Wraz nadejściem września do Warszawy zawitały chłody. W Japonii zakończyły się radosne matsuri i pokazy fajerwerków, ale to nie oznacza, że Japończycy przestali świętować.
9 września w Japonii obchodzony jest Dzień Chryzantem, czyli Kiku no Sekku. Korzenie tego święta sięgają roku 910. Dziewiąty dzień dziewiątego miesiąca (pierwotnie według kalendarza księżycowego) został podobno wybrany ze względu na pomyślne znaczenie cyfry 9. Tak jak w przypadku wielu japońskich świąt, Dzień Chryzantem wpierw kultywowany był w Chinach , a jego początki w Kraju Środka datowane są na XV w.p.n.e. Chryzantemy sprowadzono do Japonii w VII lub VIII w.n.e. Wkrótce chryzantema stała się kwiatem narodowym i wiele rodów wplotło ją w swoje herby. Stąd właśnie wzięło się określenie japońskiej monarchii jako "chryzantemowy tron". Symbolem cesarza jest chryzantema o szesnastu płatkach inne osoby i rody mogą używać chryzantemy w herbie, ale musi mieć ona inną liczę płatków.
Tradycyjnie tego dnia myto się w chryzantemowej rosie, co miało zapewnić młody wygląd. Czytałam kiedyś o zwyczaju zostawiania bawełnianej tkaniny na kwiatach chryzantem na noc, by rano umyć się tkaniną nasiąkniętą rosą.
Wytwarzano też chryzantemowe sake i chryzantemową herbatę, które pito w Dzień Chryzantem. Picie chryzantemowej sake zapewniać miało długowieczność oraz chronić przed złymi duchami.Chryzantemowa herbata zaś obniża temperaturę ciała przy gorączce i oczyszcza wątrobę, poleca się ją również przy astmie.
Japońska rodzina cesarska co roku wydaje z Okazji Dnia Chryzantem Kangiku no utage, czyli bankiet podziwiania chryzantem.
Dziś ten dzień nie jest obchodzony hucznie. Poświęca się go na kontemplację urody chryzantem prezentowanych na licznych wystawach. Charakterystyczną cechą tych wystaw jest ubieranie figur w stroje z chryzantem.
źródło: japanesehealthylife.wordpress.com
Osobiście nie przepadałam za chryzantemami, ponieważ kojarzyły mi się one przede wszystkim z listopadowymi wizytami na cmentarzu. Jednak obserwacja Kiku no Sekku przekonała mnie do urody tych kwiatów.
W Wielkiej Brytanii mają Anthea Turner, w Polsce mamy Małgorzatę Rozenek, zaś Japończycy mają Marie Kondo. Marie Kondo znana jest przede wszystkim ze swojej metody "odgracania" domu zwanej KonMari. Ostatnio stała się też znana szerszemu gronu, a to za sprawą publikacji książki, która została wydana w 30 krajach. Polskim czytelnikom znana jest pod tytułem "Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji".
Marie Kondo jest konsultantką "organizowania domu" oraz autorką wielu publikacji na ten temat. Zajmuje się tym już od ponad 20 lat. Porządkami zainteresowała się mając 5 lat. Wówczas z upodobaniem przeglądała magazyny dla gospodyń domowych kupowane przez mamę. W młodzieńczych latach wciąż poszukiwała idealnej metody na uporządkowanie swojego pokoju, a potem kolejnych pomieszczeń w domu. Chcąc odnaleźć jakąś zależność między bałaganiarstwem a osobowością lub temperamentem, poświęciła się nawet poznaniu ludzkiej psychiki. Doszła jednak do konkluzji, że takowej korelacji nie ma. Stworzyła za to metodę, a raczej całą filozofię sprzątania i mając zaledwie 19 lat zaczęła pracę jako konsultantka "organizowania domu". W Japonii jest stałym gościem programów telewizyjnych, radia, magazynów oraz Internetu. Ci, którzy chcą się zapisać na prywatną konsultację muszą czekać kilka miesięcy.
