piątek, 5 grudnia 2014

RECENZJA: jak wybrać szczotkę, tak aby była narzędziem do rozczesywania, a nie tortur (Tangle Teezer)

źródło:allegro.pl

Podobno nasze praprababki czesały włosy za pomocą stu pociągnięć szczotki. Jakie korzyści płynęły z tak czasochłonnego zabiegu?  Otóż zalet było wiele. Począwszy od masażu skóry głowy (poprawia ukrwienie, a to wpływa na szybszy wzrost i jakość włosa), poprzez rozprowadzanie na włosach sebum, które zabezpiecza je przed czynnikami zewnętrznymi  i nabłyszczała, domykanie łusek, usuwanie kurzu, resztek kosmetyków i martwego naskórka, a skończywszy na wzmocnieniu włosów keratyną (jeśli szczotka była ze szczeciny borsuka lub dzika).
W dzisiejszych czasach zamiast długotrwałego czesania wolimy nakładać na włosy działające cuda specyfiki, ograniczając rolę szczotki do rozczesywania splątanych pasm. Niewiele więc osób wie, że to czym się czeszemy, powinno być dostosowane do rodzaju naszych włosów. Moje włosy są długie (do połowy pleców), falowane, cienkie, ale gęste. Dlatego ważne jest dla mnie, by szczotka była w stanie, w miarę bezboleśnie, rozczesać włosy nie łamiąc ich. Oczywiście jeśli przy tym nadałaby im połysk byłby to dodatkowy plus (^_-).
Nigdy nie przywiązałam się do jednej szczotki – wciąż szukam ideału. I tak moja kolekcja „zgrzebeł” urosła do rozmiarów wymagających zdecydowanych kroków, tym bardziej, że znowu dałam się skusić. Wężem była Ewa z vloga Red Lipstick Monster, zaś jabłkiem recenzowana przez nią szczotka Tangle Teezer.
Do przeglądu szczotek postanowiłam podejść metodycznie – każdej szczotce dałam tydzień na przekonanie mnie do siebie. Jeśli wytrwacie do końca opisu moich zmagań, dotrzecie do kilku rad jak prawidłowo rozczesywać włosy.


źródło:13perfumy13.com

Na pierwszy ogień poszła owalna szczotka pneumatyczna z połączeniem włosia syntetycznego i szczeciny dzikaZaletą takiej szczotki powinno być dopasowanie do kształtu głowy oraz nadanie połysku (dzięki zawartej w szczecinie dzika keratynie).
Po tygodniu stwierdziłam jednak, że ta szczotka w ogóle nie nadaje się do gęstych włosów! Chociaż ma ona też zalety i to od nich zacznę:

Zalety:
+ Dużą zaletą tej szczotki jest to, że nie ciągnęła za włosy, nawet gdy były mocno splątane
+ Po tygodniu trudno zauważyć różnicę w jakości włosów, ale naprawdę wydają mi się miękkie (czyżby zasługa szczeciny z dzika?)
+ po wyszczotkowaniu włosy nabierają objętości

Wady:
- szczotka nie radziła sobie z tak gęstymi włosami jak moje (kiedy przeczesywałam je palcami, wciąż trafiałam na splątane pasma) – miałam trochę wrażenie jakby szczotka prześlizgiwała się po powierzchni. Dlatego po użyciu testowanej szczotki „poprawiałam” jeszcze szczotką plastikową (za to małe oszustwo przepraszam m(_ _)m, ale nie mogłam wytrzymać świadomości, że mam nierozczesane włosy)
- Drugą wadą jest to, że szczotka elektryzowała włosy. Drugą stroną medalu jest to, że włosy (jak już się je ujarzmi) zyskują objętość,  co dla odmiany jest plusem.
- na koniec do minusów dorzucam to, że dosyć trudno wyciągnąć jest z tej szczotki wyczesane włosy. Idąc tym tropem, spodziewałam się, że będzie się ją bardzo trudno myło, a jednak nie było z tym większych problemów.


źródło:blondwloski.pl

Na drugi ogień poszła szeroka, pneumatyczna szczotka z plastikowymi szpilkamiTo był tydzień pod znakiem mąk piekielnych. Włosy były rozczesane – a jakże. Ale szczotka niemiłosiernie szarpała włosy.  Aby w ogóle przeprowadzić operację do końca, musiałam trzymać rozczesywane pasma u nasady.
Zalety:
+ Największą zaletą szczotki jest to, że dobrze rozczesuje włosy
+ Włosy po rozczesaniu się nie elektryzują
+ Szczotkę jest łatwo wyczyścić

Wady:
- rozczesywanie mocno splątanych włosów jest bolesne
- z wyjątkiem masażu głowy (jako szczotka pneumatyczna dobrze dopasowuje się do kształtu głowy), nie ma żadnej wartości dodanej


źródło:douglas.pl

No i wreszcie nadszedł długo wyczekiwany tydzień ze szczotką Tangle TeezerZ nabożeństwem wyciągnęłam ją z plastikowego pudełeczka i zabrałam się do dzieła oczekując zapowiadanych przez Ewę wrażeń.
Niestety nie pomyślałam o tym, że zarówno Ewa (Red Lipstick Monster) jak i Paulina (Lisie Piekło) w przeciwieństwie do mnie mają rzadkie włosy, a więc to co u nich się sprawdziło, ma duże szanse na niepowodzenie u mnie. Szczotka daje radę, ale nie ma fajerwerków, których spodziewałam się biorąc pod uwagę cenę szczotki 
(,).

