Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2015

Wigilia dziecio-odporna, czyli Świąteczne BHP


źródło: picjumbo.com


Ostatnio dowiedziałam się, że moje życie jest wyjątkowo bezstresowe. Uświadomiła mi to pewna znajoma mama i faktycznie kiedy weszłam do jej mieszkania zrozumiałam co miała na myśli. Usiadłyśmy na kanapie, a mój wzrok padł na oklejony czymś stolik. Rozejrzałam się po pokoju i stwierdziłam, że to nie jedyna zmiana w eleganckim niegdyś salonie. Połowa mebli dzieliła los oklejonego jakąś dziwną taśmą stołu. Moje zaskoczone spojrzenie nie uszło uwadze gospodyni. Speszona wyjaśniła: Mały uczy się chodzić. No wiesz nie chcemy żeby się poobijał".

Osobiście głoszę zasadę, że dziecko powinno być wychowywane w niezmienionym otoczeniu, zaś rolą rodzica jest od początku wskazywać na co należy uważać (np. kanty stołów i szafek), dlatego w moim salonie jedyna zmiana jaka zaszła po narodzinach dziecka, to pojawienie się kosza na zabawki. Nigdy nie montowałam też zabezpieczeń na szufladach. Zamiast tego ilekroć coś z szuflady wyciągałam prosiłam dziecko, by ją zamknęło, instruując, że szufladę należy zamykać popychając ją całą dłonią. Podobnie w przypadku choinki w każde święta dekorujemy dwumetrową choinkę, która dumnie stoi w salonie. 
Oczywiście jeśli ktoś ma dostać nerwicy z troski o swojego Maluszka, to nie namawiam do zmiany podejścia - w końcu każdy kochający rodzic robi to, co uważa za najlepsze dla swojego dziecka. W tym tekście znajdziecie więc zarówno podstawowe kwestie  związane za Świątecznym BHP jak opcje "zaawansowane". Oczywiście zawsze należy dostosować formę "zabezpieczenia" do wieku, ruchliwości, ciekawości i stopnia rozwoju dziecka.


Tradycyjna choinka - dla rodziców o stalowych nerwach
To jest wersja preferowana przeze mnie. Choinkę stawiasz tam gdzie zwykle. W moim wypadku na podłodze w salonie. Szklane i delikatne ozdoby wieszasz wysoko. W zasięgu dziecka wieszasz nieszkodliwe ozdoby z plastiku, czy filcu. Zwróć tez uwagę na zawieszki. Czasem plastikowa bombka wisi na metalowym haczyku wyglądającym niczym więzienny "połyk". 
I voila! Choinka wygląda tak pięknie, jak w każde Święta, a ty możesz uczyć dziecko jak należy obchodzić się z bombkami, będąc spokojna że nic się nie potłucze i dziecko się nie pokaleczy.
W tym roku skuszę się chyba na "system wczesnego ostrzegania" w postaci zawieszonych na choince dzwoneczków. Jeśli tylko usłyszę ich dźwięk będę wiedziała, że do choinki dobiera się Di, koty lub... Święty Mikołaj (^_^). Oczywiście dzwoneczki też nie powinny zawierać elementów niebezpiecznych dla dziecka.


Barykada - dla rodziców z bojowym zacięciem
Jeśli zależy ci na zachowaniu pozorów i jednocześnie nie chcesz dopuszczać dziecka w pobliże choinki, otocz ją prezentowym płotem. Jest to alternatywa dla szpetnych barierek ochronnych. Wysokie i wąskie kartony zapakuj w świąteczny papier i ustaw tak, by dziecko nie mogło się zbliżyć do drzewka. Kluczowe w tej strategii jest obciążenie kartonów po to, aby maluch nie przesunął ich, ani nie przewrócił. Równie ważny jest kształt pudeł. Na wąski i wysoki karton dziecku trudno się będzie wspiąć. Oczywiście pakując kartony pamiętaj o tym, że długie wstążki nie są mile widziane w zasięgu dzieci, ponieważ mogą spowodować uduszenie.

źródło: theorganisedhousewife.com



Jeśli jednak Twój Maluch uwielbia się wspinać, w ogóle zrezygnuj z takiego zabezpieczenia - będzie ono niepotrzebną pokusą i nie spełni swojej roli.
Słyszałam o osobach, które tak bardzo boją się, że ich Ananaski coś zmajstrują, że przymocowują choinkę do ściany. Wydaje mi się to jednak na tyle karkołomne, że mając ekstremalnie ciekawskiego malca wolałabym poniższe rozwiązanie.


Wersja mini - dla minimalistów
Jeśli nie chcesz ryzykować z choinką stojącą na podłodze zawsze możesz nabyć małą choinkę i postawić ją na wysokiej komodzie, do której dziecko nie będzie miało dostępu. Aby nie narażać się na koszty popytaj znajomych czy nie mogą pożyczyć Ci małej choineczki z ozdobami pamiętaj bowiem, że duże ozdoby nie będą pasować na małą choinkę.


Ekspozytor - dla sentymentalnych
Z pewnością masz bombki, które są w Twojej rodzinie od wielu pokoleń i nie wyobrażasz sobie Świąt bez nich. Aby móc się nimi cieszyć bez ryzyka, możesz powiesić je na ekspozytorze ustawionym w bezpiecznym miejscu (o ile takie, w domu pełnym dzieci, istnieje).

źródło: crateandbarrel.com



Mięciutka choinka - dla samodzielnego malucha
Jeśli Dziecko koniecznie chce zaangażować się w ubieranie drzewka, pomyśl o zrobieniu choinki z filcu. Miękkie ozdoby mocuje się do filcowego drzewka rzepem. Gdy brak Ci czasu lub zdolności manualnych zawsze możesz kupić gotowy zestaw na Etsy.