Wracając do tematu, książka Kondo po części jest biografią, po części kompendium prawd o gospodarstwie domowym, a po części standardowym podręcznikiem z mnóstwem wskazówek i rad. Dla Kondo sprzątanie nie jest tylko udoskonaleniem estetycznym. Książka jest o wpływie emocjonalnym i psychologicznym jaki porządek wywiera na nasze życie.
W dużym uproszczeniu metoda Marie Kondo sprowadza się do hasła: Pozbądź się wszystkiego co nie wnosi radości do Twojego życia! Jak się nad tym zastanowić, brzmi to fantastycznie. Wyobraź sobie, że gdzie się nie odwrócisz, na czym nie spocznie Twój wzrok czujesz radość, gdyż zgodnie z zasadą zostawiłaś tylko rzeczy wywołujące w Tobie pozytywne wspomnienia i uczucia. Przyznaję, że ta wizja wydaje mi się tak kusząca, że postanowiłam się zbliżyć do tego stanu.
Już kilka lat temu zaczęłam wyrzucać ubrania, które były mi obojętne lub których wręcz nie lubiłam. Zostawiłam tylko te, w których wiem, że dobrze wyglądam i bez wstydu mogę w nich wyjść na spotkanie ze znajomymi. Zaś podczas przeprowadzki dokonałam istnej czystki, wyrzucając kilka worków zbędnych przedmiotów.
Metoda KonMari jest dosyć elastyczna. Przykładowo zaleca wyrzucenie wszystkich książek, z którymi nie mamy radosnych wspomnień lub wiemy, że ich nie przeczytamy. Mam słabość do książek i nie mogę powiedzieć, żeby każda z osobna wywoływała we mnie pozytywne uczucia. Jednak fakt posiadania tak dużego księgozbioru mnie cieszy, więc co do zasady nie muszę wyrzucać żadnej książki.
Jeśli natomiast masz rzeczy, które nie wywołują w Tobie pozytywnych uczuć, ale są użyteczne (np. przyrządy kuchenne) Marie Kondo zaleca po prostu zmianę nastawienia i przekonanie siebie, że przedmioty te lubimy.
Czy książka ta zrewolucjonizowała moje życie? Nie, ale wiele z przedstawionych przez autorkę zasad stosowałam już przed lekturą. Dlatego myślę, że dla osoby "zielonej" w temacie organizacji przestrzeni domowej, książka może się okazać objawieniem, ponieważ krok po kroku przeprowadza czytelnika przez proces "odgruzowania" domu.
Wadą książki może być fakt, że jest ona tłumaczeniem publikacji przygotowanej na rynek japoński, dlatego jest bardzo mocno osadzona w japońskim sposobie myślenia. Mam więc wątpliwość, czy książka ta "trafi" do polskiego czytelnika. Autorka bowiem personifikuje przedmioty codziennego użytku. O torbie pisze na przykład:
Nosi wszystko, nawet jeśli jest przepełniona po brzegi. Kiedy ją odkładasz, często ociera się o ziemię, ale nie usłyszysz od niej skargi, robi co może, żeby cię wspierać. Co za oddany pracownik! Byłoby okrucieństwem nie dać jej odpocząć, przynajmniej w domu.
Kiedy autorka pisze o wyrzucaniu rzeczy również traktuje je jak żywe istoty i odnosi się do nich z ogromnym szacunkiem:
Wyraź im [wyrzucanym gadżetom zdrowotnym] swoją wdzięczność, za to, co wniosły do twojego życia, mówiąc im: "Dziękuję za motywację, jaką mi dałeś podczas zakupu (...).
Wyrażany w ten sposób szacunek dla przedmiotów może być dla Polaka czymś niezrozumiałym, infantylnym lub wręcz głupim.
