wtorek, 11 sierpnia 2015

Naucz dziecko "psiej etykiety"

źródło: pets4homes.co.uk


Wielu ekspertów mówi o pozytywnym wpływie wychowywania dziecka w otoczeniu zwierząt, jednak mało się mówi o tym, że dzieci wychowane ze zwierzętami mają ogromną śmiałość także do tych obcych czworonogów.



Di od urodzenia towarzyszą dwa koty. Jak tylko zaczęła raczkować jej zainteresowanie miauczącą częścią rodziny znacznie się zwiększyło. Zaczęła kłaść się na kotach, ciągnąć za sierść, uszy i wąsy. Natychmiast ruszyłam z odsieczą, ucząc Di jak się głaszcze koty, jak się z nimi bawić, a czego robić nie należy.
Psy na szczęście nie wzbudzały u Di większego entuzjazmu. Aż do momentu, kiedy poznała wesołe boksery swojego ojca chrzestnego. Sprawiała wrażenie jakby toczyła się w niej wewnętrzna walka między chęcią zabawy z psami a lekiem przed ich ekspresywnością. Podchodziła z uśmiechem i wyciągniętą rączką, ale kiedy to psy chciały podejść do niej chowała rączki i siadała na ziemi.
Mimo tego rozdwojenia, od tego momentu Di oszalała na punkcie każdego możliwego zwierzęcia - nawet śledziła kiedyś spacerującego po trawniku bociana.
W tym momencie konieczne staje się wsparcie rodzica. To my musimy nauczyć dziecko jak zachować się przy obcym zwierzęciu. Dzieci są nieprzewidywalne, tak samo jak zwierzęta. Nawet najłagodniejszy pies może zaatakować ponieważ wystraszy się piszczącego dziecka.

Dla bezpieczeństwa naszych dzieci nauczmy je etykiety w postępowaniu z obcymi zwierzakami. Ponieważ nie jestem psim behawiorystą, ani weterynarzem, przeszukałam dla Was szerokie zasoby internetu i oto czego się dowiedziałam.

  1. Po pierwsze naucz dziecko by nigdy nie zbliżało się do obcych zwierząt bez rodzica. Nie podchodźcie też do zwierząt spuszczonych ze smyczy, niezależnie od tego, czy widzisz właściciela.
  2. Po drugie widząc już z daleka psa zwróć uwagę, czy nie ma przy obroży lub smyczy żółtej wstążki.

    źródło: vetco.org


    Projekt Yellow Dog działa w wielu krajach na całym świecie. Właściciele psów skupieni w tym projekcie przyczepiają swoim pupilom żółtą wstążkę, czy chustkę. Jest to znak, że ten pies potrzebuje przestrzeni. Powody mogą być różne. Pies może być na kwarantannie, po zabiegu chirurgicznym, lub może mieć za sobą ciężkie chwile w schronisku. Powodem do zachowania dystansu może być też cieczka, czy odbywany obecnie przez psa trening.

    Jeśli więc zauważysz "żółtego psa" wyjaśnij dziecku czemu nie wolno się do niego zbliżać.
  3. Jeśli pies nie ma żółtego oznaczenia możesz podejść aby zapytać właściciela, czy wolno pogłaskać psiaka.

    Jeśli odpowie, że nie, to nie ma tematu. Nie należy naciskać i prosić o zmianę zdania. Nie to nie. Przyczyny mogą być różne, włączając te dotyczące "żółtych psów", ale właściciel po prostu może nie być świadomy istnienia tego projektu i specjalnego oznaczenia.
  4. Jeśli właściciel się zgodzi można podejść i dać się psu obwąchać. Najlepiej w tym momencie trzymać ręce wzdłuż ciała.
    Pamiętajmy też że kontakt wzrokowy może zostać przez psa odczytany jako wyraz agresji.
    Najlepiej też podchodzić do psa w ciszy. Wiele osób mówi do zwierząt jak do dzieci (wysokim tonem głosu). Dla psa jest to oznaka uległości, co może spowodować agresywne zachowanie zwierzęcia.
  5. Dopiero po tym można wyciągnąć do psa rękę. Najlepiej zwiniętą w pięść (w razie czego ocalisz palce) poniżej psiej głowy (dłoń ponad głową może zostać odebrana jako akt dominacji).

    Jeśli pies się wycofa to zostaw go w spokoju, najwidoczniej nie życzy sobie kontaktu.
  6. Jeśli pies zacznie się łasić lub lizać dłoń, można spróbować pójść o krok dalej. Pogłaszcz psa delikatnie, ale obserwuj jego reakcję. Na wszelki wypadek trzymaj dziecko z dala od psiego pyska.
  7. Dopiero teraz możesz pozwolić dziecku pogłaskać pieska.
Najważniejsze to nauczyć dziecko, by traktowało zwierzę jak istotę ludzką. Dziecko też nie lubi, jak rodzina i znajomi rzucają się na nie i wszyscy chcą całować i przytulać. Tak samo jest ze zwierzętami. Ten nadmiar czułości może być dla nich dyskomfortem.