Zalety:
+ Szczotka mimo, że nie jest pneumatyczna, bardzo fajnie dopasowana jest do kształtu głowy i przyjemnie masuje skórę podczas czesania
+ łatwo się czyści
+ nie elektryzuje włosów

Wady:
- mimo, że jest delikatniejsza niż posiadana przeze mnie plastikowa szczotka pneumatyczna, to jednak wciąż ciągnie za włosy
Zagadnęłam o szczotkę Tangle Teezer fryzjerkę. Powiedziała, że spodziewała się takiego wyniku testu, ponieważ przy tak gęstych włosach jak moje potrzebna byłaby szeroka szczotka pneumatyczna z długimi zębami bez kuleczek na końcach, a takiego cuda to ja jeszcze nigdy nie widziałam (,).

W efekcie przeprowadzonego testu pozbyłam się szerokiej szczotki z mieszanką włosia nylonowego i naturalnego oraz tej z plastikowymi igiełkami. Zostawiłam Tangle Teezer, ponieważ mimo, że nie jest idealna, to jednak okazała się w teście najlepsza.
Niniejszy test dotyczył oczywiście jedynie szczotki do rozczesywania włosów. Jeśli ktoś, tak jak ja, lubi wymyślne upięcia, to nie może u niego zabraknąć takich narzędzi jak chociażby: grzebyk do tapirowania, grzebień do rozczesywania wilgotnych włosów, okrągła szczotka modelująca i wąska szczotka nylon+szczecina (aby nadać objętości włosom upinanym w koki).

źródło:wizaz.pl, ceneo.pl, artfryz.com.pl, szafa.pl
Od lewej u góry: grzebień do rozczesywania wilgotnych włosów, szczotka modelująca, szczotka nylon+szczecina, grzebyk do tapirowania 


Na koniec dorzucam jeszcze garść informacji o tym jak szczotkować włosy:
  • Otóż podobno specjaliści polecają szczotkować włosy trzy razy dziennie.
  • Najpierw rozczesujemy włosy z opuszczoną głową – od karku w stronę czoła, a następnie – po wyprostowaniu – od czoła do karku.
  • Podobno kluczem do sukcesu (jak w wielu przypadkach) jest systematyczność.
  • Dodatkowo jeśli rozczeszemy włosy przed ich myciem, to szampon lepiej wykona swoje zadanie. Ale pamiętajmy by nie używać szczotki po umyciu głowy. Mokre włosy rozczesać należy grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Osobiście, jeśli nie zamierzam nazajutrz układać włosów w jakiś specjalny sposób, to w ogóle po myciu ich nie rozczesuję.


Jeśli zaś miałaś włosy upięte w jakiś natapirowany kok, lub splątały się loki, najlepiej nie rozczesywać włosów przed myciem. Umyj włosy w gorącej wodzie, nie szczędząc szamponu, aby pozbyć się lakieru i resztek innych kosmetyków. Następnie nałóż odżywkę i pasmo po paśmie cierpliwie rozczesuj włosy. Potem spłucz odżywkę i pamiętaj by na koniec płukać włosy w chłodnej wodzie, wówczas zamknie się łuska włosa.

Polecam materiał z DDtvn o wyborze szczotki:


Szczotki, które wzięły udział w teście:
- drewniana szczotka pneumatyczna z włosiem nylonowym oraz szczeciną dzika (Inter-vion) – cena ok. 17PLN
- plastikowa szczotka pneumatyczna z plastikowymi igiełkami (For Your Beauty) – cena ok. 13PLN
- kauczukowa szczotka (Tangle Teezer) – cena ok. 35PLN

Źródła:

Euro kos.pl

środa, 3 grudnia 2014

Fabryka Świętego Mikołaja (vol.2) - Którędy Święty wnosi prezenty? czyli Łańcuch Dostaw

fot: pinterest

We wszystkich książeczkach dla dzieci na temat Świąt, na które trafiłam Święty Mikołaj do domów wchodzi przez komin. W mieszkaniu moich rodziców jest kominek dlatego, żyłam spokojnie nie zdając sobie sprawy z dramatu przeżywanego przez miliony dzieci, które mieszkając w domach pozbawionych "mikołajowych drzwi" zastanawiały się czy Mikołaj je w ogóle odwiedzi. 