Japońska specyfika widoczna jest również w radach dotyczących łazienki (często są to plastikowe moduły, gdzie biorąc prysznic lejesz wodę po wszystkim, dlatego autorka radzi przechowywać tam jak najmniej rzeczy), czy szafy (w japońskich domach najczęściej znajdują się bardzo głębokie, długie na całą ścianę szafy wnękowe, do których autorka sugeruje np. wstawianie innych mebli, takich jak regał z książkami). Te rady pozostają w totalnym oderwaniu od polskich realiów mieszkaniowych. Reasumując, książkę mogę polecić osobom nieuporządkowanym, gdyż książka w przejrzysty sposób prowadzi czytelnika przez cały proces oczyszczania domu ze zbędnych przedmiotów. Jeśli zdecydujesz się przeczytać "Magię sprzątania" pamiętaj by uzbroić się w dużą dawkę tolerancji na teksty personifikujące przedmioty codziennego użytku. Dla mnie była to ciekawa z kulturowego punktu widzenia lektura, dlatego polecam ją też osobom interesującym się kulturą japońską. Dla zachęty zamieszczam poniżej filmiki (źródło: youtube.com) z krótka prelekcją na temat metody KonMari oraz instrukcje składania ubrań według metody autorki.
Cytaty zaczerpnięto z książki:
Marie Kondo "Magia sprzątania" Wydawnictwo Muza,2015
Wielu ekspertów mówi o pozytywnym wpływie wychowywania dziecka w otoczeniu zwierząt, jednak mało się mówi o tym, że dzieci wychowane ze zwierzętami mają ogromną śmiałość także do tych obcych czworonogów.
Di od urodzenia towarzyszą dwa koty. Jak tylko zaczęła raczkować jej zainteresowanie miauczącą częścią rodziny znacznie się zwiększyło. Zaczęła kłaść się na kotach, ciągnąć za sierść, uszy i wąsy. Natychmiast ruszyłam z odsieczą, ucząc Di jak się głaszcze koty, jak się z nimi bawić, a czego robić nie należy.
Psy na szczęście nie wzbudzały u Di większego entuzjazmu. Aż do momentu, kiedy poznała wesołe boksery swojego ojca chrzestnego. Sprawiała wrażenie jakby toczyła się w niej wewnętrzna walka między chęcią zabawy z psami a lekiem przed ich ekspresywnością. Podchodziła z uśmiechem i wyciągniętą rączką, ale kiedy to psy chciały podejść do niej chowała rączki i siadała na ziemi.
Mimo tego rozdwojenia, od tego momentu Di oszalała na punkcie każdego możliwego zwierzęcia - nawet śledziła kiedyś spacerującego po trawniku bociana.
W tym momencie konieczne staje się wsparcie rodzica. To my musimy nauczyć dziecko jak zachować się przy obcym zwierzęciu. Dzieci są nieprzewidywalne, tak samo jak zwierzęta. Nawet najłagodniejszy pies może zaatakować ponieważ wystraszy się piszczącego dziecka.
Dla bezpieczeństwa naszych dzieci nauczmy je etykiety w postępowaniu z obcymi zwierzakami. Ponieważ nie jestem psim behawiorystą, ani weterynarzem, przeszukałam dla Was szerokie zasoby internetu i oto czego się dowiedziałam.
Po pierwsze naucz dziecko by nigdy nie zbliżało się do obcych zwierząt bez rodzica. Nie podchodźcie też do zwierząt spuszczonych ze smyczy, niezależnie od tego, czy widzisz właściciela.
Po drugie widząc już z daleka psa zwróć uwagę, czy nie ma przy obroży lub smyczy żółtej wstążki.
źródło: vetco.org
Projekt Yellow Dog działa w wielu krajach na całym świecie. Właściciele psów skupieni w tym projekcie przyczepiają swoim pupilom żółtą wstążkę, czy chustkę. Jest to znak, że ten pies potrzebuje przestrzeni. Powody mogą być różne. Pies może być na kwarantannie, po zabiegu chirurgicznym, lub może mieć za sobą ciężkie chwile w schronisku. Powodem do zachowania dystansu może być też cieczka, czy odbywany obecnie przez psa trening.
Jeśli więc zauważysz "żółtego psa" wyjaśnij dziecku czemu nie wolno się do niego zbliżać.
Jeśli pies nie ma żółtego oznaczenia możesz podejść aby zapytać właściciela, czy wolno pogłaskać psiaka.
Jeśli odpowie, że nie, to nie ma tematu. Nie należy naciskać i prosić o zmianę zdania. Nie to nie. Przyczyny mogą być różne, włączając te dotyczące "żółtych psów", ale właściciel po prostu może nie być świadomy istnienia tego projektu i specjalnego oznaczenia.