źródło: etsy.com


Reasumując strategia działania jest następująca: im większej dziecio-odporności wymaga Twój dobrostan, tym wyżej umieszczaj szklane ozdoby, lub całą choinkę. Nie zapomnij przy tym o odsunięciu od choinki lub regału na którym stoją ozdoby, wszelkich mebli i przedmiotów, które mogłyby posłużyć za drabinę.

Inne zagrożenia W okresie świątecznym warto pamiętać też o innych zagrożeniach niż choinka. Bardzo popularna zimą poisencja wbrew powszechnej opinii wcale nie jest trująca. Jest to jednak roślina z gatunku wilczomleczy i tak jak inne rośliny z tego gatunku zawiera biały lepki sok o silnie drażniącym działaniu. U osób o wrażliwej skórze może spowodować miejscowe zaczerwienienia. Dlatego należy go zmyć, gdy tylko kapnie na skórę. Najbardziej groźny jest, gdy dostanie się do oka. Zgodnie z informacją na stronie e-ogrody.pl powinno się wówczas przemyć oko dużą ilością wody i zgłosić do okulisty.

Wiele osób lubi przystrajać dom na Święta pachnącymi cynamonem świeczkami. Dzieci uwielbiają świeczki. Kojarzą im się często z urodzinami. Tak jak w przypadku Halloween sugeruję zrezygnować z prawdziwych świeczek na korzyść tych na baterie. Dziecko wcale nie musi zbliżyć się do świeczki, by stworzyć zagrożenie. Wystarczy że rzuci czymś w płomień lub potrąci coś w pobliżu płomienia.
Rodzice bardzo często nie doceniają dzieci. Niech za przykład posłuży historia mojej koleżanki, której 34-miesięczna córka dosięgnęła chemii gospodarczej stojącej na otwartej półce dwa metry nad ziemią. Mała spryciula dokonała tego stojąc na przyniesionym przez siebie taborecie. Przedmiot, którego chciała dosięgnąć strąciła z półki przy pomocy rulonu papieru do pakowania prezentów (dziecku w ostatniej chwili została zabrana trująca substancja). 

Kolejne zagrożenie stanowią elementy opakowań prezentów świątecznych. Zwróćcie uwagę na śrubki i druciki, którymi często przymocowane są do opakowania zabawki dla najmłodszych. Trzeba je od razu zebrać i wyrzucić.

W czasie przygotowań do Wigilii jak i podczas samej kolacji uważajcie też na gorące płyny i potrawy. Zgodnie z przyjętą zasadą, że dziecko uczy się poprzez włączanie go w codzienne czynności, Di pomaga mi w kuchni. Wymaga to oczywiście ode mnie dużej podzielności uwagi.W wigilijnym ferworze uważajcie nie tylko gotując, ale również niosąc potrawy do stołu, aby nie rozlać ich na dziecko.

Każdy rodzic szykując dekoracje Świąteczne powinien dobrać właściwą "strategię" biorąc pod uwagę swój dobrostan oraz poziom rozwoju, czy ruchliwość dziecka. Mam nadzieję, że moje podpowiedzi okażą się pomocne.

Podziel się w komentarzu złotą radą na przygotowanie dekoracji Świątecznych bezpiecznych dla dzieci! 


środa, 25 marca 2015

10 pomysłów na dekorację pisanek

źródło:larecetadelafelicidad.com

Mam wrażenie, że dopiero co pisałam o Bożym Narodzeniu, a tu już czas na Wielkanocne inspiracje. A jak Wielkanoc to... jajka! Może w tym roku wypróbujecie jakiś nowy sposób na ich dekorację.  

Nie ma się co oszukiwać - najwięcej możliwości daje nam użycie jajek o białej skorupce. Myślę, że raz w roku można się "szarpnąć" na wytłoczkę jajek od kurki zielononóżki. Mało tego, bardzo prostą dekoracją naszego koszyczka będą jajka przepiórcze, które są tak ładne, że nie wymagają już żadnych ozdób.

źródło:pl.123rf.com

Wracając do tematu. Dzisiaj chciałbym Wam pokazać kilka inspirujących pomysłów na pisanki.

  1. Tradycyjnie zaczynam od najprostszego pomysłu: białe jajka malujemy wodoodpornym flamastrem. Może być symetrycznie, graficznie, albo w stylu doodle. Ogranicza Cię tylko Twoja fantazja.

    źródło:obviouslysweet.com

  2. Urocze pisanki w groszki.
    Pomysł jest banalny: do jajka przyklejamy okrągłe nalepki (można kupić w sklepach z artykułami biurowymi, a następnie zanurzamy jajko w barwniku. Pozostaje już tylko odkleić nalepki i gotowe!

    źródło:family.disney.com

  3. Akwarelowe pisanki z literkami
    Zasada jest podobna jak przy pisankach w groszki. Przylepiamy nalepkę w kształcie literki i malujemy jajko akwarelą lub mocno rozwodnioną temperą. Na koniec odklejamy literkę.

    źródło:ohhappyday.com

  4. Włosy ombre, paznokcie ombre, czemu więc nie pisanki ombre? Ten efekt został uzyskany przy użyciu farby w sprayu, dlatego mam wątpliwość co do jadalności tak ozdobionego jajka. Ewentualnie można ten pomysł wykorzystać na wydmuszkach.
    Zwróćcie uwagę na podstawkę z ciastoliny (^_-).

    źródło:ashbeedesign.com

  5. Pisanki koronkowe i w koronkach
    Koronki możemy wykorzystać na dwa sposoby: zabarwione jajka możemy zawinąć w koronkę (ten efekt bardzo mi się podoba) lub zanurzyć w barwniku jajko ciasno przewiązane koronką. Podobny pomysł widziałam z wykorzystaniem natki pietruszki i innych listków - do jajka przykłada się listek a następnie całość ciasno obwiązuje się pończochą i macza w barwniku.