Źródło:http://www.petful.com/behaviors/how-to-greet-strange-dog/

sobota, 8 sierpnia 2015

Ulubieńcy lipca 2015

źródło:bofido.pl, chanrio.com

Połowa lipca upłynęła nam na urlopie. Tym razem wybraliśmy dosyć odludne lokalizacje, co nie sprzyjało zakupom, czy buszowaniu po internecie. Mimo, to zdążyłam wyłonić kilka zabawnych lub przydatnych rzeczy.

  1. Zacznę od niemiłej przygody, która nam się przydarzyła.
    Kiedy nie patrzyliśmy, Di wzięła z półki tablet i upuściła go na kamienny parapet. Oczywiście szybka rozbiła się w drobny mak.
    Z kolei Smartfon przeżył wakacje w jednym kawałku, aczkolwiek wrócił z pękniętą szybką. Na szczęście eM parę miesięcy wcześniej namówił mnie na zakup ochronnej szybki na ekran. I to ona jak i inne zabezpieczenia telefonu są pierwszym z moich ulubieńców.

    źródło:bofido.pl

    Nawet jeżeli tak jak ja, przez całe życie nie zabezpieczałaś w żaden sposób telefonu, to po pojawieniu się dziecka jest najlepszy moment by to zmienić.
    Ja zdecydowałam się na solidną obudowę firmy Spiegen oraz szybkę na ekran.

    źródło:zolti.myapple.pl

    Ponadto p
    o krótkich poszukiwaniach dowiedziałam się, że niektóre firmy oferują ubezpieczenie szybki. Dopłacając trochę przy zakupie telefonu mamy gwarancję, że jeśli stłucze się szybka (a jest to najczęstsza usterka), naprawa zostanie wykonana bezpłatnie.

  2. W zeszłym miesiącu skupiłam się na produktywnym spędzaniu wolnego czasu w wakacje, zapominając o jednym punkcie: kursy i warsztaty.

    źródło:facebookowy profil kirin kiri-e

    Jeśli marzysz o tym by nauczyć się szyć, to czemu już dziś nie zapiszesz się na kurs podstaw krawiectwa? A może chciałabyś rozwinąć się wewnętrznie? W czerwcu polecałam wykłady on-line i podcasty, ale czemu nie wybrać się na szkolenie, czy warsztaty stacjonarne?
    Kiedy byłam na urlopie macierzyńskim byłam częstym gościem wydarzeń specjalnych w MaMa Cafe. Dzięki temu poznawałam inne kultury, czy też dowiedziałam się jak rozkręcić własny biznes mając dzieci. Zaletą tego konkretnego miejsca jest to, że na wszystkie spotkania można przychodzić z dziećmi.

    Wycinanki, które zrobiłam na warsztatach.

    W przypadku kursów praktycznych nie ma już oczywiście możliwości uczestniczenia z maluchem, ale jeśli tylko masz możliwość zostawić pociechę pod czyjąś opieką warto zrealizować swoje marzenie i poszerzyć horyzonty. 
    Kiedyś chodziłam na kurs kaligrafii, w tym roku zdecydowałam się pójść na warsztaty kiri-e, czyli japońskich wycinanek. Świadomość, że jest to czas dla mnie i, że mimo macierzyństwa można wciąż realizować swoje marzenia jest kojąca. Dodatkowo podczas zajęć wymagających precyzji najlepiej się relaksuję. Stąd mój wybór często pada na warsztaty wymagające koncentracji.

    A Ty o jakim kursie marzysz?

  3. Na koniec chciałabym Wam zaproponować małą zabawę. Jeśli śledzisz mój profil na Facebooku, to z pewnością zauważyłaś już zabawny awatar w stylu postaci japońskiego przedsiębiorstwa Sanrio, który dodałam w piątek.

    źródło:chanrio.com

    Został on wygenerowany na stronie chanrio.com. Pod tym adresem możesz krok po kroku stworzyć swój awatar. Strona jest niestety japońska, ale wierzcie mi, że najważniejsze przyciski są podpisane w języku angielskim, więc dacie radę(^_^).
    Jedyna uwaga, której możecie nie być w stanie przeczytać, to to, że chanrio nie działa na wszystkich przeglądarkach. Na pewno działa na IE i Safari. Z pewnością nie da się zrobić awatara chanrio na Chromie. Nie pamiętam jak to wygląda w przypadku Firefox.

    A więc do dzieła - zrób swój awatar chanrio!

niedziela, 2 sierpnia 2015

Co nie idzie w parze latem?

źródło:simplotfoodservice.com.au i harvesttotable.com

Japończycy bardzo dbają o jakość swoich posiłków. Istotne jest nie tylko używanie świeżych składników sezonowych, ale również spożywanie dań zgodnie z ideologią taiji i medycyną chińską.

Czy zastanawialiście się czasem czemu do głęboko smażonych dań japońskich zawsze podawany jest starty surowy daikon? Otóż zgodnie z medycyną chińską daikon zmniejsza negatywny wpływ tłustej potrawy na wątrobę. Skoro jest szereg połączeń dających pozytywne działanie, jak łatwo się domyśleć są też połączenia, których powinniśmy się wystrzegać, szczególnie w czasie upałów, które obciążają nasze organizmy.