Jeśli właściciel się zgodzi można podejść i dać się psu obwąchać. Najlepiej w tym momencie trzymać ręce wzdłuż ciała. Pamiętajmy też że kontakt wzrokowy może zostać przez psa odczytany jako wyraz agresji. Najlepiej też podchodzić do psa w ciszy. Wiele osób mówi do zwierząt jak do dzieci (wysokim tonem głosu). Dla psa jest to oznaka uległości, co może spowodować agresywne zachowanie zwierzęcia.
Dopiero po tym można wyciągnąć do psa rękę. Najlepiej zwiniętą w pięść (w razie czego ocalisz palce) poniżej psiej głowy (dłoń ponad głową może zostać odebrana jako akt dominacji).
Jeśli pies się wycofa to zostaw go w spokoju, najwidoczniej nie życzy sobie kontaktu.
Jeśli pies zacznie się łasić lub lizać dłoń, można spróbować pójść o krok dalej. Pogłaszcz psa delikatnie, ale obserwuj jego reakcję. Na wszelki wypadek trzymaj dziecko z dala od psiego pyska.
Dopiero teraz możesz pozwolić dziecku pogłaskać pieska.
Najważniejsze to nauczyć dziecko, by traktowało zwierzę jak istotę ludzką. Dziecko też nie lubi, jak rodzina i znajomi rzucają się na nie i wszyscy chcą całować i przytulać. Tak samo jest ze zwierzętami. Ten nadmiar czułości może być dla nich dyskomfortem.
Połowa lipca upłynęła nam na urlopie. Tym razem wybraliśmy dosyć odludne lokalizacje, co nie sprzyjało zakupom, czy buszowaniu po internecie. Mimo, to zdążyłam wyłonić kilka zabawnych lub przydatnych rzeczy.
Zacznę od niemiłej przygody, która nam się przydarzyła. Kiedy nie patrzyliśmy, Di wzięła z półki tablet i upuściła go na kamienny parapet. Oczywiście szybka rozbiła się w drobny mak. Z kolei Smartfon przeżył wakacje w jednym kawałku, aczkolwiek wrócił z pękniętą szybką. Na szczęście eM parę miesięcy wcześniej namówił mnie na zakup ochronnej szybki na ekran. I to ona jak i inne zabezpieczenia telefonu są pierwszym z moich ulubieńców.
źródło:bofido.pl
Nawet jeżeli tak jak ja, przez całe życie nie zabezpieczałaś w żaden sposób telefonu, to po pojawieniu się dziecka jest najlepszy moment by to zmienić. Ja zdecydowałam się na solidną obudowę firmy Spiegen oraz szybkę na ekran.
źródło:zolti.myapple.pl
Ponadto po krótkich poszukiwaniach dowiedziałam się, że niektóre firmy oferują ubezpieczenie szybki. Dopłacając trochę przy zakupie telefonu mamy gwarancję, że jeśli stłucze się szybka (a jest to najczęstsza usterka), naprawa zostanie wykonana bezpłatnie.
W zeszłym miesiącu skupiłam się na produktywnym spędzaniu wolnego czasu w wakacje, zapominając o jednym punkcie: kursy i warsztaty.
źródło:facebookowy profil kirin kiri-e
Jeśli marzysz o tym by nauczyć się szyć, to czemu już dziś nie zapiszesz się na kurs podstaw krawiectwa? A może chciałabyś rozwinąć się wewnętrznie? W czerwcu polecałam wykłady on-line i podcasty, ale czemu nie wybrać się na szkolenie, czy warsztaty stacjonarne? Kiedy byłam na urlopie macierzyńskim byłam częstym gościem wydarzeń specjalnych w MaMa Cafe. Dzięki temu poznawałam inne kultury, czy też dowiedziałam się jak rozkręcić własny biznes mając dzieci. Zaletą tego konkretnego miejsca jest to, że na wszystkie spotkania można przychodzić z dziećmi.
Wycinanki, które zrobiłam na warsztatach.