Brzmi jak żart? Dla dziecka może to jednak być śmiertelnie poważna sprawa (^_-). A gdyby tak na czas Świąt wyczarować kominek w salonie? Nic prostszego! W sieci bez problemu kupimy kartonowy kominek do samodzielnego złożenia.

fot: vintagethings30


Kominek możesz też wykonać sam. W internecie z łatwością znajdziesz instrukcję zarówno prostą (jak ta poniżej), jak i bardziej skomplikowaną.
fot: pinterest


fot: e-how.com

W tym roku Di jeszcze nie zamęcza nas pytaniami o Świętego Mikołaja i to jak się do nas dostanie, ale kto wie, czy za rok sama nie będę "murowała" kartonowego kominka (^_^)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jak perfekcyjnie zorganizować kalendarz

źródło:mypurpleylife.com

Dzisiaj poruszę kolejne zagadnienie związane z zarządzaniem czasem. Nie przez przypadek posty układają się od ogółu do szczegółu. Było już o podstawowych narzędziach zarządzania czasem (TUTAJ) i o wybranym przeze mnie na ten rok terminarzu (TUTAJ). Znalezienie i kupienie odpowiedniego kalendarza nie jest, jednak gwarantem sukcesu. Kalendarz trzeba jeszcze umiejętnie prowadzić.Wielokrotnie w tekstach na temat zarządzania czasem wspominałam o tym, że uwielbiam kalendarze papierowe. Jeżeli dobrze się je wykorzystuje wystarczy szybki rzut okiem, by zorientować się w sytuacji. Pierwszy papierowy kalendarz kupiłam w liceum i od tego czasu metodą prób i błędów doszłam do, moim zdaniem, idealnej recepty na zorganizowany terminarz.

Zacznę od wyglądu zewnętrznego, ponieważ nawet kiedy kalendarz jest zamknięty widzę, czy w najbliższym tygodniu mam jakieś ważne spotkania, czy okazje, gdyż dni te oznaczam kolorowymi zakładkami indeksującymi (każdy kolor odnosi się do innego rodzaju wydarzenia). Wydarzenia szczególnie ważne oznaczam chorągiewką zrobioną z taśmy maskującej i spinacza do papieru. 



Jeszcze zanim otworzę kalendarz widzę, że w tym tygodniu mam zaplanowane
 jakieś bardzo ważne wydarzenie (znacznik w pepitkę)



Po lewej: kolorowe zakładki indeksujące i chorągiewka z taśmy maskującej i spinacza
 - służą mi do oznaczania ważnych zdarzeń tak aby były widoczne z zewnątrz.
Różowej taśmy washi (po prawej) używam do zaznaczania bardzo ważnych
 wydarzeń w widoku tygodnia lub miesiąca.

Aby nie tracić czasu na szukanie odpowiedniej strony w kalendarzu zrobiłam też zakładki (niestety w momAgenda ich brakuje). Takich zakładek nie może być jednak zbyt wiele, bo przestałoby to być czytelne. Osobiście zakładkę mam tylko na bieżącym dniu (widok tygodnia) i na bieżącym miesiącu (widok miesiąca). Najczęściej korzystam z widoku tygodnia. Widok miesiąca wykorzystuję, kiedy potrzebuję szerszego spojrzenia, czyli przy dłuższych projektach, oraz do planowania wpisów na blogu. 

Przejdźmy teraz do wnętrza. Do jednej z pierwszych stron terminarza mam przylepioną taśmą karteczkę służącą do spisania listy zakupów. Zapisuję tam tylko rzeczy, które mogę kupić w każdym sklepie. Produkty, które wiem, że będę kupować przez internet lub w sklepie specjalistycznym zapisuję w rubryce wewnątrz kalendarza. Pewnie zastanawiacie się dlaczego różnicuję produkty. To dlatego, że idąc do sklepu osiedlowego odklejam karteczkę z listą, aby łatwiej było z niej skorzystać. Kiedy zaś chcę kupić coś przez internet, siadając przed komputerem wyciągam kalendarz.


Rzeczy do kupienia w sklepie osiedlowym zapisuję na przyklejonej karteczce (po lewej),
to co dostanę przez internet lub w sklepie specjalistycznym wpisuję w specjalną rubrykę ( po prawej)

Aby, jak napisałam, zorientować się w sytuacji zaledwie jednym rzutem oka niezbędny jest system. Od wielu lat z powodzeniem stosuję kod kolorystyczny, tzn. że spotkania służbowe wpisuję jednym kolorem, prywatne - innym. Swoje kolory mają też eM i Di, ponieważ wpisując dane spotkanie stawiam obok kropki w kolorach osób zaangażowanych w to wydarzenie (pomysł zaczerpnęłam z aplikacji Cozy, o której pisałam TUTAJ). Przykładowo jeśli Di ma wizytę u lekarza stawiam obok kropkę w kolorze przyporządkowanym temu, kto z nią na ta wizytę idzie.

Obok zdarzenia stawiam kropkę/kropki
w kolorze przypisanym do osoby której to dotyczy.