Te negatywne kombinacje to tabeawase [czyt.: tabeałase]. Troskliwi japońscy rodzice od dziecka wpajają swoim pociechom, których połączeń mają unikać. Wiedza ta powtarza jest od tak dawna, że czasem już nawet sami Japończycy nie potrafią wyjaśnić czemu dana kombinacja uważana jest za szkodliwą.

Tak na przykład jest z umeboshi [czyt.: umebosi], czyli marynowaną śliwką/morelą japońską o charakterystycznym słono-kwaśnym smaku i z unagi, czyli grilowanym węgorzem. Od dziesięcioleci mówi się, żeby tych dwóch dań nie łączyć, ale dopiero od niedawna ludzie zaczęli sobie zadawać pytanie czemu? Wiele współczesnych badań potwierdza, że umeboshi  wpływa pozytywnie na trawienie, dlatego połączenie jej z tłustym węgorzem wydaje się wręcz właściwe. Nie udało się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Najbardziej wiarygodne wydaje się wyjaśnienie mówiące o tym, że kiedyś unagi było drogim daniem, dlatego zajadanie go kwaśno-słoną śliwką zabijało cały smak tej wysublimowanej potrawy. I stąd aby ludzie nie zatracali przyjemności z konsumpcji drogiego węgorza odradzano jedzenie przy tym umeboshi.

Kolejna kombinacja przed, którą przestrzegany jest każdy Japończyk to łączenie potraw ciężkostrawnych z takimi, które są zimne i zawierają dużo wody. Jeśli więc jesteś fanem tempury, nie polecam popijać tego dania szklanką zimnej wody, czy zajadać arbuzem. Czy popiłbyś szklanką zimnej wody porcję placków ziemniaczanych, czy bigosu? Mnie już na samą myśl mdli, więc chyba coś w tym jest.

Na liście kombinacji zakazanych latem znajduje się też połączenie razem potraw ciężkostrawnych, jak na przykład makaron z agar-agar i surowe jajka.
Przyczyny tej przestrogi szukać nie trzeba. Wystarczy, że wycieńczony upałem organizm obciążymy jedną trudną do strawienia potrawą - dwie mogą już wywołać poważny ból brzucha.

Innym często powtarzanym latem błędem jest spożywanie samych zimnych potraw. Teoretycznie wydaje się to normalne. Kiedy żar leje się z nieba nie myślimy o jedzeniu ciepłych rzeczy. Wolimy zimne napoje, lody, owoce, chłodniki, czy zimny domowy makaron ze śmietaną i truskawkami. Ale paradoksalnie jedząc same zimne i mokre potrawy też możemy sobie zaszkodzić, ponieważ spożywanie tego typu dań blokuje najlepszy system chłodzenia jakim dysponuje nasz organizm, czyli pocenie.

W Polsce też mamy na podorędziu kilka mądrości dotyczących złych kombinacji dań. Najbardziej wryła mi się w pamięć, ta dotycząca nie łączenia czereśni z przetworami mlecznymi.
A jakie szkodliwe kombinacje znacie Wy?









Przykłady zaczerpnięte z japantimes.co.jp

środa, 29 lipca 2015

Ulubieńcy czerwca 2015


źródło: blog.mosaicscience.com, purewow.com, nhk.or.jp



Sezon urlopowy się rozpoczął, dlatego w tym miesiącu postanowiłam skupić się na  rzeczach, które mogą nam umilić wolne chwile.

Stawiam na jakościowe spędzanie czasu. Preferuję przykładowo czytanie książek, ale przecież tego sposobu spędzania wolnego czasu nikomu chyba polecać nie trzeba (^_^).
  1. Moim odkryciem ostatniego miesiąca są wykłady on-line.

    Ponieważ stanowią one swego rodzaju reklamę (najczęściej jakiejś uczelni), tematy wykładów są bardzo chwytliwe. Wykładów można słuchać wylegując się na plaży, ale też w drodze do pracy, gotując, czy sprzątając. Jedyny warunek to dostęp do internetu. Ja wybieram najczęściej wykłady z psychologii. Z jednej strony jest to zboczenie zawodowe, z drugiej - psychologia jest nauką, która dotyczy każdego z nas, pomaga zrozumieć siebie i innych, zmieniając tym samym naszą perspektywę.
    Na zachętę polecam kilka wykładów (źródło: youtube.com), ale w internecie jest ich całe mnóstwo.


    O związkach:


    O tym jak się uczą małe dzieci:



  2. Skoro już poleciłam wykłady w formie video, to nie mogę pominąć podcastów.

    źródło:blog.mosaicscience.com

    Warto poszperać w internecie w poszukiwaniu interesujących was tematów. Spore zasoby ma LearnOutLoud. Są tam zarówno pliki audio jak i video dostępne za darmo, a ich tematyka jest bardzo szeroka. Sama najchętniej oglądam/słucham materiałów dotyczących rozwoju osobistego, ale są tam również kategorie takie jak sport, polityka, hobby, technologia, czy podróże.
    Podcastów można słuchać w każdej wolnej chwili - jadąc pociągiem, czy opalając się na plaży.

  3. Trzeci ulubieniec czerwca jest adresowany do osób zainteresowanych Japonią. Kanał NHK World udostępnił na swojej stronie internetowej opcję VOD.