W przypadku kursów praktycznych nie ma już oczywiście możliwości uczestniczenia z maluchem, ale jeśli tylko masz możliwość zostawić pociechę pod czyjąś opieką warto zrealizować swoje marzenie i poszerzyć horyzonty. Kiedyś chodziłam na kurs kaligrafii, w tym roku zdecydowałam się pójść na warsztaty kiri-e, czyli japońskich wycinanek. Świadomość, że jest to czas dla mnie i, że mimo macierzyństwa można wciąż realizować swoje marzenia jest kojąca. Dodatkowo podczas zajęć wymagających precyzji najlepiej się relaksuję. Stąd mój wybór często pada na warsztaty wymagające koncentracji.
A Ty o jakim kursie marzysz?
Na koniec chciałabym Wam zaproponować małą zabawę. Jeśli śledzisz mój profil na Facebooku, to z pewnością zauważyłaś już zabawny awatar w stylu postaci japońskiego przedsiębiorstwa Sanrio, który dodałam w piątek.
źródło:chanrio.com
Został on wygenerowany na stronie chanrio.com. Pod tym adresem możesz krok po kroku stworzyć swój awatar. Strona jest niestety japońska, ale wierzcie mi, że najważniejsze przyciski są podpisane w języku angielskim, więc dacie radę(^_^). Jedyna uwaga, której możecie nie być w stanie przeczytać, to to, że chanrio nie działa na wszystkich przeglądarkach. Na pewno działa na IE i Safari. Z pewnością nie da się zrobić awatara chanrio na Chromie. Nie pamiętam jak to wygląda w przypadku Firefox.
źródło:simplotfoodservice.com.au i harvesttotable.com
Japończycy bardzo dbają o jakość swoich posiłków. Istotne jest nie tylko używanie świeżych składników sezonowych, ale również spożywanie dań zgodnie z ideologią taiji i medycyną chińską.
Czy zastanawialiście się czasem czemu do głęboko smażonych dań japońskich zawsze podawany jest starty surowy daikon? Otóż zgodnie z medycyną chińską daikon zmniejsza negatywny wpływ tłustej potrawy na wątrobę. Skoro jest szereg połączeń dających pozytywne działanie, jak łatwo się domyśleć są też połączenia, których powinniśmy się wystrzegać, szczególnie w czasie upałów, które obciążają nasze organizmy.
Te negatywne kombinacje to tabeawase [czyt.: tabeałase]. Troskliwi japońscy rodzice od dziecka wpajają swoim pociechom, których połączeń mają unikać. Wiedza ta powtarza jest od tak dawna, że czasem już nawet sami Japończycy nie potrafią wyjaśnić czemu dana kombinacja uważana jest za szkodliwą. Tak na przykład jest z umeboshi [czyt.: umebosi], czyli marynowaną śliwką/morelą japońską o charakterystycznym słono-kwaśnym smaku i z unagi, czyli grilowanym węgorzem. Od dziesięcioleci mówi się, żeby tych dwóch dań nie łączyć, ale dopiero od niedawna ludzie zaczęli sobie zadawać pytanie czemu? Wiele współczesnych badań potwierdza, że umeboshi wpływa pozytywnie na trawienie, dlatego połączenie jej z tłustym węgorzem wydaje się wręcz właściwe. Nie udało się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Najbardziej wiarygodne wydaje się wyjaśnienie mówiące o tym, że kiedyś unagi było drogim daniem, dlatego zajadanie go kwaśno-słoną śliwką zabijało cały smak tej wysublimowanej potrawy. I stąd aby ludzie nie zatracali przyjemności z konsumpcji drogiego węgorza odradzano jedzenie przy tym umeboshi.