    źródło:celebratingeverydaylife.com
    źródło:diytilwedie.blogspot.com

  6. Jeśli ktoś potrafi ozdabiać techniką decoupage, to czemu nie wykorzystać tego do dekoracji jajek? A jeśli nie znasz tej techniki, to świetna okazja by się jej nauczyć.
    Jedyne "ale": z uwagi na użycie kleju zastanawiam się, czy takie jajko będzie jadalne?

    źródło:dizzymaiden.tumblr.com

  7. Wąsate pisanki
    Motyw wąsów nie traci na popularności dlatego tutaj też muszą się znaleźć wąsate pisanki. Na zabarwione jajka wystarczy przylepić wąsy wycięte z taśmy washi lub arkusza samoprzylepnego.

    źródło:number-2-pencil.com

  8. Pajacyk
    Być może zainspirują Cię Twoje kieliszki do jajek. Tutaj pasiaste kieliszki zostały bardzo fajnie zgrane z dekoracją pisanki.

    źródło:abitofpillipilli.blogspot.com


  9. Jeśli nie brak Ci zdolności artystycznych możesz pomalować wydmuszki w ulubione postaci z kreskówki lub gry. Dzieci na pewno będą zachwycone.

    źródło:instructables.com

  10. Wzory wydrapywane dremelem
    W zeszłym roku na zafarbowanych barwnikiem spożywczym jajkach wydrapywaliśmy wzory dremelem. Jeśli ktoś ma w domu dremel to polecam wypróbować.
    Jeśli natomiast wolisz wydmuszki, to dremel powszechnie używany jest do robienia ażurowych wzorów.  

    źródło:ciriiii.pinger.pl
    źródło:pinterest.com



    A jak T dekorujesz pisanki?






 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Setsubun, czyli święto rzucania fasolek

żródło:eho-maki-2015.blog.so-net.ne.jp


Już jutro Setsubun, czyli według kalendarza lunarnego pierwszy dzień wiosny! Czemu znowu piszę o japońskim święcie? Ponieważ Japończycy są mistrzami celebracji. Panuje stereotyp pokornego, szarego Japończyka, ale to właśnie japońskie festiwale nie mają sobie równych. Wszystkim widzianym przeze mnie w Kraju Gejsz i Samurajów świętom towarzyszyła atmosfera rodzinnego pikniku, były występy związane z lokalnym folklorem, zaś uczestnicy wczuwali się w atmosferę do tego stopnia, że zakładali tradycyjne stroje. Podobnie sprawa ma się z Setsubun - jedną z najstarszych tradycji Japonii.


Setsubun obchodzone jest obecnie 3 lutego. Święto to narodziło się w XIIIw. i polegało na wypędzeniu demonów przez silny zapach palonych suszonych głów sardynek i drewna, oraz hałas bębnów. Jednak za pierwowzór Setsubun uważa się tsuina - festiwal, który dotarł do Japonii z Chin w VIIIw. Setsubun pierwotnie był rodzajem powitania nowego roku (kalendarz lunarny). 


Najpopularniejsze zwyczaje
Dzisiaj ze świętem Setsubun związanych jest kilka tradycji. Przede wszystkim Toshiotoko [czyt.: tosiotoko], czyli człowiek urodzony w roku, któremu patronuje ten sam chiński zodiak, co bieżącemu roku, lub ew. głowa rodziny, zakłada maskę demona. Następnie rzuca się za próg domu fuku-mame, czyli fasolki szczęścia (są to upieczone ziarna soi).
Rzucając fasolki należy krzyczeć: Demony na zewnątrz! Szczęście do środka! [jap.: Oni-wa soto! Fuku-wa uchi! czyt.:oni-ła soto! Fuku-ła uci!]. Rozrzucone fasolki trzeba pozbierać i 
zjeść ich tyle ile ma się lat, a nawet o jedną więcej, by zapewnić sobie zdrowie również w nadchodzącym roku. Zwyczaj ten nazywa się mame-maki. Od znajomej dowiedziałam się jednak, że tradycja tradycją, ale raczej tylko dzieci bawią się w zjadanie fuku-mame i nikt nie oczekuje od dorosłych by zjedli kilkadziesiąt fasolek.

źródło:japontotal.com
Zestaw fasolki + maska

Istnieje wiele teorii skąd wziął się ten rytuał. Jedna z najbardziej popularnych została zawarta w Kyougen [czyt.: kjoogen] (komediowej sztuce No) wystawianej w świątyni Mibu w Kioto. W dużym skrócie sztuka opowiada o ogrze, który się przebrał i wszedł do domu starej wdowy. Ogr ten posiadał magiczny tłuczek i z jego pomocą wyczarował piękne kimono. Wdowa uległa urodzie szaty i postanowiła upić ogra, by mu ją skraść. Chciwość kobiety była jednak tak wielka, że wdowa postanowiła ukraść również magiczny tłuczek. Zaskoczony ogromną pazernością wdowy ogr postanowił ukazać jej swe prawdziwe oblicze. Stara kobieta tak się wystraszyła, że w histerii zaczęła rzucać w ogra czym popadnie. Pod ręką miała ziarna soi, a cios nimi zadany musiał być naprawdę bolesny, ponieważ ogr uciekł pozostawiając wdowę mniej zachłanną lecz mądrzejszą i zdrowszą.
Mame-maki podobno wywodzi się z regionu Kansai lub Kinki, lecz dzięki odpowiedniemu marketingowi rozprzestrzenił się na cały kraj. Tak więc teraz niezbędne akcesoria bez problemu kupić można w każdym japońskim markecie w formie gotowego zestawu, czyli torebki fasolek wraz z maską. Wspomniałam o odstępstwach od tradycji. Również w kwestii samych fasolek pojawiła się pewna elastyczność, bowiem możliwe jest zakupienie zestawu z orzeszkami, lub fasolkami pokrytymi cukrem.
Dla dzieci frajdą jest nie tylko samo rzucanie i jedzenie fasolek, ale również samodzielne wykonanie maski demona (można ją kupić, ale dzieci na ogól preferują te własnoręcznie wykonane). Di jest jeszcze za mała na taką zabawę, ale w przyszłym roku z pewnością coś przygotujemy (dla tych, którzy chcieliby się zabawić w japoński pierwszy dzień wiosny zamieszczam na końcu tekstu propozycje wspólnych zabaw i prac plastycznych).