    źródło:youtube.com

    Ogólnie od kilku lat jeśli już oglądam jakiś film, czy serial, to tylko w formie VOD. Po prostu nie chcę by program telewizyjny zarządzał moim czasem wolnym. O wiele wygodniej jest mi włączyć ulubiony serial właśnie wtedy kiedy zabieram się do prasowania. Dzięki temu, że nie jest przerywany długim blokiem reklamowym, mogę w ciągu godziny obejrzeć trzy odcinki zamiast jednego (^_-).
    Dlatego tak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o kanale VOD otwartym przez NHK World. Dostępne są tam filmy dokumentalne, programy kulinarne, materiały o podróżach, czy kulturze, a wszystko związane jest z Japonią. NHK World kierowane jest do obcokrajowców dlatego wszystkie programy są w języku angielskim, lub mają angielskiego lektora/podpisy.

  4. Jeśli najlepiej relaksujesz się poprzez zajęcie myśli jakąś czynnością proponuję kolorowanki dla dorosłych.

    źródło:google.com

    W ostatnim roku kolorowanki dla dorosłych podbiły cały świat. W odróżnieniu od obrazków dedykowanych dzieciom, te dla dorosłych zawierają ogromną ilość detali. Kolorowanie tak szczegółowych obrazków poprzez wymuszenie dużej koncentracji na czynności, powoduje, że człowiek się wyłącza i tym samym relaksuje.
    W Empiku dostępna jest seria kolorowanek "Kolorowy trening antystresowy". Zaletą jest duży (4-5 książek) wybór wzorów. Wadą niestety jest cena ok. 25PLN. Jakiś czas temu w sklepach Tiger dostępne były mandale w formie obrazków do kolorowania. Wzory były mniej ciekawe niż w "Kolorowym treningu antystresowym", ale zaletą była niższa cena.

    źródło: tiger-stores.pl



  5. Na koniec proponuję jako alternatywę dla krzyżówek tzw. obrazki logiczne.

    źródło: math.edu.pl

    Obrazki te są rodzajem łamigłówek. Jest to pewna zagadka której rozwiązaniem jest obrazek. Opis zasad wraz z siedmioma przykładowymi zadaniami znajdziesz TUTAJ.
    Sama z przyjemnością zabierałam logiczne obrazki, ołówek i gumkę na plażę. Ale uważaj: obrazki wciągają, co grozi spaleniem się na słonku (^_-).



piątek, 3 lipca 2015

Dzień, w którym spełniają się marzenia...

źródło: michaelpanda.com


Jest taki jeden dzień w roku, kiedy w Japonii spełniają się marzenia…

Ten dzień to Tanabata. Święto Tanabata wywodzi się z chińskiego festiwalu pochwały dla różnych umiejętności technicznych. W okresie Heian (794 - 1185 r.) służyło arystokratom jako okazja do wykazania się zdolnościami artystycznymi, m.in. pisali wiersze i kaligrafowali. Dopiero w okresie Edo (1603-1868 r.) obchody Tanabata rozpowszechniły się w całym społeczeństwie. Wówczas zmienił się też sposób celebracji: młodzież zapisywała na paskach papieru życzenia - dziewczęta często życzyły sobie biegłości w krawiectwie, zaś chłopcy - biegłości w piśmie.

źródło: en.wikipedia.org

W czasach kiedy Japończycy używali kalendarza księżycowego, Tanabata odbywała się siódmego dnia siódmego miesiąca. Obecnie obchodzona jest 7 lipca, lub w niektórych regionach 7 sierpnia.

7 dzień 7 miesiąca w japońskim kalendarzu księżycowo-słonecznym w najbliższych latach przypada (wg Wikipedii) na następujące daty kalendarza gregoriańskiego:

· 2015-08-20

· 2016-08-09

· 2017-08-28

· 2018-08-17

· 2019-08-07

· 2020-08-25

Ciekawostką może być to, że Tanabata jest świętowana nawet w São Paulo w Brazylii. Tam obchodzona jest w pierwszy weekend lipca. Adaptacja tego święta może wynikać z faktu, że w Brazylii jest spora mniejszość japońska.

Dzień w którym obchodzona jest Tanabata nie jest przypadkowy, bowiem to właśnie 7 dnia 7 miesiąca (wg kalendarza księżycowego) zbliżają się do siebie dwie gwiazdy północnego nieba: Wega i Altair, rozdzielone przez Drogę Mleczną. Z tym zjawiskiem związana jest pewna legenda:

