). Walentynki są dla mężczyzn, dlatego równo miesiąc później mają oni okazję odwdzięczyć się kobietom.
Podobnie jak japońskie Walentynki tak samo Biały Dzień został wypromowany przez producentów słodyczy. 

W 1965 roku zaproponowano Marshmallow Day, ponieważ na pomysł obchodzenia takiego dnia wpadła firma, która produkowała białe pianki i zaproponowała je jako prezent dla Pań, w zamian za ich starania w walentynki. Ten pomysł jednak się nie przyjął. Ostatecznie święto to zostało ustanowione w Japonii w 1978 roku przez Ogólnokrajową Spółdzielnię Przemysłu Cukierniczego. W 1980 roku rozpoczęto kampanię sygnowaną sloganem: Answer Love on White Day [Ai ni Kotaeru White Day].
Jak nie trudno się domyślić nazwa Biały Dzień wzięła się od pianek, które próbowano wypromować jako upominek zwrotnie dawany tego dnia Paniom. Potem do pianek dołączyły inne słodkości, lecz głównie w kolorze białym (ciasta z kremem czy truskawki w białej czekoladzie). Obecnie prezenty nie ograniczają się tylko do słodyczy, popularna jest również biżuteria, kwiaty, bielizna, pluszaki, świeczki, a nawet ubrania, ale obowiązkowo zapakowane w biały papier lub torbę. Warto pamiętać, że tego dnia obowiązuje zasada sanbai gaeshi [czyt. sanbaj gaesi], czyli potrójnego zwrotu, co oznacza, że Panowie powinni odwdzięczyć się upominkiem 3 razy droższym niż otrzymany.
 
źródło:asahi.com
Żartobliwa manga, gdzie początkowo zachwycony ilością otrzymanych
walentynkowych czekoladek mężczyzna nagle przypomina sobie,
że przecież za miesiąc będzie się musiał odwdzięczyć tym wszystkim Paniom.


Biały Dzień zaczyna podbijać Azję. Obecnie obchodzony jest w Japonii (skąd pochodzi), Korei Południowej i na Tajwanie. Święto to zaczyna również zdobywać popularność w Hongkongu, gdzie wpływy japońskie są bardzo silne.












sobota, 7 marca 2015

Ulubieńcy lutego 2015

źródło:stylowi.pl, sklep.hospmed.com.pl, goldenrose.pl



W lutym ćwierkały ptaszki, pachniało różami i czekoladą. Jednym słowem: Walentynki! Po takim miesiącu czuję się w obowiązku zacząć od słodkości.

  1. Wprawdzie w Warszawie nie można jeszcze kupić czekoladek GODIVA (Ci, którzy czytali o Walentynkach w Japonii wiedzą o co chodzi), ale za to są pralinki KARMELLO

    źródło: stylowi.pl
    Praliny KARMELLO

    Bywalcy ulicy Chmielnej powinni doskonale znać tę markę, gdyż to właśnie tam, pod numerem 11, mieści się ich sklep firmowy. 
    KARMELLO jest polską firmą z Bielska-Białej dlatego z tym większą przyjemnością piszę, że zadowolą one nawet bardzo wybrednego smakosza. Ale KARMELLO to coś więcej niż aromatyczne czekoladki w zróżnicowanych smakach. To urocze, barwne pralinowe mozaiki podane w prostym, lecz estetycznym i eleganckim opakowaniu.Mając do wyboru bombonierkę z marketu lub rzeczone czekoladki, wybrałabym te drugie, ponieważ ich smaki są bardziej zróżnicowane (np. gruszka, marakuja, banan, cuba libre, piernik, amaretto, wódka chilli), a wygląd jest bajeczny!

    Kiedy pisze się o czekoladzie nie można zignorować Wedla. W pijalniach czekolady Wedla można również skomponować własną bombonierkę. Przyznam jednak, że bardziej do gustu przypadły mi praliny KARMELLO. Już wyjaśniam dlaczego.