Moim ulubionym narzędziem był kiedyś długopis BIC 4 kolory (turkusowy, seledynowy, różowy i fioletowy). To bardzo wygodne rozwiązanie, gdyż zastępuje kilka pisaków. Jednak jego wadą jest stosunkowo gruba kreska. W dodatku odkąd jest Di i muszę synchronizować kalendarz z eM ciągle coś kreśliłam (kalendarz eM zmienia się jak w kalejdoskopie). Szybko jednak znalazłam rozwiązanie: cienkopisy Pilot Frixion point 0,5mm. Cienkopisy te występują w siedmiu kolorach, cienko piszą i są zmywalne, ponieważ tusz, którym są wypełnione znika pod wpływem ciepła (podobno 60'C) uzyskiwanego poprzez pocieranie gumową końcówką. Plusem są też wymienialne wkłady. Oczywistą wadą jest jednak konieczność noszenia ze sobą kilku mazaków.

Z serii Frixion marki Pilot w Polsce dostępne są:
 cienkopisy 0,5, zakreślacze, pióra 0,7 (na zdjęciu od lewej)
 i długopisy. Na zdjęciu widać ułamek dostępnych kolorów.

Odkryciem tego roku są dla mnie taśmy washi, a dokładnie ich wykorzystanie w prowadzeniu kalendarza. Kiedy mam urlop przyklejam długi pasek zielonej taśmy biegnący przez wszystkie wolne dni. Podobnie oznaczam wyjazdy służbowe lecz przy użyciu innego koloru. Na jaskrawo różowej taśmie zapisuję bardzo ważne spotkania.

Urlopy zaznaczam paskiem zielonej taśmy obejmującym wolne dni.


Taśmę washi z łatwością możemy odkleić i przykleić w innym miejscu, co jak już wspomniałam jest dla mnie istotną zaletą przy prowadzeniu kalendarza.

To zaledwie kilka taśm washi używanych przeze mnie do dekoracji lub oznaczania.


Wzorzystych taśm używam do oznaczania urodzin, rocznic i innych osobistych okazji oraz po prostu do dekoracji. Część dekoracji jest spontaniczna i uzależniona od mojej weny, ale część naklejek czy stempelków jest ściśle przypisana do pewnych akcji. Przykładowo terminy zwrotu książek do biblioteki oznaczam zawsze taśmą w sowy, a taśmą w kolorowe paski - urodziny najbliższych.

Urodziny najbliższych zaznaczam zawsze taśmą w kolorowe paski

Uwielbiam wolne miejsce w terminarzu zapełniać rysunkami związanymi z danym Świętem, lub tym co mam na dany dzień zaplanowane. Można w tym celu wykorzystać taśmy maskujące (można nimi dekorować, ale pisać się po nich nie da), stempelki, naklejki i wszelkiej maści kolorowe kredki i flamastry. Taki kolorowy kalendarz motywuje mnie do tego by do niego zaglądać i regularnie wpisywać wszystkie spotkania. 
Doradzam jednak umiar, ponieważ w przeciwnym razie możemy otrzymać nieczytelny kolaż.

źródło:organizationinspiration.weebly.com
Nadmiar dekoracji sprawi, że kalendarz stanie się nieczytelny

Reasumując: po pierwsze i najważniejsze - zawsze miej przy sobie kalendarz, aby móc na bieżąco wpisywać spotkania, nanosić zmiany, czy uzupełniać listy to do i to buy (u mnie wszystko jest w kalendarzu). Po drugie oznacz widocznymi z zewnątrz zakładkami ważne wydarzenia z najbliższego tygodnia. Po trzecie stosuj kody kolorystyczne dla różnych grup wydarzeń (np. spotkania służbowe, spotkania prywatne, wydarzenia cykliczne) i/lub różnych domowników. Po czwarte używaj różnych kolorów taśm washi do oznaczania wydarzeń kilkudniowych (np. urlopy, delegacje) oraz zastąp taśmą zakreślacze (wygląda to ładniej, bardziej się rzuca w oczy, no i można łatwo zmienić datę wydarzenia poprzez przeklejenie taśmy). Po piąte baw się dobrze i dekoruj(^_^)

Poniżej dwie inspiracje dekoratorskie:






Jak wspomniałam na samym początku opisany tu system został wypracowany na przestrzeni 15 lat użytkowania przeze mnie papierowych kalendarzy. Obecnie zastanawiam się nad zmianą sposobu zapisu z kolorowych długopisów na kolorowe taśmy washi. W tym celu jednak muszę się zaopatrzyć w różnokolorowe wąskie taśmy, a o takie w Polsce na dzień dzisiejszy wyjątkowo trudno. Niewykluczone jednak, że za rok wrócę do Was z update'em tego tekstu (^_^)

sobota, 29 listopada 2014

Bento (vol.1) - zasady tworzenia bento

źródło:alualuna.wordpress.com
Bento z postaciami z anime studia Ghibli - Tonari no Totoro

Mieszkając w Japonii poznałam wiele zwyczajów żywieniowych mieszkańców Kraju Kwitnących Wiśni. Zachwyciło mnie to, jak zdrowa jest tradycyjna kuchnia japońska. Pełno jest w niej ryb i sezonowych warzyw, które często są tylko sparzane, co powoduje, że zachowują wartości odżywcze i uwielbianą przez Japończyków chrupkość. No i oczywiście każda potrawa wygląda jak miniaturowe dzieło sztuki.