Kolejna kombinacja przed, którą przestrzegany jest każdy Japończyk to łączenie potraw ciężkostrawnych z takimi, które są zimne i zawierają dużo wody. Jeśli więc jesteś fanem tempury, nie polecam popijać tego dania szklanką zimnej wody, czy zajadać arbuzem. Czy popiłbyś szklanką zimnej wody porcję placków ziemniaczanych, czy bigosu? Mnie już na samą myśl mdli, więc chyba coś w tym jest. Na liście kombinacji zakazanych latem znajduje się też połączenie razem potraw ciężkostrawnych, jak na przykład makaron z agar-agar i surowe jajka. Przyczyny tej przestrogi szukać nie trzeba. Wystarczy, że wycieńczony upałem organizm obciążymy jedną trudną do strawienia potrawą - dwie mogą już wywołać poważny ból brzucha. Innym często powtarzanym latem błędem jest spożywanie samych zimnych potraw. Teoretycznie wydaje się to normalne. Kiedy żar leje się z nieba nie myślimy o jedzeniu ciepłych rzeczy. Wolimy zimne napoje, lody, owoce, chłodniki, czy zimny domowy makaron ze śmietaną i truskawkami. Ale paradoksalnie jedząc same zimne i mokre potrawy też możemy sobie zaszkodzić, ponieważ spożywanie tego typu dań blokuje najlepszy system chłodzenia jakim dysponuje nasz organizm, czyli pocenie. W Polsce też mamy na podorędziu kilka mądrości dotyczących złych kombinacji dań. Najbardziej wryła mi się w pamięć, ta dotycząca nie łączenia czereśni z przetworami mlecznymi. A jakie szkodliwe kombinacje znacie Wy? Przykłady zaczerpnięte z japantimes.co.jp
Sezon urlopowy się rozpoczął, dlatego w tym miesiącu postanowiłam skupić się na rzeczach, które mogą nam umilić wolne chwile.
Stawiam na jakościowe spędzanie czasu. Preferuję przykładowo czytanie książek, ale przecież tego sposobu spędzania wolnego czasu nikomu chyba polecać nie trzeba (^_^).
Moim odkryciem ostatniego miesiąca są wykłady on-line.
Ponieważ stanowią one swego rodzaju reklamę (najczęściej jakiejś uczelni), tematy wykładów są bardzo chwytliwe. Wykładów można słuchać wylegując się na plaży, ale też w drodze do pracy, gotując, czy sprzątając. Jedyny warunek to dostęp do internetu. Ja wybieram najczęściej wykłady z psychologii. Z jednej strony jest to zboczenie zawodowe, z drugiej - psychologia jest nauką, która dotyczy każdego z nas, pomaga zrozumieć siebie i innych, zmieniając tym samym naszą perspektywę.
Na zachętę polecam kilka wykładów (źródło: youtube.com), ale w internecie jest ich całe mnóstwo.
O związkach:
O tym jak się uczą małe dzieci:
Skoro już poleciłam wykłady w formie video, to nie mogę pominąć podcastów.
źródło:blog.mosaicscience.com
Warto poszperać w internecie w poszukiwaniu interesujących was tematów. Spore zasoby ma LearnOutLoud. Są tam zarówno pliki audio jak i video dostępne za darmo, a ich tematyka jest bardzo szeroka. Sama najchętniej oglądam/słucham materiałów dotyczących rozwoju osobistego, ale są tam również kategorie takie jak sport, polityka, hobby, technologia, czy podróże.
Podcastów można słuchać w każdej wolnej chwili - jadąc pociągiem, czy opalając się na plaży.
Trzeci ulubieniec czerwca jest adresowany do osób zainteresowanych Japonią. Kanał NHK World udostępnił na swojej stronie internetowej opcję VOD.
źródło:youtube.com
Ogólnie od kilku lat jeśli już oglądam jakiś film, czy serial, to tylko w formie VOD. Po prostu nie chcę by program telewizyjny zarządzał moim czasem wolnym. O wiele wygodniej jest mi włączyć ulubiony serial właśnie wtedy kiedy zabieram się do prasowania. Dzięki temu, że nie jest przerywany długim blokiem reklamowym, mogę w ciągu godziny obejrzeć trzy odcinki zamiast jednego (^_-).
Dlatego tak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o kanale VOD otwartym przez NHK World. Dostępne są tam filmy dokumentalne, programy kulinarne, materiały o podróżach, czy kulturze, a wszystko związane jest z Japonią. NHK World kierowane jest do obcokrajowców dlatego wszystkie programy są w języku angielskim, lub mają angielskiego lektora/podpisy.
Jeśli najlepiej relaksujesz się poprzez zajęcie myśli jakąś czynnością proponuję kolorowanki dla dorosłych.