    OPAKOWANIE: w moje gusta bardziej trafia opakowanie KARMELLO. Jest czarne, proste i eleganckie. Również tekturka ma według mnie ciekawszą fakturę. W przypadku Wedla, owszem opakowanie jest ładne, ale bardziej komercyjne, ponieważ przypomina opakowanie sklepowej bombonierki. Reasumując, kiedy widzę opakowanie KARMELLO myślę skomponowane specjalnie dla mnie, zaś w przypadku Wedla - kupna bombonierka z wyższej półki.
    WYGLĄD PRALIN: Pod względem wizualnym, zarówno praliny Wedla, jak i KARMELLO są bardzo atrakcyjne. Obydwie firmy mają swój indywidualny styl: Wedel - klasyczny (okrągłe czekoladowe praliny różnią się kolorem i kształtem wzoru), a KARMELLO - współczesny (barwny, wzorzysty, wpisujący się w japońską kulturę kawaii). Z jednej strony bardziej doceniam inwencję KARMELLO, z drugiej strony właśnie takiego klasycznego wyglądu oczekuję od Wedla, który był firmą z tradycjami.
    SMAK:
    Zagorzałym fanom czekolady, bardziej posmakują praliny Wedla. Czekoladki KARMELLO są mniej czekoladowe/kakaowe (w wielu przypadkach skorupka jest z białej czekolady i zdaje się, że bazą nadzienia też często jest krem z białej czekolady), ale dzięki temu wyraźniej czuć smak czekoladki, np. w czekoladce o smaku truskawki intensywnie czuć tą truskawkową nutę, gdyż nie przytłacza jej smak kakao.
    CENA: Wedel ceni się bardziej niż KARMELLO. W Warszawie za 100g pralin Wedla zapłacimy 22,90zł, podczas gdy za 22zł w KARMELLO dostaniemy 250g pralinek.

    KARMELLO jest moim odkryciem i rodzajem powiewu świeżości na pralinkowym rynku, dlatego dzisiaj wybrałam ich produkt.

    Po Wedla sięgnęłabym robiąc prezent czekoladoholikowi lub po prostu mając chęć na porządną dawkę czekoladowego szaleństwa.


  2. Kolejnym słodkim odkryciem miesiąca jest dla mnie półgorzka czekolada Leysieffer z solą morską z Bretanii.

    źródło:leysieffer-shop.de

    Jak już wspominałam pisząc o ulubieńcach grudnia 2014 nie przepadam za słodyczami, ale kosteczki czekolady do kawki sobie nie odmówię. A jak już robię sobie słodka dyspensę, to niech ona będzie warta tych kalorii. Dlatego po pysznych pralinach przyszedł czas na czekoladę z wyższej półki (ważąca 100g tabliczka kosztuje 24zł). Myślę, że trafi ona w gusta fanów masła orzechowego, gdyż podobnie jako masło, łączy w sobie nutę słodką i słoną. Trudno ten smak opisać. Wierzcie lub nie, ale smak półgorzkiej czekolady idealnie współgra z solą, a wręcz mam wrażenie, że sól wydobywa głębię smaku czekolady.
    Zważywszy na cenę produkt polecam na prezent dla fana czekolady, lub dla osób lubiących zaskakujące smaki i kulinarne eksperymenty.

  3. Dziś rano obudziło mnie ćwierkanie ptaszków - znaczy się wiosna już jedną nogą w Warszawie stanęła. Ale żeby nie było tak słodko (szczególnie po tych czekoladach), ostatnie dwa miesiące upłynęły nam na leczeniu chorób (na tę okoliczność powstał szereg wpisów). Po wyleczeniu u Di pierwszego zapalenia oskrzeli zakupiliśmy nebulizator i to właśnie jest mój trzeci ulubieniec minionego miesiąca.
    źódło:sklep.hospmed.com.pl



    Dlaczego okazał się tak ważny by wpisać go na tą listę? Powodów jest kilka. Po pierwsze równo miesiąc po wyjściu ze szpitala, Di znowu zachorowała na zapalenie oskrzeli. W leczeniu tej choroby nebulizacje są standardem. Sprzęt można oczywiście wypożyczyć, ale jeśli kogoś stać, to naprawdę polecam posiadanie własnego, tym bardziej, że zapalenie płuc, czy oskrzeli mają tendencje do rokrocznych nawrotów. Nawet podczas pobytu w szpitalu wiele osób korzystało z prywatnych urządzeń, ponieważ szpital nie był w stanie zagwarantować nawet jednego urządzenia na pokój. Z nebulizatorem zaprzyjaźnią się też osoby, które mają problemy z zatokami. Oczywiście trzeba wówczas kupić taki model, który ma odpowiednią przystawkę. Przetestowałam to na sobie i przeszło jak ręką odjął.

    My posiadamy model ze zdjęcia (plus przystawka do zatok) i jesteśmy zadowoleni. Pracuje odrobinę ciszej niż szpitalny i ma tę zaletę, że maseczkę można obracać względem pojemniczka, dzięki czemu łatwiej wykonać nebulizację kiedy dziecko śpi.

  4. Ostatnim ulubieńcem lutego jest coś urodowego (w końcu trzeba było jakoś zaprezentować się na Walentynki). O tym jak malować oczy, czy usta, ba! nawet jak nakładać podkład, znajdziecie w sieci miliony filmików i porad. Jest jednak jeden mały element, taki tyci detal, o którym mało kto wspomina, a potrafi popsuć efekt. Chodzi o makijaż brwi. Tak. Będzie o brwiach.