Król Niebios (Tenkō) miał córkę imieniem Orihime, czyli Tkająca Księżniczka (gwiazda Wega). Księżniczka zawdzięczała swój przydomek temu, że nad brzegiem Niebiańskiej Rzeki (Amanogawa, czyli Droga Mleczna) tkała piękne szaty dla swego ojca. Praca zajmowała jej tak dużo czasu, że nie miała możliwości poznania kogoś i zakochania się. Tenkō wiedząc o problemie córki, zorganizował jej spotkanie z Hikoboshi [czyt. Hikobosi], czyli z gwiazdą Altair. Hikoboshi mieszkał i pracował jako pasterz po przeciwnej stronie Niebiańskiej Rzeki. Gdy młodzi się spotkali, od razu się w sobie zakochali i wkrótce zostali małżeństwem. Po ślubie, zajęta mężem Orihime zaprzestała tkania szat dla ojca, a Hikoboshi pozwolił swemu stadu paść się na całym Niebie. Rozzłoszczony tym Tenkō rozdzielił małżonków, nakazując im pozostać już na zawsze po przeciwnych stronach Niebiańskiej Rzeki. Orihime bardzo cierpiała z powodu rozstania z mężem, więc ubłagała ojca, by pozwolił jej jeszcze raz go spotkać. Tenkō zlitował się i zezwolił im na kontakty jednej nocy każdego siódmego dnia, siódmego miesiąca. Postawił jednak warunek: Orihime przez pozostałą część roku będzie ustawicznie tkać mu szaty. Księżniczka wyraziła zgodę. Podczas próby pierwszego spotkania Orihime i Hikoboshi zorientowali się jednak, że w tę jedyną noc w roku, też nie mogą być razem, gdyż nie da się przekroczyć Amanogawy - nie miała ona ani promu ani mostu. Promem lub mostem miał być księżyc, który tej nocy był niewidoczny. Z powodu takiego nieszczęścia Orihime zaniosła się wielkim płaczem. Jej lament usłyszało stado srok, które przyleciały i utworzyło most z własnych skrzydeł. Dzięki temu kochankowie mogli się wreszcie do siebie przytulić. Jednak „skrzydlaty” most działa, tylko w ładną pogodę. Gdy pada deszcz, sroki nie mogą przylecieć, więc rozdzieleni małżonkowie muszą czekać cały rok na następną szansę nocnego spotkania.

Dziś Japończycy w czasie Tanabata piszą na tanzaku [czyt. Tandzaku] (małych paskach papieru) życzenia i przyczepiają je do bambusowych gałęzi. Bywa, że życzenia te zapisywane są w formie wiersza. Życzenia te spełniane są przez Orihime i Hikoboshi, którzy uradowani spotkaniem, pragną uszczęśliwić także ludzi.

W dzisiejszych czasach wielu Japończyków mieszka w blokach, a co za tym idzie nie ma ogródka z bambusowym krzewem. Dlatego to centra i pasaże handlowe oraz główne ulice przejęły rolę miejsca celebracji Tanabata. Miejsce festynu dekorowane jest specjalnymi ozdobami przeważnie wykonanymi z papieru. Tak jak tanzaku wiesza się je na bambusie (specjalnie wystawianym w dniu festiwalu) lub kilka metrów nad ziemią.

Każda z dekoracji ma swoje znaczenie.

Tanzaku (paski papieru) symbolizują życzenia związane z sukcesami akademickimi oraz umiejętnościami technicznymi.

źródło: in-wind.seesaa.net


Kinchaku (portmonetka) ilustruje życzenie pieniędzy.

źródło: rikasgarden.blogspot.com


Kamigoromo (kimono) reprezentuje życzenie biegłości w szyciu oraz wyrobienia w sobie dobrego stylu.

źródło: xn--xckd3bgf7p4a8cf1g7329c5rva.jp


Toami (sieć) symbolizuje życzenie obfitych połowów i zbiorów.

źródło: rikasgarden.blogspot.com

Orizuru (sznur papierowych żurawi) reprezentuje zdrowie i długowieczność.

źródło: kusuyama.jp


Kuzukago (siatka na śmieci) odnosi się do życzeń czystości.

źródło: nipocultura.com.br


Fukinagashi (wstęgi) nie reprezentują żadnego konkretnego życzenia, lecz symbolizują materiał tkany przez Orihimie.

źródło: japan-australia.blogspot.com


W niektórych rejonach Japonii jest też zwyczaj puszczania na rzekach stroików z bambusa lub palenia ich po zakończeniu festiwalu. Przypomina to zwyczaj puszczania papierowych łódeczek i świec podczas O-bon (o czym będzie wkrótce). 


Film - Żródło: youtube.com


Chociaż festiwale Tanabata różnią się zależnie od regionu Japonii, to jednak w przeważnie towarzyszą im: ludzie ubrani w yukaty, konkurs na najpiękniejszą dekorację, barwne defilady i wybory miss Tanabata. Oczywiście jak podczas większości japońskich świąt, można skosztować potraw sprzedawanych na festiwalowych straganach, lub spróbować swoich sił w tradycyjnych grach i zabawach.




piątek, 26 czerwca 2015

O zapomnianej sztuce pisania listów

źródło:ultimate.org.nz

Kiedy ostatnio otrzymaliście prywatny list napisany odręcznie na pięknej papeterii i wysłany pocztą? Kiedy sami wysłaliście taki list? Tradycyjne listy zostały wyparte przez e-maile, a pocztówki zastąpione zostały MMS'ami.

Kiedy dwa lata temu poszłam do sklepu papierniczego po nową papeterię, okazało się, że dostępna jest tylko jedna sztuka. Sprzedawca powiedział, że już nawet nie pamięta kiedy ostatnio sprzedał papeterię. Dodał, że jeszcze kilkanaście lat wcześniej zdarzało się, że rodzice kupowali dzieciom tandetne papeterie z postaciami z bajek, ale teraz zaledwie raz na rok trafia mu się klient taki jak ja, który przyszedł w poszukiwaniu eleganckiej papeterii. To kolejny dowód na to, że s
ztuka ręcznego pisania listów niestety zanika.