źródło:google.com
W ostatnim roku kolorowanki dla dorosłych podbiły cały świat. W odróżnieniu od obrazków dedykowanych dzieciom, te dla dorosłych zawierają ogromną ilość detali. Kolorowanie tak szczegółowych obrazków poprzez wymuszenie dużej koncentracji na czynności, powoduje, że człowiek się wyłącza i tym samym relaksuje.
W Empiku dostępna jest seria kolorowanek "Kolorowy trening antystresowy". Zaletą jest duży (4-5 książek) wybór wzorów. Wadą niestety jest cena ok. 25PLN. Jakiś czas temu w sklepach Tiger dostępne były mandale w formie obrazków do kolorowania. Wzory były mniej ciekawe niż w "Kolorowym treningu antystresowym", ale zaletą była niższa cena.
źródło: tiger-stores.pl
Na koniec proponuję jako alternatywę dla krzyżówek tzw. obrazki logiczne.
źródło: math.edu.pl
Obrazki te są rodzajem łamigłówek. Jest to pewna zagadka której rozwiązaniem jest obrazek. Opis zasad wraz z siedmioma przykładowymi zadaniami znajdziesz TUTAJ. Sama z przyjemnością zabierałam logiczne obrazki, ołówek i gumkę na plażę. Ale uważaj: obrazki wciągają, co grozi spaleniem się na słonku (^_-).
Jest taki jeden dzień w roku, kiedy w Japonii spełniają się marzenia…
Ten dzień to Tanabata. Święto Tanabata wywodzi się z chińskiego festiwalu pochwały dla różnych umiejętności technicznych. W okresie Heian (794 - 1185 r.) służyło arystokratom jako okazja do wykazania się zdolnościami artystycznymi, m.in. pisali wiersze i kaligrafowali. Dopiero w okresie Edo (1603-1868 r.) obchody Tanabata rozpowszechniły się w całym społeczeństwie. Wówczas zmienił się też sposób celebracji: młodzież zapisywała na paskach papieru życzenia - dziewczęta często życzyły sobie biegłości w krawiectwie, zaś chłopcy - biegłości w piśmie.
źródło: en.wikipedia.org
W czasach kiedy Japończycy używali kalendarza księżycowego, Tanabata odbywała się siódmego dnia siódmego miesiąca. Obecnie obchodzona jest 7 lipca, lub w niektórych regionach 7 sierpnia.
7 dzień 7 miesiąca w japońskim kalendarzu księżycowo-słonecznym w najbliższych latach przypada (wg Wikipedii) na następujące daty kalendarza gregoriańskiego:
· 2015-08-20
· 2016-08-09
· 2017-08-28
· 2018-08-17
· 2019-08-07
· 2020-08-25
Ciekawostką może być to, że Tanabata jest świętowana nawet w São Paulo w Brazylii. Tam obchodzona jest w pierwszy weekend lipca. Adaptacja tego święta może wynikać z faktu, że w Brazylii jest spora mniejszość japońska.