Podczas pobytów w Japonii podpytywałam  ludzi o zwyczaje żywieniowe, a oni chętnie odpowiadali, ponieważ jedzenie jest tam jednym z ulubionych tematów rozmów, oraz telewizyjnych programów rozrywkowych.
W dużym uproszczeniu dowiedziałam się, że młodzież coraz bardziej lubi jadać w sieciowych fast foodach (jak wszędzie na świecie), ale wciąż bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się kuchnia rodzima. Dodatkowo w wypowiedziach pojawiały się różne prozdrowotne rady, jak ta, że każdego dnia należy spożyć co najmniej 30 różnych składników w co najmniej pięciu kolorach (biały, zielony, żółty, czerwony, brązowy).
Po powrocie do Polski najbardziej brakowało mi bento, dlatego zaczęłam je sobie sama przygotowywać. Bento to, jak dla mnie, kwintesencja japońskiej kuchni. Są to lunchboxy przygotowywane według ściśle określonych reguł. Jest tam bogactwo składników i często też cieszące oko kompozycje.
Bento jedzą wszyscy, bo to taki japoński odpowiednik suchego prowiantu. Chociaż dla Japończyków to tak naprawdę coś więcej. To wyraz miłości i troski o drugą osobę, gdyż niejednokrotnie w przygotowanie bento wkładane jest bardzo dużo serca i zaangażowania. Dlatego też najpiękniejsze są te przygotowywane przez mamy dla swoich pociech. Japonki potrafią z jedzenia wyczarować ulubione postacie z bajek, zwierzątka, czy pejzaże. Nie myślcie sobie, że to wrodzona zdolność mieszkanek Kraju Wulkanów i Ryżu. Te najbardziej dekoracyjne bento są efektem wielu kursów, a wygląd całego pudełka zaplanowany został wcześniej na papierze.

źródło: ssmama.blog4.fc2.com oraz balineko05.exblog.jp
Bento nawiązujące do Bożego Narodzenia

źródło: lesjones.com
Bento inspirowane twórczością Hokusai'a. Żeby stworzyć taki wizualny
majstersztyk, Japonki uczęszczają na szereg kursów

źródło: savagesteff.blogspot.com
Bento z ryżowym Totoro


Lunch boxy kupione w sklepach nie mają tyle fantazji, chociaż i tu zdarzają się niespodzianki. Wreszcie ekiben, to bento, które kupimy na dworcu lub w pociągu. Oczywiście ceny bento są zróżnicowane w zależności od użytych składników.

źródło: blogs.yahoo.co.jp
Ekiben, czyli bento, które kupisz w pociągu lub na dworcu.
Jak widać nawet kupne bento może mile zaskoczyć (ptak na tle Fuji-san).

źródło: seakayak.sailco.com
Witryna Bento-ya, czyli sklepiku z bento


Moim zdaniem bento jest fajną alternatywą dla kanapek. Przede wszystkim jest zdrowe, a kolorowa jadalna kompozycja zachęci do konsumpcji nawet największego niejadka. Co więcej z przygotowywania bento można uczynić zabawę włączając do gotowania, układania lub ozdabiania pozostałych członków rodziny.

Wbrew pozorom przygotowanie bento wcale nie musi być bardzo pracochłonne (jeśli nie porywasz się na odtworzenie słoneczników Van Gogha). Grunt, to poznać zasady komponowania japońskich lunch boxów.
  1. Proporcje

    Japończycy lubią wszystko wkładać w ściśle określone ramy. Tak samo stało się w przypadku komponowania bento. Po pierwsze prawidłowo przygotowany lunch box powinien zawierać zbilansowany posiłek. Musi więc składać się z węglowodanów, protein, warzyw i owoców.
    Japończycy poszli jednak o krok dalej i określili nawet w jakich proporcjach powinny być te składniki. Te proporcje to 4:2:1:1, czyli 4 części węglowodanów, dwie części protein i po jednej części warzyw i owoców. Podział ten wynika z tradycyjnej japońskiej kuchni, w której najważniejszym składnikiem posiłku jest ryż. Pozostałe składniki są jedynie dodatkami, które go dopełniają.
    Osobiście preferuję inne proporcje: 3 (węglowodany):2 (proteiny):2 (warzywa):1 (owoce), lub nawet 3 (węglowodany):2 (proteiny):3 (warzywa) plus do tego cały osobny pojemniczek owoców (^_^)

    Proporcje japońskie

    Proporcje stosowane przeze mnie

  2. Kolory

    W kuchni japońskiej bardzo ważny jest wygląd potrawy. Powinno być kolorowo, dlatego dodaje się wiele warzyw, a to jak wiadomo jest z korzyścią dla naszego zdrowia (^_^)
    Jeśli chcemy ułożyć z bento jakąś kompozycję poniżej zamieszczam ściągę kolorystyczną:


    źródło: JOC

    Czerwienie: pomidory, rzodkiewka, papryka czerwona, jabłka (niektóre gatunki), ciemne winogrona, truskawki, poziomki, maliny, śliwki (niektóre gatunki), nektarynki, umeboshi (marynowana śliwka ume), czerwona cebula itp. (na zdjęciu w sekcji czerwonej jest marchew, gdyż Japończycy zaliczają ją w kuchni do czerwieni)
    Oprócz warzyw i owoców: wędliny, parówki