Mam wrażenie, że wybierając temat dotyczący pisania listów dotykam czegoś co jest dla wielu osób czymś retro. Możecie nawet pomyśleć, że nie warto zaprzątać sobie głowy, czymś tak przestarzałym. Myślę jednak, że warto nauczyć nasze dzieci pisania listów, nie tylko ze względu na ich rozwój (o czym pisałam TUTAJ), ale również ze względu na ekscytację towarzyszącą oczekiwaniu na kolejny list.

List jest specyficznym sposobem pogłębiania znajomości. Pisanie listu zbliżone jest do zwierzania się pamiętnikowi, co sprawia, że jesteśmy bardziej skłonni do pisania o sprawach intymnych i delikatnych. Jednak treść listu powinna być właściwie zaplanowana, co uczy koncentracji i właściwego dobierania słów.


Sama kiedyś dużo korespondowałam i wszystkie otrzymane listy przechowuję w pudełku. Nie wiem czy trzymam je na pamiątkę wymierającego zwyczaju, czy też na pamiątkę opisanych w nich chwil, które już przeminęły.
W zależności od tego kto był nadawcą, listy te różnią się od siebie nie tylko stylem i pismem, ale też wyborem papeterii, czy długopisu, ktoś dopisywał coś zawsze na kopercie, a ktoś inny rysował coś u dołu strony.
Ręcznie pisane listy dużo mówią o nadawcy. Można na ich podstawie próbować wyrobić sobie opinię o autorze. Dlatego powinniśmy przyłożyć się, by list pisany przez nas spełniał wszelkie wymagania i był naszą najlepszą wizytówką. Poniższych kilka zasad ułatwi Wam to zadanie.

  1. Przemyśl treść

    List musi być dobrze przemyślany. Jeśli zostanie źle zrozumiany przez adresata, okazję do sprostowania będziesz mieć dopiero po wielu dniach, lub kilku tygodniach. Dobrym pomysłem jest więc przygotowanie zarysu "na brudno".

    Jeśli masz problem z ortografią, czy interpunkcją, możesz napisać "na brudno" cały list i przed jego przepisaniem sprawdzić błędy. Dzięki temu zachowasz estetykę unikając nieestetycznych skreśleń

    List nie powinien też zawierać dopisków tzw. post scriptum (P.S.), ponieważ świadczą one o tym, że treść została zapisana bez namysłu lub w pośpiechu. Co do zasady w liście prywatnym 
    dopuszcza się jeden, maksymalnie dwa „pe-esy” (P.P.S), a w listach oficjalnych żadnego, ale o ile ładniej jest jeśli list nie zawiera żadnych dopisków.
    Listów nie należy pisać w uniesieniu, czy pod wpływem alkoholu. Jak już wspomniałam formuła listu sprzyja wynurzeniom, więc warto zadbać o to, by nie napisać tego czego potem możemy żałować. 
    Pamiętaj, że ludzie zachowują listy, a treść zapisana na papierze nie jest chroniona hasłem. Może się więc zdarzyć, że ktoś niepowołany przeczyta Twoją korespondencję. Jeśli piszesz prywatnie o sprawach delikatnych, staraj się nie używać dokładnych określeń, ani imion. Będzie większa szansa, że tylko adresat zrozumie sens przekazu.
  2. Struktura listu
    Datę należy umieścić w prawym górnym rogu. Miesiąc w dacie powinien być zapisany słownie. 

    Parę linijek pod datą wstawiamy zwrot do adresata. Ma on na celu nie przywitanie się, czy pozdrowienie, lecz zwrócenie uwagi odbiorcy i zaznaczenie, że treść listu skierowana jest właśnie do niego. Dlatego właśnie listy zaczynamy od wołacza, np: „Droga Mamo”, „Kochany Marcinku”, „Szanowni Państwo” (wszystkie zwroty do adresata piszemy wielką literą). Zwroty typu „Dzień dobry”, „Witam”, "Hej!" czy nawet imię adresata w mianowniku są błędami (nagminnie popełnianymi w korespondencji elektronicznej)!

    Po wołaczu stosujemy wykrzyknik, lub w przypadku korespondencji bardziej oficjalnej - przecinek.

    Zostawiamy wolną linijkę i zaczynamy od nowego akapitu, od wielkiej litery (jeśli wcześniej był wykrzyknik). 

    Dalej następuje zasadnicza część listu.
  3. Treść
    Główna część listu także powinna mieć odpowiednią formę. Należy zacząć od ogólnego wstępu, który rozluźni atmosferę przed przejściem do sedna sprawy. To jest miejsce na podziękowanie za poprzedni list i krótkie, wstępne odniesienie się do niego.

    Japończycy dodają w tym miejscu jeszcze, krótki opis przyrody, czy pogody. Przyznaję, że bardzo lubię tę część japońskich listów. Mimo, że mam świadomość, iż jest to rodzaj formuły grzecznościowej, to opisy te przenoszą mnie natychmiast do Japonii i nadają odpowiedni klimat całemu listowi. Oczywiście w Polsce nie ma takiego punktu w strukturze listu.