Drugą związaną z Setsubun tradycją jest nori-maki, czyli jedzenie niepokrojonego rulonu makizushi (tzw. eho-maki, czyli rolka szczęśliwego kierunku), będąc zwróconym w szczęśliwym dla danego roku kierunku świata i w absolutnej ciszy. Tym, który podołają temu zadaniu (a nie jest to łatwe, bo rolka ma ok 20cm długości) towarzyszyć będzie szczęście w interesach, długowieczność i zdrowie.
Rolka może mieć różne nadzienie. W niektórych regionach środek musi być siedmiobarwny, tak by każdy kolor symbolizował jednego z siedmiu bogów szczęścia (s
hichi fukujin - czyt.: sici fukudzin).

żródło:tashlouise.info
Szczęśliwy kierunek na rok 2015

źródło:newsjoy.com
Siedmioskładnikowe eho-maki.
Po lewej od góry: węgorz, tykwa marynowana, oboro (rodzaj różowej przyprawy z poszatkowanej krewetki), omlet
Po prawej: pasztecik z kraba, ogórek, krewetka

źródło:pronweb.tv i rl-waffle.co.jp
Siedmioskładnikowe eho-maki z przymrużeniem oka, czyli na słodko.
Składniki: bita śmietana, truskawka, kiwi, biała i żółta brzoskwinia oraz trzy rodzaje sosu angielskiego (custard): tradycyjny, karmelowy, czekoladowy

W Osace mówi się, że zwyczaj ten powstał kiedy młoda Geisza zjadła ten przysmak by zapewnić sobie stałość swego ulubionego klienta w nadchodzącym roku. Początkowo ta tradycja miała charakter lokalny (wywodzi się chyba z Kansai), ale obecnie, podobnie jak mame-maki, rozprzestrzeniła się już na całą Japonię.

Mniej znane tradycje
Lokalnie można spotkać domy udekorowane z zewnątrz gałązkami sakaki (cleyera japonica), które jest uznawane przez shinto za święte drzewo, oraz głowami sardynek, ząbkami czosnku, czy cebulą. Zgodnie z wierzeniami taki talizman ma trzymać demony z dala od domostwa (podobnie jak u nas czosnek odstrasza wampiry), chociaż na pewno nie utrzyma z daleka okolicznych kotów (^_-).

Inne mało popularne zwyczaje to: picie ciepłej imbirowej sake, co ma zapewnić zdrowie, czy wnoszenie do domu narzędzi (używanych na zewnątrz, czyli tradycyjnie w polu), aby złe duchy nie wywołały na nich rdzy.
Podobno gejsze też mają swoje tradycje związane z tym świętem. Należy do nich przebieranie się, często nawet za mężczyzn, podczas tych spotkań z klientami które odbywają się właśnie w dniu Setsubun.
Poza domem
We wstępie pisałam o festiwalach. Otóż z okazji pierwszego dnia wiosny tłumy gromadzą się na terenach świątyń, gdzie organizowane są obchody. Oczywiście w każdej świątyni wygląda to inaczej. Czasem jest wystawiana sztuka kyougen, czasem są tradycyjne tańce lub zapasy sumo. Jedyny wspólny mianownik to rzucanie fasolek. Do tego zdarza się, że ze świątyni przeganiany jest ogr, a nawet takiego ogra można spotkać na ulicy - wtedy koniecznie rzuć w niego garścią fasolek i krzyknij: Oni-wa soto! Fuku-wa uchi! 

Zachęcam do obejrzenia poniższego filmiku z obchodów Setsubun w Kanda Myojin w roku 2012. Autor filmiku dodał angielskie napisy pomagające zorientować się w sytuacji.




źródło:kikuko-nagoya.com
Obchody w świątyni: Ogr uciekający przed deszczem fasolek.
źródło:galleryhip.com
Obchody w świątyni Sensoji: dzieci już szykują fasolki by przegonić demona


W okresie poprzedzającym setsubun w sklepach pełno jest fuku-mame, masek demonów, rolek eho-maki, czy choćby zabawnych ciastek w związanych ze świętem formach.

źródło:bigyosun.com
Niekończące się sklepowe lady z eho-maki.
źródło:karasuma.keizai.biz
Ciastko w kształcie demona



Prace plastyczne
Na koniec obiecałam kilka pomysłów na zabawy i prace plastyczne do wykonania z dziećmi. 
Możecie wspólnie przygotować eho-maki w wersji słodkiej lub tradycyjnej. Słodkimi ehomaki mogą być naleśniki. Możecie też przygotować roladę na biszkopcie. Dzieci z pewnością będą miały frajdę wymyślając składniki, a następnie pałaszując swoje dzieła. Eho-maki na słono mogą być tradycyjnymi makizushi, ale mogą to też być naleśniki na słono, lub tortile. Oczywiście nadzienie takich zawijańców powinno być na tyle lepkie by nasze dzieło się nie rozleciało. Przykładowo tortilla posmarowana serkiem śmietankowym z łososiem wędzonym, cytrynką i koperkiem (nie przesadź z liczbą składników - zbyt duża ich ilość może utrudnić sklejenie całości).

Jeśli nie chcecie odgrywać wypędzania ogra możecie zagrać w grę wymagającą celnego oka. TUTAJ znajdziesz szablony i instrukcję wykonania zabawki. Gra jest banalnie prosta należy tak długo rzucać fasolkami/orzeszkami w wizerunek ogra, aż przekręci się wizerunek szczęścia.