    Żółty i pomarańczowy: kukurydza, pataty, żółta papryka, pomarańcze, mandarynki, cytryna, banan, dynia, niektóre gatunki pomidora, takuan (marynowany daikon), kurki, marchewka (według mnie), itp.
    Oprócz warzyw i owoców: sery żółte

    Zielony: jabłka (niektóre gatunki), sałata, ogórek, dymka, szparagi, edamame (strączki młodej soi), brokuły, szpinak, okra, pachnotka, natka pietruszki i inne zioła, bok choy, groszek zielony,  śliwki (ulena), brukselka, kiwi, gruszki, itp.

    Biały: ryż, pieczywo białe, daikon (biała rzodkiew), ziemniaki, cebula, sezam, nasiona słonecznika, niektóre gatunki grzybów (np. enoki)
    Oprócz warzyw i owoców: niektóre sery żółte, feta, mozarella

    Czarne i brązowe: grzyby, wodorosty (nori, Wakami, hijiki), czarny sezam, jagody itp.

    Jeśli używasz do jednego bento składników  w tym samym kolorze np. ogórek i brokuły, dla  uzyskania lepszego efektu wizualnego należałoby je rozdzielić składnikiem w innym kolorze lub umieścić w kolorowych pojemniczkach. Japończycy używają też często furikake (posypka do ryżu), szczypiorku, czy posiekanych ziół, aby uatrakcyjnić wygląd potrawy.
    Oczywiście Japończycy bardzo często korzystają z barwników do ryżu.

    źródło: hagoromofoods.co.jp
    Takie barwniki można w Japonii kupić w sklepach typu wszystko po 100¥

  3. Ciasne pakowanie

    Wszystkie składniki bento należy ciasno spakować w pudełku. Zapobiegnie to przemieszczaniu się jedzenia podczas transportu. Sugerowana kolejność pakowania składników to:
       *
    Najpierw spakuj to co było specjalnie formowane, lub zajmuje dużo miejsca
       * Następnie pozostałą przestrzeń wypełnij jedzeniem bardziej "elastycznym"
       * I wreszcie na końcu wypełnij maleńkie luki - jeśli takie zostały - czymś w rodzaju różyczek brokułu, czy pomidorkami cherry.
Poza tymi trzema regułami dodam jeszcze kilka uwag końcowych:
- Zwróćcie uwagę na to, że nie każdy rodzaj pożywienia nadaje się do bento – wykluczcie wszystko co może nie przetrwać do momentu spożycia, np. surowe ryby.
- Sezonowość składników i prezentacji. Najlepiej jeśli wybieramy produkty sezonowe. Są one najzdrowsze i najtańsze. Japończycy dodatkowo w swoich kompozycjach nawiązują wizualnie do pory roku lub nadchodzącego święta. Jest to dodatkowy akcent, szczególnie lubiany przez dzieci.
- Aby przygotowanie bento było frajdą, a nie uciążliwym obowiązkiem można w nie zaangażować dzieci. Bardzo ważny jest też tzw. timeline, czyli odpowiednie zaplanowanie czynności w kuchni
- Przygotowanie bento nie opiera się jedynie na porannym gotowaniu potraw. Wiele z nich jest przygotowywanych z wyprzedzeniem i starcza na 2-3 dni. Bardzo często do bento pakowane są też resztki z kolacji.

Pisząc ten post strasznie zgłodniałam. A Wy?

~_(^O^ )

czwartek, 27 listopada 2014

Fabryka Świętego Mikołaja (vol. 1) - Dział Pakowania Prezentów

źródło: snapcreativity.com

W Japonii opakowanie jest równie ważne co sam prezent. Gotowe torebki są absolutnym faux pas! Chodzi o to, że wkładając wysiłek w estetyczne opakowanie upominku okazujemy obdarowanemu szacunek. Polacy, na ogół, nie przywiązują aż takiej wagi do pakowania, jednak dla mnie jest ono swego rodzaju świąteczną tradycją. Z wyprzedzeniem wymyślam jak chcę żeby prezentowały się paczki pod choinką i kupuję niezbędne papiery, sznurki, czy wstążki.

W ostatnich latach najchętniej wykorzystuję zwykły papier pakowy, który wbrew pozorom stwarza mnóstwo możliwości. Poniżej przedstawię Wam kilka pomysłów, które mi się spodobały.
  1. Zacznę oczywiście od propozycji wykorzystującej papier pakowy. Na opakowanych w niego paczkach odciśnięto inicjał obdarowywanego (stempel najłatwiej zrobić z ziemniaka), co przy okazji zlikwidowało problem przygotowania bileciku. 
    Jeśli w Twojej rodzinie imiona kilku domowników zaczynają się na tą samą literę, proponuję inną wersję tego pomysłu, czyli odciśnięcie (zamiast inicjału) całego imienia. W tym celu warto się zaopatrzyć w stempelkowy alfabet (do kupienia w sklepach z artykułami do prac ręcznych i dekoracji).