Dzień w którym obchodzona jest Tanabata nie jest przypadkowy, bowiem to właśnie 7 dnia 7 miesiąca (wg kalendarza księżycowego) zbliżają się do siebie dwie gwiazdy północnego nieba: Wega i Altair, rozdzielone przez Drogę Mleczną. Z tym zjawiskiem związana jest pewna legenda:
Król Niebios (Tenkō) miał córkę imieniem Orihime, czyli Tkająca Księżniczka (gwiazda Wega). Księżniczka zawdzięczała swój przydomek temu, że nad brzegiem Niebiańskiej Rzeki (Amanogawa, czyli Droga Mleczna) tkała piękne szaty dla swego ojca. Praca zajmowała jej tak dużo czasu, że nie miała możliwości poznania kogoś i zakochania się. Tenkō wiedząc o problemie córki, zorganizował jej spotkanie z Hikoboshi [czyt. Hikobosi], czyli z gwiazdą Altair. Hikoboshi mieszkał i pracował jako pasterz po przeciwnej stronie Niebiańskiej Rzeki. Gdy młodzi się spotkali, od razu się w sobie zakochali i wkrótce zostali małżeństwem. Po ślubie, zajęta mężem Orihime zaprzestała tkania szat dla ojca, a Hikoboshi pozwolił swemu stadu paść się na całym Niebie. Rozzłoszczony tym Tenkō rozdzielił małżonków, nakazując im pozostać już na zawsze po przeciwnych stronach Niebiańskiej Rzeki. Orihime bardzo cierpiała z powodu rozstania z mężem, więc ubłagała ojca, by pozwolił jej jeszcze raz go spotkać. Tenkō zlitował się i zezwolił im na kontakty jednej nocy każdego siódmego dnia, siódmego miesiąca. Postawił jednak warunek: Orihime przez pozostałą część roku będzie ustawicznie tkać mu szaty. Księżniczka wyraziła zgodę. Podczas próby pierwszego spotkania Orihime i Hikoboshi zorientowali się jednak, że w tę jedyną noc w roku, też nie mogą być razem, gdyż nie da się przekroczyć Amanogawy - nie miała ona ani promu ani mostu. Promem lub mostem miał być księżyc, który tej nocy był niewidoczny. Z powodu takiego nieszczęścia Orihime zaniosła się wielkim płaczem. Jej lament usłyszało stado srok, które przyleciały i utworzyło most z własnych skrzydeł. Dzięki temu kochankowie mogli się wreszcie do siebie przytulić. Jednak „skrzydlaty” most działa, tylko w ładną pogodę. Gdy pada deszcz, sroki nie mogą przylecieć, więc rozdzieleni małżonkowie muszą czekać cały rok na następną szansę nocnego spotkania.
Dziś Japończycy w czasie Tanabata piszą na tanzaku [czyt. Tandzaku] (małych paskach papieru) życzenia i przyczepiają je do bambusowych gałęzi. Bywa, że życzenia te zapisywane są w formie wiersza. Życzenia te spełniane są przez Orihime i Hikoboshi, którzy uradowani spotkaniem, pragną uszczęśliwić także ludzi.
W dzisiejszych czasach wielu Japończyków mieszka w blokach, a co za tym idzie nie ma ogródka z bambusowym krzewem. Dlatego to centra i pasaże handlowe oraz główne ulice przejęły rolę miejsca celebracji Tanabata. Miejsce festynu dekorowane jest specjalnymi ozdobami przeważnie wykonanymi z papieru. Tak jak tanzaku wiesza się je na bambusie (specjalnie wystawianym w dniu festiwalu) lub kilka metrów nad ziemią.
Każda z dekoracji ma swoje znaczenie.
Tanzaku (paski papieru) symbolizują życzenia związane z sukcesami akademickimi oraz umiejętnościami technicznymi.
Kamigoromo (kimono) reprezentuje życzenie biegłości w szyciu oraz wyrobienia w sobie dobrego stylu.
źródło: xn--xckd3bgf7p4a8cf1g7329c5rva.jp
Toami (sieć) symbolizuje życzenie obfitych połowów i zbiorów.
źródło: rikasgarden.blogspot.com
Orizuru (sznur papierowych żurawi) reprezentuje zdrowie i długowieczność.
źródło: kusuyama.jp
Kuzukago (siatka na śmieci) odnosi się do życzeń czystości.
źródło: nipocultura.com.br
Fukinagashi (wstęgi) nie reprezentują żadnego konkretnego życzenia, lecz symbolizują materiał tkany przez Orihimie.
źródło: japan-australia.blogspot.com
W niektórych rejonach Japonii jest też zwyczaj puszczania na rzekach stroików z bambusa lub palenia ich po zakończeniu festiwalu. Przypomina to zwyczaj puszczania papierowych łódeczek i świec podczas O-bon (o czym będzie wkrótce).
Film - Żródło: youtube.com
Chociaż festiwale Tanabata różnią się zależnie od regionu Japonii, to jednak w przeważnie towarzyszą im: ludzie ubrani w yukaty, konkurs na najpiękniejszą dekorację, barwne defilady i wybory miss Tanabata. Oczywiście jak podczas większości japońskich świąt, można skosztować potraw sprzedawanych na festiwalowych straganach, lub spróbować swoich sił w tradycyjnych grach i zabawach.