źródło:cp.c-ij.com



Oczywiście najpopularniejszą pracą plastyczną są maski. W zależności od poziomu zaawansowania. Możecie wspólnie zrobić maskę z papierowego talerza (instrukcje i szablony TUTAJ i TUTAJ), lub bardzo pracochłonną lecz efektowną maskę 3D (instrukcje i szablony TUTAJ i TUTAJ).

źródło:cp.c-ij.com i dltk-kids.com


Innym jeszcze pomysłem jest zrobienie figurki trola z rolki po papierze toaletowym (TUTAJ).

źródło:dltk-kids.com

Osobiście jestem fanką origami, ponieważ uczy ono skupienia, precyzji oraz rozwija dziecko manualnie, dlatego wrzucam też filmiki z instrukcjami wykonania ogrów w tej technice.

Prosty ogr wersja 1:



Prosty ogr wersja 2:



Tułów do powyższych ogrów:



Ogr dla zaawansowanych:


A na koniec diagram dla osób bardzo zaawansowanych:

źródło:lallavedesakura.yoll.net



Udanego przeganiania demonów i samego zdrowia i szczęścia w nadchodzącym roku lunarnym (^_^)







poniedziałek, 5 stycznia 2015

RECENZJA: Hity grudnia 2014



Ten post powstał absolutnie spontanicznie i bez współpracy z żadnymi firmami! Myślę, że sponsorem tego "odcinka" jest echo Świątecznej atmosfery i wesołe łaskotanie podniebienia przez bąbelki wina musującego.


Otóż stało się tak, że w minionym miesiącu trafiłam na kilka produktów wybitnie zasługujących na pochwałę, co też niniejszym czynię:

  1. Zacznę od kawy Hazelnut Dessert z serii Variations od Nespresso.

    źródło:prwebme.com

    Wyznaję zasadę, że kawa ma być mocna! Gęsta i czarna jak smoła! Trzeźwić ma mnie już sam jej zapach! Nie uznaję kawy z mlekiem, czy z cukrem - chyba, że chcę zjeść deser, ale na deser to już wolę jakieś porządne ciacho, a nie latte, frappe, czy inną zbrodnię na biednych, bogu ducha winnych, ziarnkach kawy.
    Moja słabość do próbowania nowości sprawiła, że kupiłam rzeczoną kawę w kapsułkach i... padłam niczym rażona ciosem Pudziana!
    Wierzcie lub nie, ale ta kawa ma aromat nutelli! Jak napisałam jest to sam czekoladowo-orzechowy aromat, bez cienia słodyczy (skład to kawa i aromat). Kawa jest tak pyszna, że szybko zebrałam się z podłogi, by wychłeptać zawartość filiżanki do końca.
    Producent pisze na swojej stronie, że aromat orzechów laskowych połączony ze słodkimi nutami karmelowymi kawy livanto przypominają smak maślanych herbatników domowej roboty. Nie jadłam nigdy maślanych herbatników domowej roboty i moje prostackie podniebienie czuje tylko nutellę, ale kawa jest pyszna, więc polecam.
    Jeśli jesteście fanami takich eksperymentów to czym prędzej lećcie złożyć zamówienie, ponieważ ta kolekcja jest limitowana.

  2. Na Świątecznym Jarmarku pod Stadionem Narodowym eM kupił punkt drugi na mojej liście hitów grudnia: Czekoladę mleczną o smaku grzańca od Wedla.

    źródło:bdsklep.pl
    Nie przepadam za słodyczami (wolę słone przekąski), ale ta czekolada jest wyjątkowa.
    Nadzienie jest dwupiętrowe. Dolna warstwa to typowe nadzienie o smaku praliny, czyli delikatne mleczno-kakaowe. Cała magia dzieje się na drugim pięterku, gdzie znajduje się nadzienie o smaku grzańca. Nie ma ono konsystencji gęstego syropu (co sugeruje rysunek na opakowaniu), raczej gęstego kremu. W smaku da się wyczuć wyraźnie smak wiśni i przypraw korzennych oraz nutkę alkoholu (w składzie faktycznie jest spirytus). Mój grudniowy duet to filiżanka kawy (w tym połączeniu klasycznej, nie smakowej) i kosteczka czekolady o smaku grzańca!
  3. Grudzień był dla nas bardzo intensywny (Mikołajki, urodziny Di, Święta i Sylwester). Wymagało to więcej nakładu czasu, więc Kojący krem-żel pod oczy firmy Bandi, okazał się naprawdę przydatny.

    źródło:bandi.pl

    Nie będę się na jego temat rozpisywać, ponieważ jego recenzję znajdziesz TUTAJ.
    Najważniejsza informacja jest taka, że skutecznie niweluje on sińce i opuchliznę pod oczami.
  4. Pamiętacie bajki odtwarzane na winylach? "Ośla Skórka", "Wyprawa na Szklaną Górę", czy "Wielka Niedźwiedzica"? My z siostrą uwielbiałyśmy ich słuchać. Teraz za sprawą Wydawnictwa "Bajki-Grajki" także Wasze dzieci mogą posłuchać Waszych ulubionych bajek z dzieciństwa.

    źródło:bajki-grajki.pl

    Na stronie bajki-grajki.pl znajduje się szeroki wybór bajek wydanych w latach 70-tych, 80-tych i 90-tych na winylach lub kasetach. Tym razem bajki wydane są jednak na CD. Wybór jest naprawdę ogromny, ponieważ aktualnie dostępnych jest ponad 100 tytułów.
    Di dostała na razie 3 płyty, ale kolekcja z pewnością się powiększy(^_^)
  5. Na liście grudniowych hitów postanowiłam również umieścić ręcznie robione dekoracje.



    Może nie do końca pasuje do tej listy, ale właśnie w tym miesiącu po raz pierwszy porwałam się na samodzielne przygotowywanie dekoracji (było o tym TUTAJ) i uważam, że to świetny sposób na tanie i efektowne przystrojenie domu na przyjęcie urodzinowe. Jest to może nie tyle hit grudnia, co moje odkrycie grudnia!
  6. Na koniec dorzucam jeszcze coś od Di, czyli Szczeniaczkowy chodzik-jeździk od FisherPrice. 