    Pozostaje już tylko pakunek przewiązać. Do papieru pakowego pasują zarówno dekoracyjne wstążki jak i zwykły sznurek.


    źródło:beautiful-dopeness.tumblr.com


    źródło:thehaystackneedleonline.com

  2. Kilka lat temu zrobiłam swój własny świąteczny papier: na papierze pakowym (jak już wspomniałam od kilku lat z powodzeniem go wykorzystuję) odcisnęłam dekoracyjne stemple złotą farbą akrylową.


    żródło: makecreatedo.com
    Stemplowany papier w wersji na bogato (dolepione kryształki i dekoracyjny kwiat)


    Podobny pomysł znalazłam dzisiaj w internecie. Jest on jednak jeszcze prostszy.
    Po pierwsze wykorzystano tu gotowe pudełka, co jest bardzo dobrym pomysłem szczególnie, jeśli prezent ma nietypowy kształt lub po prostu masz dwie lewe ręce. Zamiast wymyślnych stempli (można użyć gotowych lub wyciąć z ziemniaka) użyto tu gumki znajdującej się na końcu ołówka. I voila! Pudełeczko w złote groszki gotowe!

    Pełną instrukcję ze zdjęciami znajdziesz TUTAJ.

    źródło: snapcreativity.com
    Zwróć uwagę na wykorzystane tutaj malutkie bombki. Według mnie opakowanie prezentowałoby się równie atrakcyjnie gdyby po prostu jednobarwne pudełko zostało przewiązane sznureczkiem z doczepionymi bombkami.


    źródło: anyonecandecorate.blogspot.com

  3. Jeśli do zapakowania masz słodycze możesz paczkę zamienić w barwne sanie z prezentami. Jedyne co jest tu niezbędne to dwie sztuki świątecznych lizaków tzw. candy cane. Dwa lata temu kupiłam je w sklepie cosslodkiego.com.pl . W tym roku jeszcze nie pojawiła się u nich świąteczna oferta więc nie wiem czy będą.W każdym razie candy cane będą stanowiły płozy naszych słodkich sań. Do nich przyklejamy gorącym klejem pozostałe wiktuały - warstwa po warstwie. Candy cane nie są zbyt długie dlatego najlepiej jako pierwszą warstwę użyć batonik wielkości KitKat'a. Najbardziej estetycznie będą wyglądały sanie, na których słodkie "pakunki" będą się układać w piramidę. Aby sanie wyglądały jeszcze bardziej świątecznie na koniec można przewiązać je wstążką. Szczegółowy opis ze zdjęciami znajdziecie TUTAJ.
  4. źródło:ellynsplace.blogspot.com

    Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się karty podarunkowe, ale nawet taką kartę wypada jakoś zapakować. Proponuję zrobić zabawną reniferową kopertę. Do zwykłej brązowej koperty przyklej oczy, rogi i czerwony nos. 
    Szczegółową instrukcję ze zdjęciami znajdziesz TUTAJ.

    źródło: puertabella.blogspot.com

  5. Prezent bez kokardy to jak Kubuś Puchatek bez miodku, a więc dorzucam kilka propozycji ich wiązania (źródło).







  6. Całość opakowania powinna ze sobą współgrać. Papier, wstążka i bilecik powinny stanowić harmonijne połączenie. Jeśli już pokusiliśmy się o samodzielne zrobienie papieru kupny bilecik nie będzie do tego pasował. Możesz ręcznie wyciąć bilecik (w sklepach z artykułami do dekorowania można kupić dziurkacz w kształcie bileciku) i wykaligrafować na nim imię. Dobrze też sprawdzą się bileciki do wydrukowania na drukarce.

    Znalazłam ogromną bazę bilecików (w języku angielskim) i myślę, że każdy znajdzie w niej coś odpowiedniego.

    Świąteczne bileciki vol. 1

    Świąteczne bileciki vol. 2

    Świąteczne bileciki vol. 3

    Świąteczne bileciki vol. 4 (monochromatyczne, czarno-białe)

    Świąteczne bileciki vol. 5


    Jeśli te pomysły Cię nie zainspirowały, to zachęcam do zapoznania się z japońską metodą pakowania prezentów, o której napiszę już wkrótce.

niedziela, 23 listopada 2014

Uporządkuj wspomnienia! (vol. 2)– czyli jak zrobić porządek w zdjęciach cyfrowych

fot: cnet.com
Odkąd do powszechnego użytku weszły aparaty cyfrowe i w dodatku aparat znajduje się w każdym telefonie komórkowym, ludzie zaczęli robić zdjęcia wszędzie i wszystkiemu. Bardzo często zdjęcia nie są drukowane, a na komputer zgrywane są byle gdzie. Wakacje dobiegły końca i z pewnością karty pamięci w Waszych aparatach pękają w szwach.
Poniżej przedstawię kilka wskazówek jak poradzić sobie ze zdjęciami cyfrowymi (o zdjęciach analogowych pisałam TUTAJ).
  1. Ustaw w aparacie prawidłową datę i godzinę