    Jeśli uważasz, że nie da się źle pomalować brwi, to znaczy, że nie widziałeś poniższych zdjęć.

    źródło:vitamin-ha.com



    Najlepszy i najprostszy zarazem tutorial zrobiła według mnie Ewa (Red Lipstick Monster), dlatego pozwalam go sobie tutaj udostępnić. Tak jak Ewa używam pudru do brwi Golden Rose. Produkt jest dobrze napigmentowany, odpowiednio twardy, wydajny, nie za drogi (9,90zł), opakowanie jest estetyczne i poręczne. Mam jednak radę - nie używajcie załączonego pędzelka! Jest fatalny i przyznaję, że psuje trochę odbiór tego produktu. Pędzelek jest ze sztywnego, grubego włosia, a poza tym jest za szeroki. Od razu wylądował w śmieciach. Używam skośnego pędzelka z Sephory.


    źródło:goldenrose.pl









poniedziałek, 2 marca 2015

O-hina-matsuri, czyli święto małych kobietek

źródło:aboutmauinui.com



Niedawno pisałam o japońskich Walentynkach, które obchodzone są raczej jak dzień mężczyzny. Podobnie sprawa się ma z dziećmi. W Japonii bowiem Dzień Dziecka obchodzony jest bardziej jako dzień chłopca. Dziewczynkom natomiast dedykowane o-hina-matsuri czyli Święto Lalek. Jest ono obchodzone każdego roku, trzeciego dnia trzeciego miesiąca, czyli 3 marca. Jest to jedno z pięciu świąt sekku (tzw. świąt sezonowych), przejętych z Chin. 

Ponieważ dzień ten przypada w sezonie kwitnienia brzoskwiń, bywa on również nazywany Momo-no Sekku (Świętem Brzoskwiń)

Pierwsze wzmianki o tym święcie w Japonii pochodzą z okresu Heian (794 – 1192). Święto Hina-matsuri wywodzi się jednak od starożytnych chińskich praktyk magicznych, w trakcie których wszelkie grzechy cielesne, choroby i nieszczęścia przenoszono na lalki, a następnie usiłowano się ich pozbyć poprzez wrzucanie lalek do rzeki. W niektórych regionach Japonii również zachował się podobny stary zwyczaj zwany hina-okuri lub nagashi-bina, w którym papierowe lalki spławiane są z nurtem rzeki, późnym popołudniem 3 marca.


źródło:japonija.lt i pinterest
Nagashi-bina, czyli zwyczaj puszczania na wodę papierowych laleczek.

Święto ma na celu odstraszanie złych duchów i odwracanie uroków. Z jego okazji  rodziny, w których są małe dziewczynki, usadzają na schodkowym podwyższeniu hina-ningyō [czyt. hina-ningjoo], czyli specjalne zestawy lalek przedstawiających cesarski dwór z okresu Heian. Wersja minimum to dwie lalki przedstawiające parę cesarską. Pełen zestaw składa się jednak z 17 postaci.
Wystawa ta rządzi się ściśle określonymi zasadami. Platformy, na których ustawia się lalki muszą być przykryte czerwoną tkaniną.
  • Na samej górze eksponuje się lalki reprezentujące cesarską parę (po lewej stronie cesarz: Obina, Odairi-sama, po prawej cesarzowa: Mebina, Ohina-sama),
  • poniżej trzy damy dworu (sannin-kanjo), które trzymają naczynia z winem ryżowym sake,
  • jeszcze niżej pięciu muzyków (gonin-bayashi), którzy przy pomocy śpiewu oraz instrumentów (różnej wielkości bębny i flet) zabawiają resztę dworskiego towarzystwa,
  • dwóch ministrów (zuishiin). Są to: udaijin – Minister Prawej Strony i sadajin – Minister Lewej Strony. Ponieważ strona lewa uważana była na starym japońskim dworze za ważniejszą, wybierano na to stanowisko osoby starsze, ze względu na ich mądrość. Dlatego lalka Ministra Lewej Strony ma długą białą brodę i wygląda starzej niż lalka Ministra Strony Prawej. Pomiędzy ministrami ustawia się tacki z jedzeniem
  • na samym dole są lalki trzech strażników uzbrojonych w miecze, łuki i strzały. Po obu stronach strażników znajdować się powinny drzewka: pomarańczowe/mandarynkowe (ukon-no tachibana) i wiśniowe (sakon-no sakura). Rośliny te mają upamiętniać najsłynniejsze drzewa epoki Heian – Wiśnię Lewej Strony i Pomarańczę Prawej Strony, które rosły przed pałacem ceremonii ponoć jeszcze przed jego wybudowaniem.   Na tym piętrze ustawia się również małe mebelki i talerzyki z potrawami.
To daje nam w sumie 15 lalek, ale jeśli chcesz mieć pełen zestaw, to musisz uzupełnić go dodając jeszcze dwóch muzyków. 
Ze względu na niewielki metraż japońskich mieszkań cały komplet najczęściej się nie mieści, dlatego często Japończycy ograniczają się do symbolicznego minimum, czyli pary cesarskiej.