    źródło:sklep.megadyskont.pl

    Di nie śpieszy się jakoś z nauką chodzenia i na razie poza tym, że potrafi samodzielnie stanąć, to chodzenie uprawia tylko przy meblach. Szczeniaczkowy chodzik otrzymała w prezencie urodzinowym, chociaż wypatrzyłam go już w czerwcu. Nie lubię mnożyć bytów dlatego zależało mi na zabawce, która połączy kilka funkcji, dzięki czemu będzie służyć latami. Na aktualnym etapie rozwoju służy Di za chodzik, ale w bardzo prosty sposób przekształca się go w jeździk (to dla nieco starszych dzieci). Dodatkowo Szczeniaczek ma sorter. Załączonymi klockami możemy go też "nakarmić" (pyszczek się otwiera i wrzucone do niego klocki wpadają do "brzuszka"). Kiedy piesek jest w ruchu kręci głową i (przy odpowiednich ustawieniach) mówi lub śpiewa. Di uwielbia go pchać, a kiedy już się zmęczy lub znudzi to siada przed nim i wciska guziczki i nosek pieska, uruchamiając piosenki lub teksty. Di do tej pory nie miała, żadnej zabawki z przyciskami, dlatego uważam to za doskonały wybór. Tych, którzy mają dosyć wciąż grających zabawek ucieszy fakt, że w zabawce nie tylko można wybrać tryb zabawy, piosenek lub nauki, ale można też wybrać dwa tryby głośności lub w ogóle wyłączyć dźwięk.
    Zabawka nie należy do tanich (my znaleźliśmy za 230zł), ale biorąc pod uwagę ogrom funkcji i jakość zabawek FisherPrice, uważam, że Szczeniaczek jest wart tych pieniędzy.



środa, 17 grudnia 2014

Jak urządzić pierwsze urodziny malucha?

Stół w trakcie przygotowań

W minioną sobotę wyprawiliśmy pierwsze przyjęcie urodzinowe, dlatego pełna wrażeń i nowych doświadczeń śpieszę do Was z cennymi radami i wskazówkami, jak wyprawić dziecku Pierwsze Urodziny!  


Spotkałam się z pytaniami: po co w ogóle wyprawiać pierwsze urodziny, skoro dziecko ich i tak nie zapamięta? To prawda. Takie przyjęcie jest w dużej mierze dla nas, ale zostaną przecież pamiątki w formie zdjęć i wspomnień. Myślę, że każdemu byłoby miło dowiedzieć się jak bardzo cieszono się z jego pierwszych urodzin. Poza tym pierwsze urodziny ma się tylko raz w życiu i następne równie ważne będą dopiero za 17 lat.
Pierwszy rok życia dziecka, to czas najintensywniejszych zmian i najszybszego rozwoju malucha. W przypadku rodziców biorących roczny urlop, przyjęcie może też spełnić rolę swego rodzaju "przejścia" i częściowego oswojenia się ze zmianą sytuacji i powrotem do pracy.


ZAPLANUJ
Przy takim przedsięwzięciu należy zacząć od planowania. A do zaplanowania jest naprawdę mnóstwo rzeczy. Zacznijmy może od podstawy, czyli budżetu oraz od realnego określenia swoich możliwości manualnych i czasowych. Równie ważne jest już na wstępie określić jakie są Twoje priorytety i z czego za nic w świecie nie chcesz zrezygnować. Już na podstawie tych kryteriów możesz ustalić, czy większość prac wykonasz sama (z mężem), czy wynajmiesz profesjonalną firmę dekoratorską, cateringową itp. Oczywiście im większy rozmach przyjęcia i większy wkład własnych sił planujesz, tym wcześniej trzeba zacząć przygotowania. 
Planowanie przyjęcia rozpoczęłam półtora miesiąca wcześniej. Zdecydowałam się na samodzielne przygotowanie większości dekoracji i menu. Pomyślałam, że  po profesjonalistów wolę zadzwonić, kiedy Di będzie już na tyle duża, że będzie chciała zaprosić koleżanki i kolegów, a jej sprecyzowane oczekiwania względem urodzin będą przewyższały moje umiejętności (^_-).


CZAS
Przy okazji planowania trzeba również określić dzień i godzinę przyjęcia. Zwróć uwagę kiedy Twoje dziecko jest najbardziej aktywne i zaproś gości właśnie na tą godzinę. U większości dzieci pora największej aktywności to rano i wczesny wieczór. Określ godzinę tak, aby nie kolidowała z drzemką dziecka.
Oczywiście dzieci są nieprzewidywalne. Di akurat w dniu przyjęcia była niezmordowanym obserwatorem naszej krzątaniny, musiałam więc wyekspediować męża, żeby pojeździł z nią samochodem - jedyny niezawodny sposób na drzemkę. Zostałam więc sama na placu boju na godzinę przed przyjściem gości. Weź więc pod uwagę i takie niespodzianki.
Samo przyjęcie powinno trwać godzinę - półtorej. Roczne dziecko po tym czasie będzie raczej zmęczone i zacznie marudzić. 



LISTA GOŚCI
Robiąc listę gości koniecznie zastanów się jak Twoje dziecko znosi obecność większej liczby osób. Kierując się kluczem: dziadkowie, pradziadkowie i rodzice chrzestni, wyszło nam 15 osób dorosłych (z nami). Przepraszam za to co napiszę, ale na szczęście przyjść mogło tylko 8 osób (czyli w sumie dorosłych było 10). Di nie przeszkadza tłum i głośne rozmowy więc ta liczba osób nie była problemem. Jednak jeśli Twoje dziecko źle znosi spędy rodzinne, to rozważ ograniczenie liczby gości. Miejsc siedzących mieliśmy pod dostatkiem, ale jeśli komuś brakuje krzeseł, to można kupić składane krzesła ( w IKEA jest spory wybór zróżnicowany pod względem ceny oraz jakości) lub wypożyczyć.
Jeśli na liście gości znajdują się jakieś dzieci warto zadbać o jakieś atrakcje dla nich. Przygotuj kącik z kolorowankami, konkurs lub grę. W przeciwnym razie znudzone dzieci mogą zakłócić przebieg imprezy.  