    W kolejnym akapicie przechodzi się do najważniejszych kwestii.

    Zakończenie, pisane być powinno z myślą pozostawienia dobrego wrażenia u odbiorcy.

    Na końcu należy pozdrowić adresata i podpisać się imieniem i nazwiskiem.

    Na podstawie tego układu widać, że list (podobnie jak wypracowanie) powinien mieć przynajmniej trzy akapity: wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

    Jeśli napiszesz list dłuższy niż na jedną stronę, możesz pisać na odwrocie. Moja mama dopisuje w takim przypadku u dołu pierwszej strony zwrot "verte" (łac. "odwróć"). Jak się dowiedziałam kiedyś właśnie tak należało robić, gdy zapisywało się drugą stronę kartki. Obecnie nie jest to konieczne.
  4. Papeteria

    Skoro mamy już treść, możemy przejść do wyboru papeterii. W korespondencji pisanej ręcznie strona wizualna ma ogromne znaczenie.
    Jako nastolatka wybierałam tanie papeterie z jakimś zabawnym rysunkiem (w kotki, kwiatki itp.). Aby zachęcić dziecko do pisania listów najlepiej pozwolić mu na wybór papeterii np. z jego ulubioną postacią z bajki. Wprawdzie jest to kwintesencja kiczu, ale będzie to dodatkowa frajda dla dziecka i motywacja do pisania.
    Jeśli  jednak szukasz papeterii dla siebie postaw na prostotę. Ważna jest jakość papieru, a nie jego dekoracja. Ja aktualnie używam papeterii w kolorze kości słoniowej, której jedyną ozdobą jest wytłoczony u góry strony maleńki czarno-złoty motyl.
    Przypominam, że jakościowe papeterie są obecnie towarem deficytowym. Od biedy możesz użyć papieru do drukarki i białej koperty. Nie ma jednak nic gorszego niż list napisany na kartce wyrwanej z zeszytu.
  5. Kaligrafia

    Skoro mamy już treść i papier to możemy się zabrać za przepisywanie listu "na czysto".
    List powinien być napisany odręcznie i starannie. Dowiedziałam się jednak, że w wyjątkowej sytuacji list możemy wydrukować. Dotyczy to przypadku, kiedy nadawca jest chory lub ma 
    inny poważny powód uniemożliwiający napisanie czytelnego tekstu. Wówczas należy tę sprawę krótko wyjaśnić w liście i ręcznie dopisać chociaż nagłówek i podpis.
    Pisząc list na eleganckiej papeterii czuję, że użycie zwykłego długopisu będzie faux pas. Najbardziej elegancko byłoby użyć wiecznego pióra. Odradzam mazaki ścieralne, ponieważ nie znamy dokładnie warunków w jakich list będzie transportowany, a tusz tych mazaków jest termoaktywny.
    W listach pisanych przez dorosłych, szczególnie na eleganckiej papeterii dozwolone kolory tuszu to czarny i niebieski.
    W przypadku dzieci oczywiście nie ma ograniczeń - najważniejsze to dobra zabawa.
  6. Koperty
    Gotowy list należy estetycznie złożyć -  tak, by bez problemu mieścił się w kopercie. Koperty mamy najczęściej w zestawie papeterii. Jeśli nie, najbardziej uniwersalna będzie zwykła biała. Przyjmuje się, że podłużne koperty są używane w korespondencji oficjalnej, więc do prywatnej lepszym wyborem może się okazać rozmiar 11x16 cm.

    Dane adresata zapisujemy czytelnie. Ułatwi to pracę poczcie (co daje nam większą pewność, że list dojdzie), a z drugiej strony okazujemy szacunek odbiorcy. 

    Osoby bliskie możemy zaadresować imieniem i nazwiskiem. W listach bardziej oficjalnych dodaj tytuł "Szanowni Państwo" lub użyj skrótu: "Sz. Pani ...", "Sz. Pan ...", "Sz. Państwo ...". 

    W lewym górnym rogu koperty wpisuje się dane nadawcy, żeby list mógł do nas w razie niedostarczenia wrócić. 

    Dodatkowym smaczkiem będzie zalakowanie koperty, ale stać na to niewiele osób (laka i zrobienie specjalnej pieczęci kosztuje), a poza tym nie jest zbyt praktyczne (dostałam kiedyś dokument z pieczęcią z laki i mimo, ze delikatnie się z nim obchodziłam, pieczęć szybko sama się złamała. Trzeba by zatem zalakowana kopertę włożyć jeszcze w bąbelkową, a to już przerost formy nad treścią.
  7. W dobrym tonie

    Gotowy list zanosimy na pocztę. Kupujemy znaczek, naklejamy go i wrzucamy list do skrzynki. Wtedy pozostaje już tylko niecierpliwe wyczekiwanie odpowiedzi.