źródło:travelsintranslation.com
Zestaw reprezentujący parę cesarską, ale na wesoło, czyli w klimacie Disney'a.
Koszt tego zestawu to 10.000Y, czyli ok. 309PLN


źródło:commons.wikimedia.org
Mimo, że bardzo lubię japońską kulturę kawaii,
to jednak preferuję wystawy tradycyjnych figurek.


Wszystkie lalki ubrane są w stroje dworskie z epoki Heian. Przykładowo lalka reprezentująca cesarzową ubrana jest w jūni-hitoe [czyt. dziuuni-hitoe], czyli dwunastowarstwową, jedwabną szatę ceremonialną. Strój taki bywa zakładany nawet współcześnie podczas uroczystości zaślubin w rodzinie cesarskiej. Ostatnio założyła go Owada Masako na ślub z następcą tronu w 1993r. Do stroju jūni-hitoe należy upiąć włosy w tzw. suberakashi [czyt. suberakasi] (włosy zbierane są z tyłu na wysokości szyi i opadają luźno na plecy). W rękach cesarzowa trzyma wachlarz, wykonany z japońskiego cyprysa.

Figurki te nie są lalkami służącymi codziennej zabawie. Są wystawiane do oglądania w okresie do dwóch tygodni przed świętem i powinny jednak zostać schowane w ciągu 3 dni po 3 marca. Istnieje bowiem przesąd, że jeśli nie schowa się lalek w odpowiednim czasie, to córka zostanie starą panną.
Wiele kompletów takich lalek przetrwało całe stulecia – tym bardziej są one niezwykle cenne. 
Oczywiście jeśli zestaw jest niepełny ustawienie może odbiegać od przyjętego standardu.

Komplet lalek przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Jeżeli to niemożliwe, dziadkowie lub rodzice kupują go dziewczynce na jej pierwsze święto Hina-matsuri. Kolejne elementy zestawu dziewczynki otrzymują również w formie prezentów od dalszej rodziny i znajomych. Zestawy takie bywają bardzo drogie - cena potrafi sięgnąć ponad miliona jenów. Istnieją jednak różne pułapy cenowe – w zależności od poziomu artystycznego wykonania: kostiumów i główek lalek. 

źródło:pinterest
Elementy zestawu lalek


źródło:japantoday.com
Żywa wystawa z okazji Hina-matsuri

W przystrojonych, figurkami i gałązkami kwitnących brzoskwiń, domach Japończycy przygotowują też specjalne potrawy. W menu dominuje ryż. Począwszy od chirashi-zushi (rodzaj jednogarnkowego sushi), poprzez chrupiące ciastka ryżowe Hina Arare, a na Hishi-Mochi (trzywarstwowe mochi; warstwa różowa/czerwona ma odganiać demony, zielona - symbolizuje zdrowie, biała - oznacza czystość) skończywszy. Całość można popić shiro-zake, czyli słodkim i łagodnym, białym winem ryżowym. Jednak trzeba uważać, żeby dziewczynki się nie upiły, ponieważ wino to może mieć nawet 10%!
Oczywiście wymienione słodkości symbolicznie ofiarowane są lalkom, lecz w rzeczywistości zjadane przez ich małe właścicielki, szczególnie podczas dziewczęcych prywatek, które są organizowane w ramach celebracji.

źródło:pinterest
Hina-matsuri to świetna okazja, żeby przygotować tematyczne bento.

źródło:blog.wagashi-net.de i pixgood.comHishi-Mochi najczęściej robione jest w formie trzywarstwowego diamentu.
Zdarzają się jednak czasem takie wyszukane formy jak moc
hi w kształcie pary cesarskiej.

źródło:imgarcade.com
Chirashi-zushi - jednogarnkowy rodzaj sushi.

źródło:m.inmagine.com
Hina Arare

Oprócz przyjęć i wspomnianego już puszczania lalek na wodzie, trzeciego marca, ubrane w barwne kimona dziewczynki idą z rodzicami do świątyni, by modlić się o zdrowie, powodzenie i szczęście.

Tymczasem chłopcy na swoje święto 
Tango-no Sekku, będą musieli poczekać do piątego maja.


źródło:commons.wikimedia.org
Rodzice zabierają tego dnia córki do świątyni, by pomodlić się o ich zdrowie, powodzenie i szczęście.