DEKORACJE I ZAPROSZENIA
Fajnym pomysłem jest wybranie jakiegoś motywu przewodniego. Mogą to być po prostu jakieś kolory, lub postać z bajki, pora roku etc. Czy widzieliście inspiracje na pierwsze urodziny, które zamieściłam na Facebook'u?  Nie musisz organizować od razu przyjęcia inspirowanego "Śniadaniem u Tiffany'ego". Według mnie motyw przewodni powinien być w jakiś sposób związany z dzieckiem. Di nie ogląda telewizji, więc wszelkie motywy znane z kreskówek nie miałyby związku z Jubilatką, dlatego zdecydowaliśmy się na modny ostatnio motyw sowy. W pokoju Di przewija się ten motyw i już kilka osób z rodziny wspomniało, że przez to kojarzą Di właśnie z sowami.
Chcąc sobie chociaż odrobinę pomóc zdecydowałam się kupić gotową girlandę z sowami. Znalazłam taką u Wiewiórki i Spółki.

Zamawiając girlandę mogłam wybrać treść

Mogłabym oczywiście dokupić do tego talerzyki w sowy, serwetki w sowy, kubeczki w sowy itd. Ale uważam, że zbyt często powtarzany motyw przewodni wygląda pstrokato i kiczowato. Zdecydowałam się więc wybrać kolory które pojawiły się na girlandzie. Ostatecznie wybór padł na ciemny i jasny róż oraz ciemny brązowy. Z motywem sowy kupiłam girlandę oraz piki do muffinów.

No dobrze, ale gdzie powiesić te dekoracje i posadzić 10 osób? Wszystko zależy od Ciebie, ale z uwagi na bohatera imprezy sugeruję szwedzki stół - w przypadku dużej liczby gości, lub - jeśli zapraszasz tylko kilka osób - kanapa i stolik kawowy wystarczą. Siedzenie przy wysokim stole według mnie odpada, ponieważ dziecko nie wytrzyma długo w foteliku do karmienia i zamiast być gwiazdą wieczoru będzie się plątać pod nogami. W przypadku szwedzkiego stołu jak i stolika kawowego maluch będzie się mógł swobodnie poruszać i każdy będzie go widział.
Z uwagi na liczbę gości zdecydowaliśmy się na szwedzki stół, który stał się centrum również w uwagi na dekoracje. Stół przystroiłam zrobionym przez siebie tiulowym skirting'iem i jednorazowym obrusem. Na ścianie za stołem powiesiłam girlandę, a po bokach zrobione przez nas (tak, tak eM też pomagał) pompony. Wydaje mi się, że dekoracji było w sam raz - nie za dużo nie za mało.

Przymiarka skirting'u.




Zainteresowanych informuję, że zrobienie i powieszenie sześciu pomponów zajęło nam godzinę (robiliśmy to pierwszy raz), a wykonanie skirting'u w sumie trwało ok. 2 godziny (jak będę miała chwilkę to zrobię tutoriale). Prace nad dekoracjami rozłożyłam w czasie, tak, że girlandę miałam miesiąc wcześniej (do niej dobierałam kolory pozostałych elementów dekoracji), skirting gotowy był 2 tygodnie przed imprezą, zaś pompony robiliśmy 3 dni wcześniej. Wiadomo, że nie codziennie człowiek ma czas na robienie dekoracji. Łatwiej jest poświęcić na to po 10-15 minut na raz i nie codziennie. Zostawianie na ostatnią chwilę jest niewskazane, ponieważ dzień wcześniej trzeba będzie zająć się pieczeniem i wieszaniem dekoracji.

Stół już prawie gotowy.

Nie jestem fanką jednorazowych naczyń, ponieważ nie są one eleganckie i w sumie to kojarzą mi się z grillem, ale uznałam, że ważniejsze jest dla mnie szybko uporać się z poimprezowym bałaganem. Poza tym teraz można kupić naprawdę ładne naczynia jednorazowe, które lepiej pasują do motywu przewodniego niż tradycyjna zastawa.

Jest jeszcze kwestia dekoracji fotelika do karmienia dziecka. Jest to element małej wagi. Zdecydowałam się jednak na to z dwóch względów. Po pierwsze Di je sama i w dodatku ze sztućcami kiepsko sobie radzi, a więc istniało wysokie prawdopodobieństwo, że upaćka siebie i najbliższe otoczenie. Chciałam więc w estetyczny sposób zabezpieczyć dziecko i podłogę. Po drugie oczy wszystkich gości oraz wszystkie aparaty zwrócone są w momencie konsumpcji tortu na Jubilata, więc drobny urodzinowy akcent by nie zaszkodził. Zdecydowałam się na zakup (ok. 16pln) zestawu do dekoracji krzesełka. W jego skład wchodziła ceratka na podłogę, foliowy śliniaczek, mała girlanda i czapeczka dla dziecka - wszystko ozdobione jednym motywem. Oczywiście warto w zapasie mieć kreację na zmianę (jakby śliniak nie zdołał ochronić odzieży).