    Ten prosty zabieg oznaczy każde zdjęcie właściwą datą, co ułatwi segregację w kolejności chronologicznej.
  2. Na bieżąco kasuj zbędne zdjęcia

    Sama wiem jak trudno jest wybrać jedno idealne ujęcie, ale wierz mi, nie pot
    rzebujesz pięciu ujęć synka w kąpieli, a tym bardziej trzech zdjęć kota bawiącego się wstążeczką. Zostaw tylko te najciekawsze/najlepsze ujęcia. Najlepiej kasować nieudane zdjęcia od razu po ich zrobieniu.
    Ponadto po podróży, z której przywiozłaś tysiące zdjęć, wybierz te najlepsze (max 100) i skopiuj do podfolderu „Best of the Best” (czy jakkolwiek go nazwiesz). Na spotkaniach z rodziną czy znajomymi wyświetl tylko najlepsze fotografie, w końcu nikt by nie wytrzymał pokazu składającego się z tysiąca (lub więcej) zdjęć. 
    Niektóre programy do przechowywania zdjęć dają możliwość oznaczenia fotografii gwiazdką. Wówczas zamiast tworzyć folder z najlepszymi fotografiami, oznacz je gwiazdką.
  3. Załóż jeden folder na zdjęcia

    Załóż jeden folder o jednoznacznej nazwie np. ZDJĘCIA, czy FOTY. Najlepiej jeśli dodatkowo utworzysz do niego skrót na pulpicie. Chodzi o to, aby dostęp do tego folderu był na tyle łatwy, abyś już nigdy nie stworzyła nowego folderu przegrywając zdjęcia. Jeśli wszystkie fotografie będą w jednym miejscu łatwiej będzie robić ich kopie zapasowe, oraz odnaleźć konkretne zdjęcia.
  4. Używaj podfolderów

    Osobiście polecam segregowanie zdjęć po datach, dlatego w folderze ZDJĘCIA utwórz nowy folder i nazwij go danym rokiem, np. 2014. W folderze dotyczącym roku 2014 powinny znaleźć się wszystkie fotografie wykonane w tymże roku, podzielone na podfoldery według miesięcy (możesz użyć cyfr zamiast nazw miesięcy), a w nich foldery dotyczące wydarzeń. Na przykład:

    - 2013
    - 2014
       *styczeń
       *luty
          >Urodziny Basi
          >Ferie
  5. Rób kopie zapasowe
    Upewnij się, że zdjęcia zapisane masz co najmniej w dwóch miejscach, np. na komputerze oraz na dysku zewnętrznym. Można też dodatkowo przechowywać zdjęcia on-line (np. Dropbox, Flickr), ale osobiście tego nie praktykuję – minimalizuję ilość danych przechowywanych online. 

  6. Użyj programu do zarządzania zdjęciami

    Wprawdzie sama nie korzystam z Picasa, czy Windows Live Photo Gallery, ale to ze względu na kwestię przywiązania do używanej od lat metody segregacji i przechowywania cyfrowych zdjęć. Warto jednak rozważyć użycie programu do zarządzania zdjęciami, gdyż dają one dodatkowe możliwości. Każdy program ma inne funkcje, ale podobno są i takie cuda jak tagowanie, rozpoznawanie twarzy, czy oznaczanie pozycji (GPS). Myślę, że szczególne użyteczne może być rozpoznawanie twarzy w połączeniu z tagowaniem, gdyż można by wówczas otagować zdjęcia imionami znajdujących się na nich osób.

  7. Raz do roku wydrukuj zdjęcia

    Kiedy robiłam dla męża album ze zdjęciami z ostatnich dziesięciu lat, zdałam sobie sprawę, że w ogóle nie zaglądamy do fotografii, które przechowujemy na komputerze. Dlatego od tego momentu postanowiłam co roku drukować fotoksiążkę. Tak naprawdę drukuję dwie: jedną dla nas (obrazującą jak nam minął rok), a drugą z najważniejszymi zdjęciami córki (tę drukujemy w kilku egzemplarzach i dajemy w prezencie dziadkom).
    Na rynku jest wiele firm wykonujących tę usługę. Ja korzystam z najlepszefoto.pl i jak dotąd nie mam żadnych zastrzeżeń.
  8. Wyrób w sobie nawyk

    Tak jak we wszystkim najważniejsza jest systematyczność. Zdjęcia z wakacji zgrywaj od razu po powrocie, pozostałe, np. z telefonu komórkowego zgrywaj co miesiąc. Pamiętaj, że robiąc to na bieżąco tracisz mniej czasu, niż gdybyś po roku próbowała dojść do tego z którego miesiąca, czy miasta są dane zdjęcia.
    Psychologowie i eksperci w dziedzinie behawioryzmu twierdzą, że wprowadzenie nowego nawyku w życie trwa około 20 do 70 dni, więc konieczna jest konsekwencja.
Przyznam, że lubię robić porządki w fotografiach, ponieważ przy okazji mogę sobie trochę powspominać (*^_^*)