    Do zasad dobrego wychowania należy też nie otwieranie i nie czytanie listów w czyjejś obecności (chyba, że to króciutka i ważna wiadomość). Okazalibyśmy tym samym brak szacunku dla towarzyszy. Nie czyta się też prywatnej korespondencji na głos, ani nie udostępnia się jej osobom postronnym. Należy również zadbać by listy nie wpadły w niepowołane ręce.

    W dobrym tonie jest odpowiadanie na list w ciągu tygodnia (maksymalnie dwóch). Jeśli jednak zdarzy Ci się nie dotrzymać terminu - przeproś koniecznie za zwłokę.


Pamiętam te czasy, gdy z niecierpliwością czekałam na odpowiedź na list. Jak otwierałam kopertę i w skupieniu czytałam treść. To były fajne czasy i chcę by Di też tego spróbowała. 
Dzisiaj rozpoczynają się wakacje - to chyba najlepszy moment na nauczenie dziecka zasad pisania listów. Może w te wakacje znowu z niecierpliwością będziecie czekać na listonosza(^_^)


środa, 24 czerwca 2015

Czego mogą się nauczyć dzieci z pisania listów?

źródło: telegraph.co.uk

Lada dzień rozpoczynają się wakacje. Jednym z moich wspomnień z rodzinnych wakacji zawsze było pisanie listów i kartek do rodziny i znajomych. W dzisiejszych czasach papierowe listy często zastępujemy mailami, zaś pocztówki MMS'ami. Ja wciąż wysyłam pocztówki do znajomych i chciałabym do tego zachęcić innych, dlatego właśnie w tym tygodniu postanowiłam się przyjrzeć temu jak pisanie wpływa na rozwój dziecka.

Opanowanie umiejętności pisania stanowi bazę dla rozwoju wielu funkcji człowieka. Gdy dziecko zaczyna podejmować pierwsze próby pisania, rozwój jego mowy jest już bardzo zaawansowany. Dla przykładu poziom umiejętności pisania 6-latka jest porównywalny z mową 3-latka. Przez kilka lat te dwie umiejętności rozwijają się nierównomiernie i dopiero około 10-11 roku życia poziom rozwoju pisania zaczyna dorównywać rozwojowi mówienia. 
Ważnym sposobem na rozwój umiejętności pisania u dzieci jest tworzenie pism użytkowych, a w szczególności listów. Daje to możliwość tworzenia treści skierowanej do konkretnego adresata i pisze się go w określonym celu. List jest bardzo specyficzną formą, ponieważ oscyluje między dialogiem, a monologiem. List niesie ze sobą pewien ładunek emocjonalny, ponieważ piszemy o sobie, naszych przeżyciach i uczuciach. Dzięki temu dziecko analizuje i zastanawia się nad tym czego doświadcza oraz stara się nazywać swoje emocje. Pisząc list dziecko również nawiązuje bliską relację z adresatem. Ale sztuka epistolografii wymaga również przestrzegania pewnych reguł. Zapamiętanie przez dziecko i użycie w liście form adresowania i grzecznościowych, rozplanowanie tekstu na kartce - z
najomość tych reguł przyda się z pewnością dziecku w dorosłym życiu.
Starszemu dziecku warto zaproponować zadanie polegające na napisaniu listu argumentacyjnego. Będzie to świetne ćwiczenie i nauka poszukiwania argumentów co przyda się kiedy w przyszłości dziecko będzie musiało napisać podanie lub w innej sytuacji bronić swoich racji i przekonań.

Ale pisanie listów sprzyja nie tylko rozwojowi umiejętności nazywania emocji, tworzenia opisów, planowaniu wypowiedzi. Do pisania listów zachęcam dzieci również z innego powodu. Już sama czynność ręcznego pisania wpływa bardzo korzystnie na rozwój wielu umiejętności, takich jak koncentracja, pamięć, organizacja i metodyczność. 
Zacznę od tego, że pisanie sprzyja rozwojowi zdolności poznawczych, ponieważ podczas nauki pisania podobnie jak podczas zabawy, mózg jest stymulowany i tworzą się nowe połączenia synaptyczne. Dodatkowo nauka pisania wymaga skoordynowania ruchów mięśni, a tym samym ćwiczy zręczność i rozwija motorykę małą (dzięki koordynacji ruchów ręki, dłoni, czy palców).
Badania dowodzą również,
 że w słowach, które często zapisujemy ręcznie, robimy mniej błędów niż w wyrazach poznawanych podczas korzystania z komputera. Ponadto pisanie sprawia, że zwracamy większą uwagę na informacje, a mózg może lepiej ocenić i uporządkować otrzymywane dane, co pomaga utrwalać w umyśle idee i pojęcia, a tym samym ułatwia ich zapamiętywanie.

Na początku porównywałam rozwój pisania i mówienia. Umiejętności te łączą się ze sobą, ponieważ obie stanowią wynik procesu myślowego polegającego na kodowaniu i dekodowaniu informacji w mózgu. Zaniedbanie nauki poprawnego pisania może mieć duży wpływ na umiejętność czytania dziecka, a w konsekwencji prowadzić do trudności w rozumieniu tekstu jako całości, kontekstu słów i wyrażeń, czy ortografii. 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zabawy z dziećmi w pisanie listów. Za dwa dni pojawi się tekst o dawno zapomnianych zasadach epistolografii.