Oczywiście motyw przewodni powinien się również pojawić na zaproszeniach. W ostatnich latach coraz częściej zaprasza się gości telefonicznie lub wręcz sms'owo, ale nauczeni doświadczeniem (na chrzciny zaprosiliśmy gości telefonicznie, a kiedy zaczęliśmy dzwonić z prośbą o potwierdzenie obecności, osoby starsze twierdziły, że w ogóle nie zostały zaproszone) tym razem przygotowaliśmy zaproszenia papierowe. W planie były zaproszenia na kartonie z motywem sowy, ale eM, który jest u nas specjalistą od programów graficznych, nie miał czasu mi pomóc, więc musiałam poprzestać na czymś na skalę moich możliwości. Zaproszenia zostały więc ozdobione monogramem Di. Nie było to spójne z dekoracją przyjęcia, ale i tak jestem zadowolona z efektu.

MENU
Oczywiście menu zostało zaplanowane półtora miesiąca przed imprezą. Moim głównym założeniem było, aby 90% dań było jadalnych dla dziecka. Ponadto nie chciałam przygotować za dużo, ponieważ nienawidzę opychania się na siłę poimprezowymi resztkami. 
Co to znaczy "jadalne dla dziecka"? Każdy oczywiście karmi dziecko po swojemu. Ja akurat nie podaję Di soli i cukru, dlatego odpadały wszystkie kupne torty i ciasteczka. Jednocześnie nie uśmiechało mi się gotowanie potraw w dwóch wersjach (dla dorosłych i dla dziecka), dlatego starałam się znaleźć rozwiązanie pośrednie. Wykorzystałam przepisy z bloga alaantkoweblw.blogspot.com i używałam zdrowych produktów (np. niesiarkowane owoce suszone, serki z dobrym składem, banan lub melasa karobowa zamiast cukru), które podaję dziecku.
Były więc kanapeczki, owoce, ciasteczka sezamowe, muffiny z morelą suszoną i cynamonem oraz z wiórkami kokosowymi i mango, no i oczywiście tort z kokosową śmietaną (jeśli planujecie przygotować ten tort, to proponuję zamienić mleko kokosowe na śmietankę kokosową - jest smaczniejsza i lepiej się ubija).Różne rzeczy w swoim życiu piekłam, ale akurat tort do nich nie należy, dlatego dwa tygodnie przed urodzinami Di upiekłam tort próbny. Jak się okazuje dobrze, że to zrobiłam, ponieważ mama, która pomagała mi przy próbie, skorygowała moje błędy.
Tort kokosowy był w rozmiarze mini, ponieważ znając gusta rodziny, domyślałam się, że im nie posmakuje.
Kanapeczki, ciasteczka sezamowe i muffiny z mango i wiórkami kokosowymi.
Piki od Wiewiórki i Spółki.


Tort z alaantkowegoBLW.
(Wybaczcie jakość zdjęcia, ale zabrakło czasu na obfotografowanie tortu)

Dorośli raczyli się więc tortem kupnym. Na Facebook'u umieściłam ściągę w calach odnośnie wielkości tortu względem liczby osób. Podpowiadam, że tort 1200g starczył na 13 porcji. eM podciął mi skrzydła krytykując pomysł z pieczeniem przekąsek jadalnych dla dziecka (zamiast kupić gotowe ciastka), ale było warto, ponieważ nie musiałam biegać za dzieckiem, żeby sprawdzać czy przypadkiem nie sięgnęła po słodkie ciacho, a już na pewno nie wyobrażam sobie jakbym miała jej je odebrać. Di samodzielnie częstująca się muffinami ze stojaczka zrobiła prawdziwą furorę (jeszcze większy podziw wzbudziła odkładając z powrotem na stojaczek niedojedzone kawałki babeczek).
W sumie było 13 ciasteczek, 24 muffiny, 40 kanapeczek, owoce oraz tort i 10 malutkich ciasteczek przywiezionych przez rodziców. Ta ilość była w sam. Wprawdzie trochę jedzenia zostało, ale to również przewidziałam. Do przygotowanych wcześniej jednorazowych plastikowych pojemników spakowałam po kilka ciasteczek i muffinków i dałam wraz z drobnym upominkiem gościom przy pożegnaniu. Koty opędzlowały kanapeczki, a Di ze smakiem zjadła nazajutrz dwa muffiny(^_^)

ATRAKCJE DODATKOWE
W niektórych rodzinach robi się tzw. wróżbę na roczek. My tego nie praktykowaliśmy, ale zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Zdecydowaliśmy się na inną "atrakcję" - kapsułę czasu. Uprzedzam, że jest to pomysł ryzykowny, ponieważ nie każdy będzie chciał wziąć w tym udział. Szczególnie osoby starsze mogą uznać to za uciążliwe. Pomysł jest bardzo prosty. Chodzi o wspólne stworzenie dla Jubilata kapsuły czasu, która zostanie otwarta w jej/jego osiemnaste urodziny (szczegóły znajdziecie we wpisie poświęconym kapsule).

Kapsuła jeszcze na etapie produkcji.

źródło:bettertogetherevents.com
Przykładowa kapsuła.

Ostatnim pomysłem jest przygotowanie pamiątki dla gości. W ostatnich latach drobne upominki dla gości stają się coraz bardziej popularne zarówno w przypadku ślubów jak i urodzin dzieci. Możesz przygotować coś samodzielnie lub kupić coś gotowego. Myślę jednak, że najfajniejszym i jednocześnie budżetowym podziękowaniem, będzie ładne zdjęcie Jubilata.

Na koniec mam jeszcze jedną radę. Daj sobie pomóc. Nie ma sensu unosić się honorem. Jeśli ktoś z rodziny oferuje Ci pomoc, to z niej skorzystaj. Nie mówię tu o przerzuceniu na kogoś połowy przygotowań, ale o drobnych rzeczach. Moi rodzice zaoferowali, że przywiozą babcię oraz tort dla dorosłych. Dla nich to nie był duży wysiłek, a dla mnie była to ogromna pomoc, ponieważ dotyczyła dnia imprezy kiedy to miałam najwięcej zajęć.

Jeśli masz jakiś pomysł lub radę dla rodziców wyprawiających pierwsze urodziny dziecka, to podziel się w komentarzu pod postem lub na Facebooku.